|
Strażacy ochotnicy ze Złotego Stoku (woj. dolnośląskie) i czescy hasici z Bilej Vody współpracują ze sobą już od kilkunastu lat. Do tej pory był to głównie doroczny udział w zawodach sportowo-pożarniczych, które na zmianę odbywały się po obu stronach granicy. Często zabezpieczano także zdążające do Czech pielgrzymki. Spotykano się również przy innych okazjach, ale były to raczej kontakty o charakterze towarzyskim. Z powodów formalnych, prawnych i granicznych nie było możliwe prowadzenie wspólnych akcji ratowniczych. Bila Voda leży kilka kilometrów od Złotego Stoku, ale dopiero wejście obu państw do strefy Schengen spowodowało, że z jednej miejscowości do drugiej nie trzeba jechać przez odległe przejście graniczne. Kiedy zniknęły bariery na granicznych drogach, pojawiły się nowe możliwości współpracy. Zaczęto rozważać różne projekty, również takie, które mogą być wsparte przez fundusze unijne. Prezes ZOGm. ZOSP RP w Złotym Stoku Stanisław Kozdrowski zaprezentował remizę, która w najbliższych latach zostanie przekształcona w centrum szkoleniowe dla polskich i czeskich strażaków z przygranicznych powiatów. To obszerny budynek, który OSP otrzymała w 2001 r. po zlikwidowanym zakładzie krawieckim. Trzeba go było dostosować do potrzeb strażaków. Na parterze jest garaż i pomieszczenia na sprzęt ratowniczy i ochronny, a na pierwszym piętrze znajduje się duża świetlica. Odbywają się tam spotkania strażaków, ale często przy stole bilardowym spotyka się młodzież ze środowiskowej drużyny harcersko-pożarniczej.  W remizie w Złotym Stoku powstanie polsko-czeskie centrum szkoleniowe dla strażaków – Remont remizy powinien rozpocząć się w przyszłym roku – powiedział prezes Stanisław Kozdrowski. – Planujemy wymienić podłogę, okna i ogrzewanie oraz jedną z sal wyposażyć w komputery. Koszt przebudowy i zakupu sprzętu wyniesie około 100 tys. zł. Burmistrz Złotego Stoku Stanisław Gołębiowski wyjaśnił, że jest to część projektu „Europejska Wspólnota Terytorialna” dotycząca bezpieczeństwa pogranicza. Weszły do niego po stronie polskiej powiat Ząbkowice Śląskie i gmina Złoty Stok, a po stronie czeskiej powiat Jeseniki oraz gmina Bila Voda. W ramach projektu hasici z Bilej Vody otrzymają terenowy samochód z dużym zbiornikiem wody, strażacy z PSP w Ząbkowicach Śląskich samochód ratowniczo-gaśniczy, a w Złotym Stoku powstanie wspomniane centrum szkoleniowe. Wokół są tereny górzyste i samochody muszą mieć odpowiedni napęd, więc nie będą tanie. Mogą kosztować 800 tys. zł, a nawet więcej. – Po uzupełnieniu sprzętu przewiduje się także prowadzenie wspólnych akcji ratowniczych po obu stronach granicy – dodaje burmistrz Stanisław Gołębiowski. Strażacy w Złotym Stoku od niedawna mają nowego mana GBA, który kosztował ponad pół miliona zł. W starym Jelczu GCBA powiększyli zbiornik wody i teraz jest on używany głównie jako cysterna przy pożarach. Na brak pojazdów nie narzekają.  Prezes Stanisław Kozdrowski (z lewej) i Roman Kwaśny uważają, że nowym manem mogą jeździć na akcje ratownicze również do Czech Zastępca naczelnika OSP w Złotym Stoku Roman Kwaśny z dumą prezentuje możliwości nowego mana, który ledwo mieści się w drzwiach dawnego garażu. To tym samochodem strażacy wyjeżdżają teraz do akcji – przeważnie do zdarzeń na pobliskiej drodze do Nysy. Drugie miejsce na liście interwencji zajmują płonące łąki. Jesienią i zimą są wzywani do nieszczelnych kominów w starych domach. Jednostka w Złotym Stoku należy do KSRG, a w gronie 30 strażaków jest 6 ratowników medycznych. Roman Kwaśny podkreśla, że są przygotowani i gotowi do udziału w akcjach ratowniczych również po stronie czeskiej. Potrzebne są jeszcze formalne uzgodnienia co do ubezpieczeń strażaków i pokrywania ewentualnych dodatkowych kosztów za akcje prowadzone za granicą. Czesi proponują, aby koszty akcji każda ze stron pokrywała z własnego budżetu. Przygraniczna gmina Bila Voda po otwarciu granic w naturalny sposób rozwija współpracę z polskimi sąsiadami. Do siedziby powiatu w Jesenikach mieszkańcy mają 40 km przez góry, a tuż za granicą leżą polskie miasta – Złoty Stok i Paczków. Jedzie się do nich kilkanaście minut po płaskim terenie. To skutek starego podziału granic jeszcze przez Austriaków i Prusaków. Układ z Schengen pozwala przywracać niektóre dawne naturalne związki. Tekst i zdjęcia: Stanisław Nowak |