|
Co roku ponad 30 tysięcy interwencji straży pożarnych dotyczy usuwania gniazd os, szerszeni, pszczół. W lipcu tego roku podczas jednej z akcji zmarł strażak. Prawdopodobną przyczynąło ukąszenie przez osę. zgonu było ukąszenie przez osę. OSP Zapolice koło Zduńskiej Woli (woj. łódzkie) usuwała gniazdo os, które odkrył w swoim garażu jeden z mieszkańców. Prezes OSP nie uczestniczył w akcji. Stał kilka metrów od garażu i obserwował działania swoich strażaków. Osy, mimo spryskania garażu odpowiednimi preparatami, stawały się agresywne. Jedna z nich wbiła żądło w dłoń prezesa. Reakcja była natychmiastowa – wymioty, konwulsje, zaburzenia krążenia. Strażacy wezwali karetkę pogotowia. Jej załoga udzieliła pomocy medycznej na miejscu i przewiozła poszkodowanego do szpitala. Niestety, nie udało się go uratować. Zgon kojarzony jest z użądleniem przez osę, chociaż – zdaniem krajowego koordynatora ratownictwa medycznego lekarza medycyny Ignacego Baumberga – nie ma co do tego pewności. Na wniosek rodziny poszkodowanego odstąpiono od badania autopsyjnego. Ten przypadek zmusza do szukania odpowiedzi na kilka pytań. Czy strażacy jeżdżący do usuwania gniazd owadów groźnych dla ludzi są przebadani pod kątem uczulenia na ich ukąszenia. Jak zabezpieczani są ci, którzy usuwają gniazda wspomnianych owadów z miejsc, w których są niebezpieczne dla ludzi? Co można zrobić, żeby zwiększyć bezpieczeństwo ratowników? Strażacy zajmujący się usuwaniem owadów często nie wiedzą są, czy też nie są na nie uczuleni. A przecież, mimo zabezpieczeń, oni najbardziej narażeni są na ukąszenia. Nie ma obowiązku przeprowadzania takich badań. Wyjaśniają tę sytuację informacje przekazane przez krajowego koordynatora ratownictwa medycznego, z których wynika, że testy alergiczne na jad os, pszczół, szerszeni nie są obojętne dla zdrowia badanego, dlatego ktoś kto miałby mieć przeprowadzony test musi osobiście wyrazić na to zgodę. Wynik dodatni testu potwierdza, że dana osoba na pewno jest uczulona, ale wynik ujemny nie wyklucza uczulenia w stu procentach. Co więcej, test może spowodować, że ktoś kto nie był uczulony, po wprowadzeniu do organizmu podczas badań alergenu, jeśli zostanie kilka razy użądlony, może zareagować silniej niż gdyby testu nie miał. Ignacy Baumberg nie poleca przeprowadzenia wśród strażaków badań przesiewowych, natomiast dużą wagę przywiązuje do rzetelnego szkolenia osób biorących udział w usuwaniu gniazd wspomnianych owadów i zaopatrywania ich w przeznaczoną specjalnie do tego celu odzież ochronną. Przydatne są także aspiratory jadu, czyli urządzenia, które po przyłożeniu do miejsca ukąszenia wysysają jad. Mniejsza ilość jadu w organizmie wywołuje słabszą reakcję. W przypadku wstrząsu anafilaktycznego (silnej reakcji alergicznej wywołującej zaburzenia krążenia) może pomóc zastrzyk adrenaliny. Może zrobić go lekarz lub ratownik po studiach medycznych, nie może ratownik, który skończył kurs ratownictwa medycznego przeznaczony dla strażaków. Ale nie można zakazać osobie, która sama zaopatrzyła się w taki lek na własne potrzeby, stosowania go w sytuacji, gdy zagrożone jest jej życie. Usuwaniem gniazd os, pszczół, szerszeni zajmują się kilkuosobowe grupy tworzone w JRG i niektórych OSP. Wśród strażaków ochotników często zadania te wykonują pszczelarze lub osoby mające kontakt z pasiekami. W gminach, gdzie jest dużo takich interwencji, w jednej lub dwóch jednostkach tworzone są grupy do walki z niebezpiecznymi owadami, które obsługują cały jej teren, a jeśli trzeba, także obszary sąsiednie. Strażacy ci mają ubrania chroniące przed ukąszeniami całe ciało, zakrywające twarz i głowę, szyję ręce, nogi. Postępowanie w tego typu działaniach uwzględniane jest podczas szkoleń. W programie kursu podstawowego strażaków ochotników przewidziano omówienie zachowania się zwierząt i owadów w sytuacjach zagrożenia. Ci, którzy tworzą grupę specjalistyczną, uczestniczą w dodatkowych szkoleniach. Komenda Powiatowa PSP w Zduńskiej Woli (na terenie jej działania zdarzył się opisany na wstępie wypadek) zorganizowała w 2007 roku szkolenie poświęcone tym sprawom. Strażacy wiedzą jak zdejmować roje, o jakiej porze dnia i przy jakiej pogodzie najlepiej to robić, jakich preparatow używać do odymiania lub spryskiwania, by obezwładnić owady. Biorąc pod uwagę, że strażacy uczestniczą co roku w ponad 30 tysiącach interwencji związanych z usuwaniem owadów, wypadków z tym związanych jest niewiele. – Według danych Komendy Głównej PSP w 2006 roku zostało poszkodowanych 56 ratowników, a do sierpnia 2007 roku (czyli w czasie największego nasilenia tego typu zdarzeń) – 54. Nie zdarzyło się, żeby któryś z nich został użądlony ze skutkiem śmiertelnym – poinformował rzecznik prasowy komendanta głównego PSP st. bryg. Paweł Frątrczak. Strażacy z OSP Zielonka w woj. mazowieckim od kilku lat usuwają gniazda os i szerszeni. Z roku na rok przybywa takich interwencji. W 2007 roku mieli 67 wyjazdów, do czerwca tego roku już 35. Owady te najczęściej budują swoje siedliska na strychach, w szopach drewnianych, na cmentarzach w grobowcach. – Mamy dwa komplety ubrań ochronnych, takie jakich używają pszczelarze. W samochodzie wożone są środki służące do obezwładniania owadów przed usunięciem gniazda. W naszej OSP wszyscy, którzy skończyli szkolenie podstawowe wiedzą, jak postępować z owadami. Czterech druhów wyspecjalizowało się w usuwaniu ich, ale do takich działań jeżdżą także inni. Zdarzało się, że strażak został ukąszony. W takich przypadkach natychmiast za pomocą urządzeń przeznaczonych do tego celu usuwane jest żądło. Wozimy w samochodzie także środek farmakologiczny w spreju, którym spryskiwane jest miejsce ukąszenia. Gdy wokół takiego miejsca powstało duże zaczerwienienie lub opuchlizna, poszkodowany jedzie do lekarza. Po niedawnych publikacjach w prasie opisujących śmierć strażaka z powodu ukąszenia przez osę, zwrociliśmy uwagę na przeprowadzenie testów wykrywających uczulenie. Okazało się, że czterech strażaków jeżdżących do owadów ma aktualne wyniki badań, sześciu innych wyraziło chęć przeprowadzenia ich. Porozumieliśmy się w tej sprawie z przychodnią medycyny pracy – poinformował prezes OSP Zielonka Stanisław Kocot. Po zdarzeniu w Zapolicach Komenda Główna PSP poleciła komendantom wojewódzkim podjęcie przedsięwzięć mających na celu wyeliminowanie podobnych wypadków. W szczególności: Wyposażenie załóg w specjalistyczne ubrania chroniące przed ukąszeniami owadów. Przeprowadzenie szkoleń dla strażaków na temat działań związanych z usuwaniem gniazd os, pszczół i szerszeni, w których należy uwzględnić bezpieczeństwo strażaków biorących udział w działaniach, a także osób znajdujących się w pobliżu, które w działaniach nie uczestniczą. Poinformowanie strażaków o możliwości wykonania testów alergicznych, przy czym poddanie się testom jest dobrowolne. Komenda Główna PSP zwróciła się do komendantów wojewódzkich o przeprowadzenie szczegółowej analizy zabezpieczenia ratowników OSP biorących udział w likwidowaniu tego typu zagrożeń i podjęcie stosownych działań. Anna Świtalska Fot: archiwum OSP Zielonka |