|
Jeszcze nie tak dawno piękna, świeża, soczysta zieleń drzew i trawy, zbliżający się szybko październik przypomina nam o jesieni. napisał rosyjski poeta Siergiej Jesienin: „Powoli opada z klonów miedź liści, Niech więc będzie błogosławione na wieki to, co kwitnie i umiera”. Napisał Apostoł Narodów Święty Paweł w Liście do Rzymian: „Nikt z nas nie żyje dla siebie i nikt nie umiera dla siebie: jeżeli bowiem żyjemy, żyjemy dla Pana; jeżeli zaś umieramy, umieramy dla Pana. I w życiu więc i w śmierci należymy do Pana. Po to bowiem Chrystus umarł i powrócił do życia, by zapanować tak nad umarłymi, jak nad żywymi. Wszyscy przecież staniemy przed trybunałem Boga. Napisane jest bowiem: Na moje życie – mówi Pan – przede Mną klęknie wszelkie kolano, a każdy język wielbić będzie Boga”. (Rz. 14, 1-9). Wspaniały, głęboki tekst, który jest modlitwą życia, ale także i wspaniała modlitwa umierania. Życie i śmierć, radość i smutek, powodzenie i klęska, przyjaźń i samotność, wszystko co przeżywamy na co dzień, to wszystko dla Jezusa mojego i twojego Pana. I jeszcze to, że przyjdzie czas, gdy każdy język wielbić będzie Pana. Odnaleźć Boga w modlitwie, sakramentalnych znakach, odnaleźć pod postacią stworzeń, doświadczyć Jego obecności i przeżywać swoje z Nim spotkania. Pomaga nam w tym wspaniały dar – wiara. Święty Jakub napisał: „Wiara, jeśli nie byłaby połączona z uczynkami, martwa jest sama w sobie. Tak jak ciało bez ducha jest martwe, tak też jest martwa wiara bez uczynków”. Potwierdzają się słowa Świętego Pawła. nie żyjemy dla siebie, żyjemy dla Pana. „Cudownie jest być chrześcijaninem ze świadomością, że otwiera to przed nami szeroką perspektywę i wielką wspólnotę. Jako chrześcijanie nigdy nie jesteśmy sami. Bóg zawsze jest z nami”. To słowa Benedykta XVI. Chrześcijanin ma możliwość głębszego przeżywania tej Obecności. Pytanie brzmi: na ile potrafimy z tego korzystać? Jest taka góralska opowieść: Kiedy owce były już w zagrodzie, gdy zaczął zapadać zmierzch, pasterz dorzucił drew do ognia i mówił: „Dla mnie tajemniczą postacią jest Nikodem, który nocą przychodzi do Jezusa, naszego Pana. To symbol współczesnego człowieka: boi się przyjść w dzień, wstydzi się, krępuje? Potem staje w obronie Jezusa, naszego Pana, przed Sanhedrynem. W końcu bierze udział w pogrzebie Jezusa, naszego Pana, a to już wielka odwaga i trochę ryzyko: brać udział w pogrzebie skazańca! Co było potem? Nie wiem, bo chyba Święte Pismo milczy, ale ja myślę, że Nikodem tak umiłował świat, jak Jezus, nasz Pan i był świeckim apostołem i zwyciężył zło, lęk, śmierć, bo przecież imię „Nikodem” oznacza podobno „Zwycięski Lud”. My mamy być takim „Zwycięskim Ludem”: kochać Boga i kochać świat”. Ot taka opowieść, ale jest w niej „samo życie”. Październik to różańcowy czas. Zwracamy się modlitwą do Boga przesuwając paciorki różańca. Potrzebujemy i pragniemy wstawiennictwa Matki. Napisał Juliusz Słowacki: „O, wstaw się za mną, o Najświętsza Panno! Ty jesteś taka na obrazach śliczna. – Widziałem Ciebie – dziś pod tęczą ranną”. Kochamy Ją jako naszą Matkę. Pewien chłopiec po stracie matki pokochał Matkę Boską, Jej zaufał jak dziecko matce. Później napisał: „Byłem sierotą, co znalazł Matkę. Szukałem pociechy w Jej oczach, wielkich niby jeziora, czarnych jak noc, spokojnych jak oliwa kaganka. Widziałem Ją we śnie biorącą mnie za rękę, pocieszającą i strofującą za to, że się zadręczam. Była moją Wielką Matką – nazwałem Ją tak z powodu Jej wszechmocy. Czego nie wysłuchała moja matka, na pewno wysłucha Matka cierpiących – Litosna, Pocieszycielka, Lekarka, Wybawicielka!”. Tej Matce także i my oddajmy w opiekę naszych bliskich, nas samych, naszą wiarę i wszystkie nasze sprawy. Wszystkim Szczęść Boże Ksiądz Krzysztof Wasz Kapelan |