|
W zakładach CHESPA w Choruli (pow. krapkowicki, woj. opolskie) wybuchł pożar, którego gaszenie trwało ponad 24 godziny. W akcji uczestniczyło wiele zastępów OSP. _Studio Dariusz_Szuminski.jpg) Płonie zakład CHESPA Na terenie zakładu było tylko sześciu pracowników. Minęła godzina 9 i wszyscy przebywali w części socjalnej. Pan Aleksander doszedł do wniosku, że sprawdzi co się dzieje na hali mieszania farb. Nie minęła chwila, gdy powrócił biegiem z informacją „PALI SIĘ!!!”. Kolegom kazał opuścić budynek, a sam z telefonu komórkowego połączył się z numerem 998. Była godzina 19.19 w piątkowy wieczór 5 września tego roku. Jak później stwierdził, po wejściu do hali zobaczył, że płomienie obejmowały znaczną część hali produkcyjno-magazynowej nr 1 w obrębie urządzenia łączenia komponentów (mieszalnika), a pożar rozwijał się w zaskakująco szybkim tempie. Zakład, o którym mowa, to CHESPA, położona w miejscowości Chorula (pow. krapkowicki, woj. opolskie). Produkuje się tu farby poligraficzne, a obiekty produkcyjne znajdujące się na jego terenie są czynne całą dobę, gdyż pracuje się tu w systemie trzyzmianowym. Zakład wybudowano zaledwie dwa lata temu. Dyspozytor Powiatowego Stanowiska Kierowania KP PSP w Krapkowicach zdawał sobie sprawę z zagrożenia, gdyż na terenie zakładu są stosowane substancje łatwopalne i wybuchowe, jak alkohol etylowy, octan etylu czy nitroceluloza. Wysłał zatem od razu dwa samochody gaśnicze – lekki i ciężki oraz podnośnik hydrauliczny. Samochody miały do pokonania 6 km. Zaledwie opuściły one granice Krapkowic, a dowódca zmiany przez radio zażądał dodatkowych sił, bowiem oczom strażaków w wieczornej szarówce ukazała się łuna, a nad nią słup czarnego dymu. Do miejsca pożaru dojechali o 19.31. Płonęło wnętrze hali produkcyjno-magazynowej farb rozpuszczalnikowych nr 1 oraz część hali produkcji farb wodorozcieńczalnych nr 2 w obrębie łącznika obydwu hal i pomieszczeń biurowych, czyli na powierzchni około 500 m kw.  Na miejsce pożaru przybyły kolejne wezwane OSP Pożar rozwijał się gwałtownie z widocznymi symptomami spalania objętościowego (rozgorzenia). Wokół rozlegał się głośny szum pożaru, a płomienie o jasnych, różnobarwnych kolorach świadczyły o bardzo wysokiej temperaturze wewnątrz obiektów i w ich obrębie. Zaczęły być widoczne odkształcenia konstrukcji dachu z groźbą jego zawalenia. Rozgorzeniu towarzyszyły liczne wybuchy pojemników i beczek cieczy palnych, które niejednokrotnie z olbrzymią siłą wystrzeliwały na zewnątrz obiektu spadając nawet kilkadziesiąt metrów dalej, stanowiąc duże zagrożenie dla ratowników i osób postronnych. Później odnotowano również kilka eksplozji butli z gazem propanem-butanem. Pożar rozprzestrzeniał się we wszystkich kierunkach na dalsze części hali farb rozpuszczalnikowych oraz w kierunku lewego skrzydła hali produkcji farb wodorozcieńczalnych i pomieszczeń socjalno-biurowych do niej przyległych. Istniało również ryzyko rozprzestrzenienia się pożaru na pozostałe, nieobjęte pożarem budynki zakładu, czyli: halę wykrojników, budynek magazynu z nitrocelulozą wraz ze składem alkoholu i zewnętrzne składowisko surowców i opakowań.  Strażacy podczas akcji Taką sytuację zastali przybyli na miejsce pożaru strażacy. Na szczęście, jak zapewniali pracownicy, nikt wewnątrz nie pozostał. Gwałtowny rozwój pożaru oraz warunki sprzyjające jego szybkiemu rozwojowi uniemożliwiały przeprowadzenie natarcia wewnętrznego czy skutecznej ewakuacji znacznej części mienia zakładu. Z obiektów objętych pożarem ewakuowano jednak znacznej wartości dokumentację laboratorium zakładu. Powiatowe Stanowisko Kierowania PSP w Krapkowicach zaczęło dysponowanie sił i środków ochrony przeciwpożarowej i służb wspomagających działania ratowniczo-gaśnicze według procedur zawartych w Powiatowym Planie Ratowniczym, jak i na polecenia Kieownika Działań Ratowniczych (KDR) z miejsca pożaru.Jeszcze zanim jednostki PSP dotarły na miejsce pożaru, dyspozytor wezwał do działań: OSP Gogolin, OSP Odrowąż, OSP Górażdże i OSP Rogów Opolski. W dalszej kolejności do pożaru zostały wysłane pozostałe OSP z terenu powiatu krapkowickiego: OSP Jasiona, OSP Strzeleczki, OSP Obrowiec, OSP Kórnica i OSP Kadłub. To jednak nie wystarczyło i KDR zażądał skierowania na miejsce jeszcze większej ilości sił i środków, poprzez Wojewódzkie Stanowisko Koordynacji Ratownictwa w Opolu. Do pożaru zostały skierowane zastępy PSP z terenu sąsiednich powiatów – opolskiego, kędzierzyńsko-kozielskiego oraz strzeleckiego w sile 8 ciężkich zastępów gaśniczych i 1 zastęp OSP włączony do krajowego systemu ratowniczo-gaśniczego. W związku z zaangażowaniem przy pożarze wszystkich sił i środków JRG PSP Krapkowice, do zabezpieczenia powiatu została zadysponowana OSP Moszna. Przez PSK w Krapkowicach, w celu zabezpieczenia terenu i prowadzonych działań, zostały również zadysponowane: pogotowie ratunkowe, Policja, inspekcja nadzoru budowlanego, inspekcja ochrony środowiska, państwowa inspekcja pracy oraz gminny zespół zarządzania kryzysowego z siłami straży miejskiej. Z uwagi na długotrwały czas akcji w późniejszym okresie, między innymi z uwagi na konieczność podmian, zostały zaangażowane siły: OSP Januszkowice, OSP Walce, OSP Stradunia, OSP Zielina, OSP Kamień Śląski i OSP Rozwadza. Wobec trudnej sytuacji zastanej na miejscu zdarzenia oraz braku odpowiednich sił i środków, KAR w pierwszej kolejności zabezpiecza miejsce działania, a następnie skupia się na obronie bliższej mającej na celu niedopuszczenie do dalszego rozprzestrzeniania się pożaru na te części obiektów, które jeszcze nie zostały objęte pożarem oraz obiekty bezpośrednio nim zagrożone. Działania musiały być bezwzględnie prowadzone w aparatach ochrony dróg oddechowych, ze względu na drażniące i duszące opary cieczy palnych i toksyczne produkty rozkładu termicznego spalanych substancji chemicznych. Wkrótce dach uległ zawaleniu, a eksplodujące beczki z olbrzymią siłą wystrzeliwały na zewnątrz obiektu spadając nawet kilkadziesiąt metrów dalej. Prowadzone działania okazały się mało skuteczne i pożar rozprzestrzeniał się nadal na część hali produkcji farb wodorozcieńczalnych i pomieszczenia socjalno-biurowe, a co najgorsze przerzucił się na zewnętrzne składowisko surowców i opakowań, co jeszcze bardziej wzmogło rozwój pożaru i pogorszyło warunki prowadzonych działań. Po otrzymaniu informacji od kierownika technicznego zakładu o tym, że w jednym z wolno stojących budynków magazynowana jest nitroceluloza, KAR dokonał przegrupowania sił i środków, prowadząc działania połączone, mające na celu zmniejszenie szybkości rozprzestrzeniania się pożaru, a jednocześnie obronę magazynu z nitrocelulozą oraz przyległego do niego składu etanolu. Główne działania w obronie bliższej skierowano na bezpośrednio zagrożony magazyn przy jednoczesnym natarciu na front pożaru przesuwający się w jego kierunku. W miarę przybywania na miejsce pożaru kolejnych zastępów, zostały uruchomiane nowe prądy wody oraz zorganizowany system dowożenia wody do pożaru, w oparciu o wiejską sieć hydrantową oraz 2 zbiorniki przeciwpożarowe zlokalizowane poza terenem zakładu. O godzinie 23.59 Kierownik Działań Ratowniczych przekazał Powiatowemu Stanowiskowi Kierowania, że pożar został zlokalizowany. Rozpoczęło się dogaszanie pogorzeliska przy użyciu sprowadzonego ciężkiego sprzętu typu „Fadroma”. Działania prowadzono do momentu całkowitego ugaszenia pożaru. Trwało to do godzin wieczornych 6 września, kiedy to o godzinie 20.04 ostatnia jednostka opuściła teren pogorzeliska. Od 19.19 5 września upłynęło 24 godziny i 43 minuty, a łączna powierzchnia pożaru wyniosła około 4075 m kw.  Krajobraz po pożarze Aleksander Połoszczański Fot. archiwum |