fot. DP
Aktywni Europejczycy
Do Europejskiego Korpusu Solidarności także przez ochotnicze straże pożarne?

Rozmawiają Joseph Jamar ‒ szef Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Brukseli, koordynator Europejskiego Korpusu Solidarności, i Waldemar Pawlak – prezes Zarządu Głównego Związku OSP RP.

Joseph Jamar: Zależy nam na tym, by do Europejskiego Korpusu Solidarności przyłączało się jak najwięcej także dużych organizacji, ponieważ mają one podwójną rolę do odegrania. Ważne jest również, by upowszechniły wiedzę na temat Europejskiego Korpusu Solidarności wśród własnych członków i w społeczeństwie. W grudniu byłem w Grecji, która, jak wiadomo, boryka się z wieloma problemami, również z dużym problemem uchodźców, który nie zniknie, będzie aktualny jeszcze przez dłuższy czas. Miałem tam możliwość spotkać się z przewodniczącym Greckiego Czerwonego Krzyża, który zadeklarował, że jest zainteresowany zarejestrowaniem się w Europejskim Korpusie Solidarności. Jak się dowiedziałem, Związek Ochotniczych Straży Pożarnych RP ma prawie sto lat, to bardzo duża organizacja, która ma ważne zadania i jest niezwykle ciekawym rozwiązaniem. Myślę, że założenia Korpusu dobrze się wpisują w te działania, które Państwo podejmują. Z okazji inauguracji portalu Europejskiego Korpusu Solidarności planujemy w Brukseli duże wydarzenie. Zależałoby nam, by Pan Premier wziął udział w tym spotkaniu i powiedział więcej na temat struktury i działalności ochotniczych straży pożarnych i ich Związku.

Waldemar Pawlak: Dziękuję Panu Ambasadorowi za ciekawe przedstawienie idei Europejskiego Korpusu Solidarności. Chciałbym prosić o uściślenie, czy struktura European Solidarity Corps będzie się opierała na różnych organizacjach czy też na organizacjach partnerskich, które są już włączone do Europejskiego Wolontariatu?

Joseph Jamar: Zależy nam, by to przedsięwzięcie miało bardzo czytelną strukturę prawną, ale także oddzielny budżet. Tylko dzięki temu możemy prowadzić działalność operacyjną i gromadzić środki finansowe. Są dwa rozwiązania, które bierzemy pod uwagę ‒ stworzenie zupełnie nowej struktury lub oparcie się na już istniejących. To drugie rozwiązanie na pewno wymaga mniej czasu, bo można wykorzystać struktury istniejące w ramach Europejskiego Wolontariatu programu Erasmus+. Co nie znaczy, że Europejski Korpus Solidarności traciłby swoją niezależność. Miałby osobowość prawną, a więc byłaby to odrębna struktura. Natomiast wykorzystywałby bazę organizacyjną, która już w kraju istnieje. Czy Państwo jako organizacja również korzystacie z krajowych struktur Erasmus+?

Waldemar Pawlak: Nie korzystamy, ponieważ ochotnicze straże pożarne działają w najmniejszych społecznościach, a ochrona przeciwpożarowa w Polsce, tak jak w większości krajów europejskich, jest dalece zdecentralizowana. Jej zapewnienie jest obowiązkiem lokalnych władz, w naszym przypadku gmin, czyli tych najniższych na szczeblu samorządowym. Dlatego nie uczestniczyliśmy w programach Europejskiego Wolontariatu. Współpracujemy z organizacjami straży pożarnych w Europie i na świecie raczej w dziedzinie związanej z ochroną ludności i sportem strażackim. Natomiast w Polsce wytworzyła się taka praktyka, że wyjazdami zespołów ratowniczych w celu ratowania ludzi po trzęsieniu ziemi i innych kataklizmach za granicą zajmowały się służby państwowe. W naszym kraju istnieje 16 tysięcy ochotniczych straży pożarnych zrzeszających około 700 tysięcy strażaków ochotników oraz Państwowa Straż Pożarna (PSP ‒ red.) licząca około 30 tysięcy zawodowych strażaków. Są to struktury partnerskie. Spośród 16 tysięcy OSP ponad 4 tysiące ma podpisane trójstronne umowy z PSP oraz swoimi lokalnymi samorządami, na podstawie których ochotnicze straże pożarne działają w krajowym systemie ratowniczo-gaśniczym. Muszą spełniać odpowiednie warunki wyszkolenia i wyposażenia, jednak jest to umowa cywilna na zasadzie dobrowolności, z której ochotnicza straż może się wycofać. Związek natomiast jest stowarzyszeniem ochotniczych straży pożarnych, gdzie członkami nie są konkretni ludzie, ale jednostki OSP. Jesteśmy więc zrzeszeniem stowarzyszeń. Nasze struktury organizacyjne odpowiadają strukturze administracyjnej kraju – od lokalnych gmin do poziomu krajowego. Przy czym Związek Ochotniczych Straży Pożarnych RP nie zajmuje się bezpośrednim reagowaniem na zagrożenia ze strony żywiołów czy wypadki, bo ich obsługą zajmuje się Państwowa Straż Pożarna i to ona wysyła do zadań również ochotnicze straże pożarne. Nasza organizacja zrzesza ochotnicze straże pożarne, pomaga im merytorycznie, przeprowadza specjalistyczne szkolenia na przykład w udzielaniu tzw. kwalifikowanej pierwszej pomocy (przeszkolonych mamy w tej dziedzinie ponad 40 tysięcy ludzi). Pomagamy ochotniczym strażom w zakresie zakupów sprzętu i wyposażenia, do niedawna dzięki grantom z budżetu państwa, a teraz ze środków, które otrzymujemy od firm ubezpieczeniowych. Wspieramy działania w dziedzinie kultury – mamy 800 orkiestr strażackich, młodzieżowe drużyny pożarnicze zrzeszające około 100 tysięcy dzieci i młodzieży, wspieramy i rozwijamy sport. Zajmujemy się też całą społeczną działalnością, którą nie zajmuje się sektor państwowy. Paradoksalnie więc nasza działalność jest zbliżona do założeń Europejskiego Korpusu Solidarności.

Joseph Jamar: Stąd fascynacja, bo to są właśnie te główne kwestie, jak również kompetencje, które chcemy rozwijać. Sytuacja ewoluuje i będziemy o niej informować na bieżąco. Zależy nam, żeby Europejski Korpus Solidarności zyskał uznanie. Kiedy już okrzepnie i będzie powszechnie uznawany, stwarzać będzie coraz większe możliwości, szczególnie w obszarach, o których Pan Premier mówił, czyli również w szkoleniach. Byłoby dobrze nawiązać więzy partnerskie, bo, z tego co Pan mówi, Państwa struktura i działalność w dużej mierze są zbieżne z Europejskim Korpusem Solidarności. Jeśli chodzi o te działania, to mogłyby one mieć miejsce w dwóch obszarach. Młodzi ludzie, którzy są członkami ochotniczych straży pożarnych, mogliby wstępować również do Korpusu, by mieli poczucie, że są częścią większej europejskiej struktury, do której przynależą. Drugi obszar to wymiana młodych ludzi. To dla nich szansa, żeby dzięki mobilności zdobyć doświadczenie i wiedzę, czy to w Polsce, czy w ramach wymiany z innymi krajami europejskimi.

Waldemar Pawlak: Po rozmowie z Panem Ambasadorem Markiem Prawdą my również zastanawialiśmy się nad organizacją struktury Europejskiego Korpusu Solidarności. I nasze przemyślenia były zbieżne z tym, co Pan mówi ‒ aby korzystać z organizacji, które już są w Europejskim Wolontariacie, ale też stworzyć sieć organizacji partnerskich, które kontraktują usługę dla Europejskiego Korpusu Solidarności, oferując stworzenie drużyn, zespołów czy specjalistycznych struktur. W naszym przypadku możemy zaoferować formułę włączającą, to znaczy połowę składu takiego zespołu stanowić mogą przedstawiciele ochotniczych straży pożarnych, a drugą połowę osoby, które nie są zrzeszone w OSP, ale chcą działać w European Solidarity Corps. Nie są zainteresowane działalnością ratowniczą straży, ale chcą mieć doświadczenie w wolontariacie europejskim, są zainteresowane stażem lub praktykami zawodowymi w innym kraju UE. Gdyby przyjąć zasadę, że Korpus kontraktuje usługi organizacji działających w krajach europejskich z opcją taką, że mają one zachować otwartość również na osoby spoza swoich członków zgłaszających się do tego projektu, to stosunkowo szybko można zbudować europejską strukturę, która będzie dość sprawna, żeby podejmować pierwsze praktyczne działania już w bieżącym roku. Z naszej strony mamy do dyspozycji dość dużą bazę materialną, organizacyjną ludzi z doświadczeniem, którzy są odpowiednio wyszkoleni. W naszych szeregach jest też wielu przedstawicieli Państwowej Straży Pożarnej, którzy są zawodowymi strażakami albo po przejściu na emeryturę aktywnie działają w ochotniczych strażach pożarnych. To są ludzie z ogromną wiedzą i doświadczeniem, którzy dowodzili wielkimi akcjami ratowniczymi w czasie powodzi, dużych katastrof i olbrzymich pożarów, to są też ludzie, którzy prowadzili szkoły pożarnicze na poziomie uczelni wyższych lub brali udział w misjach międzynarodowych.

Joseph Jamar: Chcemy dać szansę ludziom młodym, którzy chcą nieść pomoc innym w miejscach, gdzie na przykład nastąpił jakiś kataklizm czy klęska żywiołowa, oczywiście z wyjątkiem natychmiastowego reagowania na klęski, w przypadku których działają wyspecjalizowane służby. Chcemy, żeby ci młodzi ludzie otrzymywali odpowiednie przygotowanie, mieli emblematy obrazujące ich przynależność do European Solidarity Corps. Zależy nam też na tym, żeby ta działalność była nagłaśniana, by młodzi ludzie swoimi doświadczeniami zdobytymi poprzez członkostwo w Korpusie dzielili się z innymi za pośrednictwem mediów społecznościowych, tak by przekaz był jak najbardziej pozytywny i mógł jak najszerzej dotrzeć.

Waldemar Pawlak: W naszej organizacji poprzez tradycję wytworzyła się praktyka rozdzielania funkcji poszczególnych grup działających w ochotniczych strażach pożarnych. W naszych orkiestrach jest wielu młodych ludzi, którzy w ogóle nie zajmują się ratownictwem. Tworzą jakby wyodrębnioną jednostkę organizacyjną OSP. To samo dotyczy młodzieżowych drużyn pożarniczych, gdzie do 18. roku życia młodzież, tworząc zorganizowaną strukturę, bawi się, szkoli, uczestniczy w zawodach sportowo-pożarniczych i gdy uzyskują pełnoletniość mają już duże przygotowanie do szybkiego wejścia w działania ratownicze. Mamy też taką formułę nazwaną w Polsce organizacją pożytku publicznego, która może otrzymywać odpis 1% z podatku od dochodów osobistych. Związek Ochotniczych Straży Pożarnych RP ma ten status i wydzieloną strukturę, która zajmuje się wsparciem i pomocą w ramach tej formuły. Kiedy rozmawialiśmy o Europejskim Korpusie Solidarności, to również myśleliśmy o tym, by była to, w ramach naszej organizacji, jednak wydzielona struktura. A należący do niej ludzie, tak jak Pan Ambasador wspomniał, przeszli odpowiednie szkolenia, mieli swoje emblematy ‒ symbolikę będącą rozpoznawalnym znakiem ich działalności w strukturze europejskiej. Gdyby zaistniała formuła organizacji partnerskich, to w ramach naszej struktury działałaby wyraźnie wydzielona część zajmująca się Europejskim Korpusem Solidarności. A w niej specjalizacje dotyczące różnych form działania, udzielania pomocy, językowe. Tak, by byli to ludzie, którzy są przygotowani do szybkiego mobilizowania i kierowania do realizacji projektu w dowolnym miejscu w Europie. Sądzę, że idea Korpusu jest dzisiaj niezwykle ważna. Można powiedzieć, że Europejczycy na ogół są konsumentami Unii Europejskiej. Wielu, choć raczej niezbyt wielu, czuje się jej obywatelami. Natomiast ta idea pomoże w tym, że Europejczycy nie tylko będą czuli się obywatelami Europy, ale będą się czuli braćmi. To ważne, że będą mieli kontakt z ludźmi z innych krajów w konkretnym wspólnym działaniu. Gdy studiowałem na Politechnice Warszawskiej, mieliśmy na roku kilku kolegów z innych krajów i w komunikacji między sobą zwracaliśmy się do siebie: bracie. Nasunęła mi się taka myśl, gdy tu rozmawiamy, żeby przejść od konsumenta do głębszej relacji, samo obywatelstwo nie wystarcza, jest potrzeba braterstwa.

Joseph Jamar: Ten zwrot zabiorę ze sobą i przekażę w Brukseli. Ale jest też ten komunikat, który trafiał do nas od młodych ludzi po referendum w sprawie brexitu, którzy pytali: co ja mogę zrobić? Mam dwóch synów: 23 i 21 lat. Gdy dorastali, widziałem dwa krytyczne momenty w ich życiu. Jeden pojawia się, gdy młodzi kończą szkołę średnią i być może podejmą decyzję o pójściu na studia, ale nie wiadomo jeszcze, co będą robili w życiu. Drugi krytyczny moment jest, gdy kończą uczelnię, trafiają na rynek pracy i bardzo często są wtedy zagubieni. Tu zamiast zniechęcenia, frustracji jest oferta – możecie mieć dodatkowe atrakcyjne szkolenia, zdobyć ciekawą umiejętność, nauczyć się nowego języka, a jednocześnie możecie być pomocni dla społeczeństwa. Na dodatek uczestniczycie w programie europejskim, a ten aspekt europejski jest ważny, bo scala to wszystko. Sam dostrzegam, patrząc na swoich synów, że ludzie młodzi są gotowi do pomocy. Społeczeństwo się zmienia, nie wszyscy są samolubni, młodzi ludzie dostrzegają problemy, z jakimi boryka się świat, ale też chcą otrzymać ciekawą możliwość. So win-win! Wszyscy wygrywają.

Waldemar Pawlak: Jakiś czas temu przesyłałem Panu Ambasadorowi Markowi Prawdzie esej o europejskim marzeniu. Mamy bowiem ciekawą sytuację, w której wszyscy wiedzą, na czym polega American Dream (amerykańskie marzenie). Teraz ukazała się książka prezydenta Xi Jinpinga „Innowacyjne Chiny”, który pokazuje, że chińskie marzenie to jest odrodzenie narodu chińskiego. Czyli amerykańskie marzenie to sukces indywidualny, a chińskie ‒ narodowy. Myślę, że Europa z racji unikalnego doświadczenia łączenia kultur i różnych doświadczeń narodów ma naprawdę wyjątkowe możliwości i potencjał, żeby pewne rzeczy budować w oparciu o syntezę. Indywidualne amerykańskie marzenie to „wolność” ponad wszystko. Chińskie to odrodzenie narodu, a więc można powiedzieć równość – co zresztą jest w doktrynie socjalistycznej. Natomiast „braterstwo” łączy wolność i równość w odpowiedniej równowadze. W Europie potrzeba nam powszechnego braterstwa. W kulturze europejskiej mamy mocno ugruntowane pojęcie solidarności i pojęcie subsydiarności, czyli że są sprawy i zadania, które tak naprawdę skutecznie mogą być realizowane tylko na poziomie europejskim, ale są takie, które dotyczą poziomu społeczności lokalnej i nikt się w jej sprawy nie wtrąca. Europejski Korpus Solidarności może być też doświadczeniem, które wzmocni kulturę i myślenie o strukturach społecznych, państwowych, europejskich w duchu solidarności i subsydiarności.

Joseph Jamar: Mamy w Europie trudny moment, na który złożyły się dwa elementy. Referendum brytyjskie powoduje, że Unia Europejska się zmieni. Po raz pierwszy kraj członkowski wychodzi z projektu wspólnotowego, co oznacza, że proces wspólnotowy nie jest linearny, a wręcz, że niektóre rzeczy mogą zostać cofnięte. Musimy o tym pamiętać. Drugi element to narastający eurosceptycyzm. Dlatego potrzebujemy społeczeństwa obywatelskiego, bo ci ludzie wiedzą, co dzieje się u nich w terenie. Marzenie europejskie na pewno jest zupełnie inne od amerykańskiego. My bazujemy na naszej historii, budowaliśmy projekt, który zapobiegnie zniszczeniu i wojnie. Ale dla ludzi młodych potrzebujemy teraz czegoś więcej. Moje dzieci nie wiedzą, czym jest wojna. Polska jest bliższa tego poczucia. W Europie, tak jak Pan powiedział, jest to także kwestia wartości. A więc what can we do together? Co możemy robić wspólnie? – Właśnie to musimy budować i umacniać. My teraz pracujemy przy projekcie, który jest dobry dla społeczeństwa. My jesteśmy przekonani, że on z definicji jest dobry, ale musimy przekonać o tym również społeczeństwo. Pewne pomosty muszą być zbudowane i ten projekt jest jednym z instrumentów budowania tych pomostów.

Waldemar Pawlak: Myślę, że jest to bardzo dobra inicjatywa, żeby włączać ludzi do europejskiej aktywności. Czego by Brytyjczycy nie mówili o brexicie, to trzeba to twardo podsumować, że w Wielkiej Brytanii strach pokonał nadzieję. Tak jak Pan powiedział, ludzie w Wielkiej Brytanii nie czuli tej wspólnoty, natomiast dali się przestraszyć. A najdziwniejsze jest to, że starsze pokolenie uległo temu strachowi. Sądzę, że dziś bardzo ważne jest, żeby budować takie projekty, które pozwolą ludziom dotknąć inną rzeczywistość, poczuć, że mają też partnerów w różnych krajach europejskich. W Polsce przemiany systemu przeprowadzali ludzie, którzy pamiętali, czym jest dramat wojny, dlatego dbali o to, by te przekształcenia miały pokojowy charakter, bo bali się tych dramatycznych konsekwencji, które znali. Dzisiaj młodzi już zupełnie tego nie doceniają i nie rozumieją.

Joseph Jamar: Jednocześnie musimy pokazać, że ten projekt jest przydatny dla nich. Musimy pamiętać o komunikacji. Nie można dziś realizować projektu europejskiego bez społeczeństwa. To jest jedyny projekt tego rodzaju, który będzie miał codzienny wpływ na nasze życie, na życie pięciuset milionów ludzi. Jeśli ludzie uznają, że jest dla nich ważny, będą wspierali takie przedsięwzięcie. Jednak słyszą wiele różnych rzeczy każdego dnia i jeżeli nie będą czuli tego osobiście, odwrócą się plecami i zdecydowanie powiedzą „nie”. Dlatego ważne jest, że można dać ludziom możliwość, nie tylko działania w ramach projektów solidarnościowych w takiej strukturze jak ochotnicza straż pożarna, ale także przynależność do projektu europejskiego. Projektu, w którym są tysiące, a mam nadzieję niebawem dziesiątki tysięcy innych młodych ludzi, którzy mają doświadczenia w różnych obszarach oraz różnych dziedzinach i z którymi można nawiązać kontakt. W tym tkwi szansa.

Waldemar Pawlak: Gdy mówimy o społeczeństwie obywatelskim, warto dokonać takiego przesunięcia, by mówić o aktywnym społeczeństwie, ponieważ potrzebujemy aktywności, ruchu. Stałe struktury przestały być atrakcyjne. A ta inicjatywa, gdzie ludzie mają okazję spotkać się z inną kulturą, innymi doświadczeniami jest też kapitalna w zakresie rozwoju zawodowego i życiowego. Pracodawcy oczekują dzisiaj, że człowiek 25-letni będzie miał superprezencję i dziesięć lat doświadczenia zawodowego. No to tutaj możemy im te doświadczenia dać.

Joseph Jamar: W pełni się z tym zgadzam.

Waldemar Pawlak: Panie Ambasadorze bardzo dziękuję za to interesujące i miłe spotkanie.

Joseph Jamar: Bardzo inspirujące Panie Premierze. Cieszę się z tej okazji, chcę lepiej poznać organizację, którą Pan reprezentuje. Tym bardziej cieszę się, że ma to miejsce w takim momencie.




Obrazy
fot. DP

newsletter
sonda:
Ile wyjazdów do akcji ratowniczo-gaśniczych w ubiegłym roku zanotowała Twoja OSP?

- do 20

- powyżej 20

- 60 i więcej