|
Rankiem 16 czerwca tego roku dwudziestoosobowa grupa podopiecznych Klubu Seniora Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Lublińcu wyruszyła na autokarową wycieczkę. Nikt nie spodziewał się tego, co stało się wkrótce. Głównym celem wycieczki było zwiedzenie Czyżowa Szlacheckiego, perły ziemi świętokrzyskiej – Sandomierza, a także Muzeum Wsi Kieleckiej w Tokarni. Wraz z grupą seniorów w roli opiekunek z lublinieckiego ośrodka wyjechały: Grażyna Boduszek, Anna König i Mariola Suleiman. Był słoneczny dzień. Wycieczka przebiegała zgodnie z planem. Autokar neoplan przemierzał kolejne kilometry trasy krajowej 78. W okolicach miejscowości Żydówek w powiecie pińczowskim (gm. Kije) kierowca zauważył, że z tyłu autokaru pojawił się ogień. Bez chwili wahania zatrzymał pojazd, otworzył drzwi i informując o pożarze zdecydowanym głosem nakazał ewakuację wszystkich pasażerów. Zaskoczeni niespodziewaną sytuacją wycieczkowicze w pośpiechu zabierali podręczne bagaże i opuszczali autokar. Kierowca podjął próbę gaszenia pożaru, lecz ogień był zbyt duży. Ewakuacja nie była łatwa. Coraz gęstszy dym wdzierał się do autokaru. Część wycieczkowiczów stanowiły osoby w mocno zaawansowanym wieku, niepełnosprawne – z ograniczoną zdolnością poruszania się. Sytuacja stawała się coraz groźniejsza. Dym zaczął pojawiać się w autokarze, a płomienie otaczały karoserię auta. Cenna była każda sekunda. Opiekunki i kierowca uwijali się w pocie czoła, aby podopieczni jak najszybciej opuścili samochód. Wyprowadzali ich z autokaru, wynosili bagaże podręczne, próbowali ratować zawartość luków bagażowych, powiadomili straż pożarną. 
Zgłoszenie o autokarze płonącym w miejscowości Żydówek Komenda Powiatowa Państwowej Straży Pożarnej w Pińczowie odebrała o godz. 12.08. Dyżurny stanowiska kierowania natychmiast do akcji zadysponował 4 samochody pożarnicze z najbliższych od miejsca zdarzenia jednostek ratowniczo-gaśniczych PSP (Pińczów i Chmielnik), a także z OSP Kije. O zdarzeniu powiadomiono również policję. W niespełna jedenaście minut od zgłoszenia pierwsze zastępy straży pożarnej dojechały na miejsce zdarzenia. Okazało się, że wszystkie osoby podróżujące autokarem zostały przez opiekunów i kierowcę ewakuowane w bezpieczne miejsce. Na szczęście nikt nie doznał obrażeń. Pożar zdołał ogarnąć już całe wnętrze autokaru. Dowodzący akcją gaśniczą mł. bryg. Wojciech Bucki polecił zastępom przybyłym z Pińczowa i Chmielnika zabezpieczyć miejsce zdarzenia oraz podać w natarciu na pożar prądy gaśnicze piany ciężkiej. Lokalizacją punktów czerpania wody oraz budową linii zasilających zajęli się strażacy OSP z Kij z naczelnikiem Waldemarem Piłatem na czele. Nad bezpieczeństwem ruchu drogowego w tym czasie czuwali funkcjonariusze policji. Pożar został szybko ugaszony. 
Przybyły na miejsce akcji komendant powiatowy PSP mł. bryg. Władysław Węgrzynowicz wraz z wójtem gminy Kije Krzysztofem Słoniną jeszcze w trakcie działań gaśniczych podjęli decyzję o przewiezieniu wszystkich uczestników przerwanej wycieczki w miejsce, gdzie można by było zapewnić im właściwą opiekę i odpoczynek po niecodziennych przeżyciach. Miejscem tym stała się remiza OSP w Kijach. Z terenu objętego działaniami do stanowiska kierowania PSP w Pińczowie, a także do urzędu gminy, strażackiej remizy i ośrodka zdrowia w Kijach płynęły dyspozycje wydawane przez komendanta oraz wójta: przygotować miejsca do odpoczynku w remizie OSP, na miejsce pożaru natychmiast przysłać autobus gminny do przetransportowania grupy wycieczkowej, w budynku remizy zapewnić pomoc medyczną, przygotować posiłki oraz gorące napoje, powiadomić właściciela autokaru o zdarzeniu i rozpoznać możliwość zapewnienia pojazdu zastępczego. Autokar gminny podjechał po kilkunastu minutach. Pożar był opanowany, lecz działania nadal trwały. 
Na przyjazd uczestników przerwanej wycieczki w remizie oczekiwała Beata Stachura (lekarz) oraz Helena Ziółkowska (pielęgniarka) z Ośrodka Zdrowia w Kijach. Po wspólnie przeprowadzonych badaniach u 4 osób panie stwierdziły potrzebę podania leków na obniżenie tętna. Trzeba było również wypisać kilka recept, gdyż wśród wycieczkowiczów byli przewlekle chorzy – wymagający regularnego podawania leków, a niezbędne leki spłonęły w autokarze. Osoby zaangażowane w remizie do udzielania pomocy cały czas prowadziły rozmowy i udzielały wsparcia psychicznego. Strażacy z Kij, którzy przybyli na alarm, lecz nie wyjechali do akcji, gdyż zabrakło dla nich miejsca w wozie bojowym, chwalili się swoją siedzibą. Pokazywali garaż, pomieszczenia socjalne, sprzęt pożarniczy, a także opowiadali o dowcipnych zdarzeniach, jakie przytrafiały się podczas interwencji – wszystko po to, by rozładować napięcie, jakie wśród seniorów lublinieckiego ośrodka wywołał pożar. W remizie władze gminy przygotowały dla wszystkich posiłek i gorące napoje. Po około trzech godzinach pobytu podróżnych w gościnnej remizie w Kijach przybył zastępczy autokar. Pomimo ostatnich przeżyć podróżni zdecydowali, że nadal pragną zwiedzać ziemię świętokrzyską. 
Równolegle z tym, co działo się w remizie nadal trwały działania na miejscu zdarzenia. Wrak pojazdu usuwano z drogi za pomocą ciężkiego samochodu ratownictwa drogowego mega city, przybyłego z kieleckiej jednostki ratowniczo-gaśniczej PSP. Usuwano także pozostałości oleju napędowego, który wyciekł z rozszczelnionego zbiornika paliwa na jezdnię oraz spalone szczątki pojazdu. Działania straży związane z prowadzeniem akcji gaśniczej i usuwaniem skutków zdarzenia trwały ponad cztery i pół godziny. Brało w nich udział 22 strażaków z PSP i OSP. mł. bryg. Arkadiusz Wesołowski Fot. archiwum KP PSP w Pińczowie |