|
Autor starotestamentalnej Księgi Mądrości, dziękując Bogu za Jego dobroć wobec ludzi, zwraca się do Stwórcy słowami: „Potęgą władasz, a sądzisz łagodnie i rządzisz nami z wielką oględnością, bo do Ciebie należy moc, gdy zechcesz. Tak postępując nauczyłeś lud swój, że sprawiedliwy powinien być dobrym dla ludzi. I wlałeś swoim synom wielką nadzieję, że po występkach dajesz nawrócenie”. Te modlitewne słowa przypominają, że nawet największy grzesznik ma szansę przemiany swego życia. W swoim „Dzienniku” Paul Claudel zapisał: „Starzejąc się tracimy sporo wad, nie są już nam na nic przydatne”. Jest w tym dowcipnym stwierdzeniu prawda, ale chcąc stawać się „nowym człowiekiem”, do czego zachęca nas Jezus, to trzeba naszej aktywności i współdziałania z łaską, jaką daje Bóg. Kiepsko wygląda sprawa, gdy górę weźmie obojętność szczególnie wobec drugiego człowieka, bo świadczy to o braku miłości do bliźniego. Niemiecki pastor więziony przez nazistów powiedział tak: „W Niemczech najpierw aresztowano komunistów, a ja nie występowałem w ich obronie, ponieważ nie byłem komunistą. Potem aresztowano Żydów, a ja nie występowałem w ich obronie, gdyż nie byłem Żydem. Następnie aresztowano działaczy związkowych, ale ja nie występowałem w ich obronie, bo nie byłem działaczem związkowym. Potem aresztowano katolików, a ja nie występowałem w ich obronie, ponieważ nie byłem katolikiem. W końcu aresztowano mnie, ale wtedy nie było już nikogo, kto mógłby stanąć w mej obronie”. Za nami już połowa wakacji, wkraczamy w Maryjny sierpień. Czas pielgrzymowania do Matki, która nas zna. Amadeusz biskup Lozanny pisał o Maryi: „Ona nie odrzuca żadnego nędzarza – pełna miłosierdzia błaga za nami swojego Syna. Nie tylko czuwa nad zbawieniem dusz, ale z miłością niesie pomoc w potrzebach, przywraca zdrowie ciała i leczy rany”. Ona jest Matką wszystkich ludzi zgodnie z testamentem Jej Syna. Każdy z nas ma prawo powiedzieć: Matko, jestem Twoim dzieckiem, może nie najlepszym, ale mam prawo do Twojej miłości, do Twojej opieki i pomocy, do Twojego wstawiennictwa u Syna, Syna Bożego i Syna Twojego. Każdego dnia w Wilnie przed Obrazem Matki Boskiej Ostrobramskiej brzmią słowa modlitwy: „Pani moja, Święta Maryjo! Twojej łasce, osobliwej straży i miłosierdziu Twojemu, dzisiaj i każdego dnia i w godzinę śmierci mojej, duszę i ciało moje polecam. Wszystkie nadzieje i pociechy moje, wszystkie uciski i dolegliwości, życie i koniec życia mojego Tobie poruczam, aby przez zasługi Twoje wszystkie uczynki moje były sprawowane i rządzone według Twojej i Syna Twojego woli. Amen”. Napisał Jerzy Liebert w swojej „Litanii do Marii Panny”: „O, wstąp w me grzechy, jak w miasta judzkie, swoim imieniem: Mario z Libanu! Mario z Egiptu! Mario z Betlejem!”. Dla nas Polaków sierpniowy czas to Powstanie Warszawskie, to etos „Solidarności”, ale także to 1920 rok i cud nad Wisłą, to również wielkie Maryjne Święto Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny. Tradycja mówi, że ostatnie swoje lata życia spędziła Maryja u Jana Ewangelisty w Efezie. Tam nastąpił ostatni akt ziemskiego Jej życia, który Kościół nazywa Wniebowzięciem. O tym dogmacie wiary w jednej ze swych książek znany alpinista ksiądz profesor Roman Rogowski pisze: „Maryja jako niepokalanie poczęta, czyli bez grzechu pierworodnego nie musiała umierać taką śmiercią, jaką my umieramy, ale naśladując swojego Syna, Jezusa przyjęła śmierć, którą Wschód Chrześcijański nazywa Zaśnięciem. I w momencie śmierci zmartwychwstała, znalazła się od razu w niebie, zresztą tak samo jak Jej Syn. I jest w niebie u Syna, przy Ojcu i wstawia się za swoimi duchowymi dziećmi, czyli za nami. Zachowując wrażliwość i współczucie, miłość i dobroć Matki, kocha swoje dzieci wielką miłością. Jest Matką Kochającą”. Słusznie więc, Jej Matce Kochającej, powierzamy nasze sprawy, naszych bliskich i nas samych. Z pozdrowieniami i z modlitwą wszystkim Szczęść Boże. Ksiądz Krzysztof Wasz Kapelan |