|
Po długotrwałych i gwałtownych opadach, w Kotlinie Kłodzkiej wzrosło zagrożenie powodziowe. Nagromadzonej wody nie wytrzymał lokalny zbiornik retencyjny. Doszło do groźnego wypadku ze śmiertelnymi ofiarami i zanieczyszczenia wód. Do akcji ruszyli strażacy... Dwanaście drużyn OSP wzięło udział w ćwiczeniu taktyczno-bojowym „Śnieżnik 2008”, które przeprowadzono pod koniec maja na terenie zbiornika retencyjnego Stara Morawa w powiecie kłodzkim. Ochotnicy, którzy wykonywali zadania razem ze strażakami PSP, jeszcze raz potwierdzili, że stanowią ważny element powiatowego systemu ochrony przed skutkami powodzi. Generalnie rzecz biorąc, temu problemowi poświęcone były ćwiczenia.  W ćwiczeniach Śnieżnik 2008 udział wzięło dwóch spośród czterech braci Mendelów, członków OSP Nieprzypadkowo zorganizowano je na terenie powiatu kłodzkiego. Przez tę część Dolnego Śląska przewalają się bowiem wszystkie wichury i ulewy. Tu też, z uwagi na tereny górzyste, liczne rzeki i potoki, szkody powstałe na skutek żywiołu są szczególnie dotkliwe. Omawiane ćwiczenia były okazją do realizacji wielu zadań szczątkowych, typowych w sytuacji zagrożenia powodziowego. Sprawdzeniu poszczególnych elementów systemu podporządkowano więc scenariusz ćwiczeń. Zgodnie z przyjętym założeniem, w wyniku długotrwałych i gwałtownych opadów doszło do uszkodzenia zbiornika retencyjnego, przelania nagromadzonej w nim wody, a w konsekwencji także innych groźnych zdarzeń. Na skutek skrajnie trudnych warunków przewidziano w założeniach np. obsunięcie się drogi biegnącej po nabrzeżu akwenu. Jadący tamtędy pojazd wraz z dwoma osobami stoczył się do wody i utonął. Trzeba więc było przeprowadzić akcję wydobycia samochodu i uwięzionych w nim ofiar na brzeg. Ponadto na skutek uszkodzenia doszło do zanieczyszczenia wody substancją ropopochodną, co z kolei wymagało użycia grup specjalistycznych ratownictwa chemiczno-ekologicznego. Wreszcie uszkodzenie obwałowań zbiornika oznaczało konieczność jego naprawy, a jednocześnie usunięcia nadmiaru wody. Wszystkie te zagrożenia stały się podstawą do uruchomienia w trybie alarmowym systemu reagowania i zarządzania kryzysowego. Tak więc po przyjęciu przez kłodzkich strażaków meldunków o zagrożeniu, zadysponowano przewidziane na taką okoliczność siły i środki. M.in. właśnie owe 12 OSP: Polanica Zdrój, Szczytna, Lądek Zdrój, Stronie Śląskie, Ścinawka Dolna, Ołdrzychowice, Duszniki Zdrój, Nowa Ruda, Domaszków, Trzebieszowice, Stary Gieratów i Bolesławów. Cenne doświadczenie Warto zaznaczyć, że aż 10 OSP z 12 uczestniczących w ćwiczeniach „Śnieżnik 2008” wchodzi nie tylko w skład KSRG, ale także kompanii Wojewódzkiego Odwodu Operacyjnego „Kłodzko”.  Naczelnik OSP Nowa Ruda Mieczysław Chmura ma za sobą 35 lat służby w OSP. Napełnianie rękawa wodą tłoczoną za pomocą pompy pływającej uważa za duże udogodnienie. Ta specjalistyczna jednostka ratowniczo-gaśnicza, którą podczas ćwiczeń dowodził asp. Jerzy Adamów – dowódca JRG Bystrzyca Kłodzka, jest przeznaczona do wykonywania różnorodnych zadań, od ewakuacyjnych, po gaśnicze. Wśród nich są także i te o charakterze inżynieryjnym, związane z budową i obroną umocnień przeciwpowodziowych. Nie tylko na terenie powiatu, ale i województwa dolnośląskiego. A to oznacza, że OSP z kompanii „Kłodzko” muszą być wszechstronnie przygotowane. W trakcie obecnych ćwiczeń biorące w nich udział OSP przetrenowały m.in. swoje systemy alarmowania, współdziałania z innymi służbami, zwłaszcza policją, i przejazd w zwartych kolumnach do miejsca koncentracji. Następnie, już na miejscu, wykonywały zasadnicze zadania przewidziane scenariuszem szkolenia. Przy czym warto podkreślić i to, że dla OSP Stary Gieratów i Bolesławów, które są poza systemem, te ćwiczenia miały szczególne znaczenie. Jednostki te miały bowiem rzadką sposobność uczestniczenia w dużej wielokierunkowej akcji, co niewątpliwie stanowi cenne doświadczenie na ich drodze do KSRG. Głównym zadaniem postawionym przed kompanią „Kłodzko” było wykonanie napraw uszkodzonego wału okalającego zbiornik retencyjny Stara Morawa. Rzecz niby prosta, bo sprowadzająca się do łatania dziur. Jeżeli zaś przy tym odwołać się do doświadczeń okresu „wielkiej wody” w 1997 roku, to każdy pamięta, że budowa i naprawa wszelkich umocnień wiązała się przede wszystkim z wyczerpującą pracą fizyczną. Mówiąc wprost – trzeba było napełniać piaskiem i układać setki, a nawet tysiące worów. I to ręcznie! Ale, jak podkreśla kierownik obecnych ćwiczeń bryg. Dariusz Kopa z KW PSP we Wrocławiu, wśród wielu celów szczątkowych, jest m.in. przetestowanie rożnych, w tym także zmechanizowanych sposobów budowy i wzmacniania umocnień przeciwpowodziowych. I tak też było. Na jednym z kilku odcinków ćwiczeń właśnie ochotnicy OSP budowali i wzmacniali wały trzema sposobami. Tradycyjnie więc napełniano ręcznie worki z piaskiem, a następnie układano je w miejscach uszkodzenia. Ta metoda, aczkolwiek najprostsza i skuteczna, ma jednak jeden istotny mankament. W pierwszej fazie rzeczywiście nie ma to jak silne dłonie strażaków ochotników i dobra organizacja pracy. To przynosi rezultaty, ale tylko na określony czas. Ręce bowiem mdleją, plecy bolą i w konsekwencji tempo prac słabnie. Dlatego okazuje się, że „sprytna maszyna”, jaką jest niewątpliwie tzw. obrotowy napełniacz worków, może być wielkim wsparciem dla ratowników. Zwłaszcza kiedy prace się wydłużają. Podobną rolę pełni inne pomysłowe urządzenie – mechaniczna pakowarka piasku. Zbiornik retencyjny Stara Morawa został oddany do użytku 7 lipca 2007 r. Budowano go przez 6 lat w ramach programu opracowanego po powodzi tysiąclecia z 1997 r. Zbiornik zajmuje powierzchnię 5,5 ha. Jest ważnym elementem systemu ochrony przed powodzią, a jednocześnie urokliwym miejscem rekreacji i wypoczynku. Na zboczach powyżej zbiornika powstaje kompleks obiektów stanowiących zaplecze gastronomiczno-hotelowe. Wybudowano też molo z wieżą, wydzielono kąpielisko, a dobry dojazd zapewnia wiodąca od Stronia Śląskiego wygodna asfaltowa droga. Te rozwiązania, podobnie jak i metoda napełniania wodą specjalnych rękawów i układania ich jako wał przeciwpowodziowy, przetestowane podczas ćwiczeń, okazały się wielce przydatne i zdobywają coraz szersze uznanie. Ich wydajność i sprawność działania pilnie obserwowała ponad setka zaproszonych na ćwiczenia samorządowców i pracowników dolnośląskich struktur reagowania i zarządzania kryzysowego. Oceny, dokonywane na podstawie nie tylko obserwacji samorządowców, ale i opinii strażaków, stanowią podstawę późniejszych decyzji, głównie o tym, czy takie urządzenia wejdą na wyposażenie służb ratowniczych. Oczywiście w tym samym czasie, na innych odcinkach, wykonywano kolejne przewidziane scenariuszem zadania. Wydobywano więc zatopiony samochód za pomocą balonów wypornościowych. Usuwano z powierzchni wody plamy substancji ropopochodnych. Przetestowano też cztery pompy wysokiej wydajności wykorzystane do usuwania ze zbiornika nadmiaru wody. Przy tej okazji sprawdzono też możliwości podania wody z dużą wydajnością z działek przenośnych. Słowem, działo się wiele i sporo też było wniosków końcowych, które formułowano m.in. przy kawie i herbacie, ale także smakowitej grochówce, przygotowanej przez strażaków z kompanii logistycznej „Lubań”. Niezawodne wsparcie Wśród ochotników biorących udział w ćwiczeniu taktyczno-bojowym „Śnieżnik 2008”, było wielu młodych strażaków, ale też spora grupa tych, którzy mają za sobą liczne doświadczenia walki z żywiołem. Jak stwierdza Mieczysław Chmura, naczelnik OSP Nowa Ruda, który podczas ćwiczeń m.in. obsługuje pompę pływającą tłoczącą wodę do rękawów, obecne szkolenie pokazuje jak wiele zrobiono w celu usprawnienia systemu. Ten mający za sobą 35 lat służby w OSP ochotnik był m.in. aktywnym uczestnikiem walki ze skutkami powodzi tysiąclecia w roku 1997.  Mechaniczne ładowanie worków z piaskiem znakomicie ułatwia akcję – Gdybyśmy wówczas mieli taki sprzęt, jaki jest tu dziś, pewnie byłoby łatwiej walczyć z wielką wodą – przyznaje i uzupełnia, że ma pod swoją komendą 29 strażaków. Ostatnio ich OSP wzbogaciła się też o nowiutki średni samochód ratowniczo-gaśniczy marki Iveco. Był bardzo potrzebny, bo tylko w tym roku ochotnicy uczestniczyli w ponad 90 akcjach. Z kolei w ekipie OSP Domaszków dowódcą jest Sylwester Mendel. Nie jedyny. Jak się bowiem okazuje, w tej liczącej 42 członków OSP jest jeszcze naczelnik – Artur Mendel, jest też Grzegorz Mendel, no i... jeszcze jeden brat. Czterech braci Mendlów nosi mundury OSP i PSP. Dla nich to normalka. Bo przecież ojciec też był strażakiem, wujek był i ... Hm, to może prościej byłoby jednak zapytać kto w tej wspaniałej rodzinie nie ma strażackiego rodowodu? Dla większości druhów udział w obecnym ćwiczeniu jest znakomitą okazją do swoistej powtórki z walki ze skutkami powodzi. Dla młodych to dobra okazja do pokazania się, do zdobycia nowych doświadczeń. Wszak taka operacja, to duże przedsięwzięcie organizacyjne, logistyczne i jeżeli to wszystko ma zagrać jak jedna orkiestra, to trzeba zsynchronizować wszystkie elementy. I po to są takie ćwiczenia, o czym na zakończenie jasno mówi pełniący obowiązki komendanta wojewódzkiego PSP we Wrocławiu st. bryg. Andrzej Szcześniak. Dziękując wszystkim strażakom wyróżnia także kolegów ochotników. Za co? Za zaangażowanie, dobrą organizację, dyscyplinę wykonawczą, za profesjonalizm. Czyli sprawdzili się po raz kolejny, co niewątpliwie zaprocentuje wówczas, kiedy dzwonki alarmowe obwieszczą rzeczywiste zagrożenie. Tekst i zdjęcia: Lech Lewandowski |