|
W artykule pt. „Wystarczy nam armia 120-tysięczna” opublikowanym w Gazecie Wyborczej 27 czerwca 2008 r., stanowiącym zapis rozmowy z ministrem obrony narodowej Bogdanem Klichem z Platformy Obywatelskiej, pada stwierdzenie: ,,Do tego dojdą Narodowe Siły Rezerwowe (oddziały, które będzie można mobilizować na przykład w czasie kryzysu czy klęski żywiołowej, których członkowie na co dzień pozostają w domu), obliczane na 30 tys. Ich tworzenie rozpoczniemy od 2010 r., w zależności od możliwości finansowych”. W mojej ocenie i wielu strażaków pomysł przedstawiony przez ministra jest co najmniej chybiony. Z przykrością stwierdzam, iż minister proponuje tworzenie od podstaw bliżej nieokreślonej formacji zmilitaryzowanej, opartej na kadrze MON-u, jak to określił – pozostającej na co dzień w domu. Dziwi nas strażaków pomysł, aby tworzyć strukturę lub formację pozostającą poza istniejącymi siłami i środkami służb ratowniczych, w związku z tym zapewne nie przeszkoloną w zakresie prowadzenia akcji ratowniczych i nie wyposażoną w specjalistyczny sprzęt, o trudnej do przewidzenia mobilności, na którą zapewne trzeba będzie wydatkować niemałe publiczne pieniądze. Efektywność tej formacji może być praktycznie bliska zeru, jeśli prześledzi się sytuacje, gdy na przestrzeni ostatnich lat wystąpiły w kraju sytuacje kryzysowe lub klęski żywiołowe. Mając na względzie doświadczenia wynikające z powstałych w kraju powodzi w 1997 i 2001 r., gdy podstawowymi siłami i środkami użytymi do likwidacji ich skutków była Państwowa Straż Pożarna i zorganizowane przez nią siły Centralnego Odwodu Operacyjnego i wojewódzkich odwodów operacyjnych krajowego systemu ratowniczo-gaśniczego, w skład których wchodzą poza jednostkami PSP także ochotnicze straże pożarne, można zadać pytanie, dlaczego na przykład nie przewiduje się wzmocnienia finansowego dla funkcjonujących w kraju kilkunastu tysięcy ochotniczych straży pożarnych, zrzeszających ponad 600 tys. strażaków ochotników. OSP stanowią podstawowe narzędzia wójtów, burmistrzów i prezydentów w zapewnieniu bezpieczeństwa mieszkańcom lokalnych społeczności, a w przypadku wystąpienia sytuacji kryzysowych stanowią uzupełnienie sił Państwowej Straży Pożarnej. W większości przypadków są to jednostki niedofinansowane, jednak sprawnie działające, dzięki pasji zrzeszonych w nich społeczników, ludzi poświęcających niekiedy zdrowie lub życie dla humanitarnej idei niesienia pomocy ludziom poszkodowanym. Czy ta pasja nie może wreszcie zostać zauważona przez decydentów i władze państwowe? Œrodki finansowe z budżetu państwa przeznaczone na dofinansowanie działalności ochotniczych straży pożarnych zostaną wykorzystane na poprawę skuteczności i sprawności prowadzenia działań ratowniczych. Po co tworzyć nieefektywną nową strukturę, czy nie lepiej docenić sprawnie funkcjonujący system, sprawdzony w trakcie wielu różnorodnych akcji ratowniczo-gaśniczych, jakim jest KSRG? OSP borykają się z wieloma problemami. Uregulowań systemowych wymagają zagadnienia dotyczące zwalniania strażaków z pracy do akcji ratowniczych, ćwiczeń i szkoleń. W związku z tym, pochylenie się rządu RP nad przedstawionymi problemami istniejących od wielu dziesiątków lat społecznych służb ratowniczych, jakimi są ochotnicze straże pożarne, byłoby symbolem dobrej woli polityków w działaniu na rzecz faktycznej poprawy bezpieczeństwa mieszkańców naszego kraju. Zenon Frankowski prezes OSP w Wejherowie Pełna wersja artykułu dostępna w formie papierowej. Aby zaprenumerować naszą gazetę kliknij...
|