|
Czy strażak ochotnik ma pełne i niczym nieskrępowane prawo do wykonywania swoich powinności w ramach OSP? Niby tak, ale w praktyce bywa z tym różnie. W czasach dominacji państwowej własności w gospodarce oraz obowiązywania polityki „pełnego zatrudnienia”, czyli praktycznie przerostów w zatrudnieniu, możliwości odejścia od stanowiska pracy były wręcz nieograniczone. Zwalnianie pracowników na zebrania, spotkania, mecze czy na przykład strażaków ochotników do pożaru lub na zawody, nie nastręczało żadnych trudności. Niepisana, acz powszechnie stosowana zasada, „czy się stoi czy się leży, (ileś tam) się należy”, odzwierciedlała istotę myślenia o dyscyplinie i wydajności pracy. Biznes dla każdego Starosta powiatu oleśnickiego Zbigniew Potyrała podczas swojej wizyty w Niemczech zwrócił uwagę na dwa aspekty funkcjonowania tamtejszej straży pożarnej. Przede wszystkim u naszych sąsiadów przynależność do braci strażackiej jest formą nobilitacji. Ubiegają się o to ludzie cieszący się społecznym uznaniem i poważaniem. Oczywiście ich praktyczne wsparcie jako strażaków bywa znikome lub wręcz żadne. Przynależność do struktur straży pożarnej ma bowiem nierzadko wymiar symboliczny. Natomiast – i to jest ważne – wiąże się ona z pewną formą lobbingu i wspierania organizacji strażackiej przez ludzi znanych i ważnych. Obecność w szeregach strażaków ludzi zasłużonych dla miasta czy gminy, nobilituje samą organizację. I o to chodzi. Poza tym, jak podkreśla starosta oleśnicki, niemieckie przedsiębiorstwa, które oddają swoich ludzi do straży pożarnej, płacą niższe składki obowiązkowe z tytułu ochrony pożarowej. I to jest dla przedsiębiorców argument najbardziej przekonujący, bo finansowy, do zatrudniania i zwalniania w razie potrzeby, pracowników – strażaków. Po prostu mieć strażaków w swojej załodze to dla nich, z wielu względów, dobry interes. Pełna wersja artykułu dostępna w formie papierowej. Aby zaprenumerować naszą gazetę kliknij...
|