|
Wprawdzie sporo jeszcze jesieni przed nami, ale listopad niejednokrotnie zaskakiwał nas śniegiem i mrozem. Pamiętamy lata, kiedy pierwsza fala mrozów o tej porze była dokuczliwsza niż kolejne – w styczniu czy w lutym. Rozpoczynam felieton uwagami pozornie błahymi, ale nie jest to korzystanie z niezbyt atrakcyjnego zwyczaju mówienia o pogodzie, kiedy nie bardzo wiemy, o czym mówić. Kaprysy aury, zwłaszcza wczesne ataki zimy, mogą być dla wielu OSP nieprzyjazne. Tam, gdzie uśpiona jest czujność – a to może zdarzyć się nawet OSP, której celem jest trwanie w gotowości bojowej – mróz może wyrządzić niemałe szkody. Niestety, w większości remiz nie ma stałego ogrzewania, a drogie urządzenia zawierające wodę w remizach są. Woda zaś ma to do siebie, że lubi zamarzać, zamarzając powiększać swoją objętość i rozsadzać urządzenia. Niby to proste, niby dla wszystkich jasne, a jednak uszkodzone przez mróz samochody i motopompy musieli naprawiać druhowie z niejednej jednostki. Dobrze, że do chłodzenia silników spalinowych używa się już powszechnie płynów, które nie zamarzają, ale woda gaśnicza znajdująca się wewnątrz urządzeń pożarniczych, może również spowodować niemałe spustoszenie w nieogrzewanych garażach. Jako chłopiec obserwowałem wyjazdy do pożarów w mojej rodzinnej miejscowości. Ciekawy był to widok, bo straż od niedawna miała swój pierwszy samochód. Był to star 20. pamiętam, jak kierowca uruchamiał silnik, a następnie gonił z wiaderkiem do oddalonej o kilkanaście metrów studni, czerpał wodę i napełniał chłodnicę wodą. Dzisiaj odpowiednie płyny ułatwiają życie, ale środka, który nie zamarza, zastępującego wodę do gaszenia w samochodach OSP jeszcze nie wozimy. To samo zagrożenie dotyczy motopomp, jeśli na przykład wewnątrz pompy wytworzy się lód. Warto o tym wszystkim pamiętać, właśnie już teraz, w listopadzie. Skoro zima blisko, pamiętajmy także o zabezpieczeniu budynków. Sprawdźmy szczelność okien, aby zawieja kręcąca suchym, pylistym śniegiem nie usypała nam przez różne szpary w oknach i drzwiach białych zasp w remizie. O wybitych szybach chyba przypominać nie przystoi, chociaż niektóre straże mogłyby pomyśleć o wynajęciu szklarza. Czas także przejrzeć instalacje elektryczne, zwłaszcza tam, gdzie będziemy zimą włączać piece akumulacyjne. Będzie to przecież gwałtowny wzrost poboru mocy. Jednostki, które będą korzystać z ogrzewania węglowego, mogłyby pomyśleć o niewielkim zapasie opału, aby nie biegać z wiaderkiem po węgiel do sąsiadów, gdy zajdzie potrzeba zwołania jakiegoś zebrania. To wszystko zróbmy już teraz. Zróbmy, jeśli spadnie śnieg, coś jeszcze. Odśnieżmy po każdym opadzie wjazd do garażu i dojście do świetlicy. Niech przechodnie mijający naszą siedzibę nie myślą, że to budynek opuszczony. Dla wielu strażaków wszystko to, co napisałem, jest oczywiste. Ci mogą wręcz zapytać: Po co o tym pisać? Z ich punktu widzenia nawet zdziwienie będzie uzasadnione. Ja jednak przypuszczam, że nawet po przypomnieniu o oczywistych obowiązkach, ujrzę zimą obrazki, których raczej nie powinno się oglądać. druh Antoni |