Redakcja
Kontakt
Strażak
Prenumerata
Ceny reklam i ogłoszeń
Listopad 2008
W numerze
Ponadto polecamy
Październik 2008
W numerze
Ponadto polecamy
Archiwum
Wrzesień 2008
Sierpień 2008
Lipiec 2008
Czerwiec 2008
Maj 2008
Kwiecień 2008
Marzec 2008
Luty 2008
Styczeń 2008
Grudzień 2007
Listopad 2007
Październik 2007
Wrzesień 2007
Sierpień 2007
Lipiec 2007
Czerwiec 2007
Maj 2007
Kwiecień 2007
Marzec 2007
Luty 2007
Styczeń 2007
Wcześniejsze numery

Stres  lekceważony przeciwnik PDF Drukuj E-mail
Oceny: / 9
KiepskiBardzo dobry 

Panuje opinia, że strażacy to ludzie twardzi, nie robią na nich większego wrażenia sytuacje, z jakimi stykają się podczas działań ratowniczych, a jeśli nawet przeżyją coś wstrząsającego, to sami sobie z tym poradzą. Czasami jeszcze mówi się, że jeśli ktoś jest wrażliwy na drastyczne sceny, to niech nie idzie do straży. Czy są to słuszne poglądy?

 

Wszyscy z różnych powodów przeżywamy stresy, ale strażacy bardziej niż inni narażeni są na częste i długotrwałe uczestniczenie w sytuacjach krytycznych. Ratownicy uczestnicząc w akcjach wchodzą w strefy, gdzie istnieje zwiększone ryzyko odniesienia obrażeń ciała, a co może wywołać negatywne konsekwencje psychofizyczne i spoleczne. Stwierdzenie, że narażają własne zdrowie, a czasami także życie, by ratować innych, nie jest pustym zdaniem wypowiadanym na wyrost.

Trauma wpisana w służbę

Charakter strażackiej służby jest źródłem wielu stresów. Czy można być obojętnym na widok zabitych lub poważnie rannych osób? Czy nie pozostawia śladu w psychice kontakt z ludźmi cierpiącymi, zwłaszcza bezradność wobec ich cierpienia? A makabryczne obrazy, przenoszenie zwłok? Jak czuje się strażak, który nie mógł udzielić skutecznej pomocy z powodu awarii sprzętu? Nie można też zapomnieć, że strażacy często pracują w warunkach ekstremalnych: przy dużym zadymieniu, w wysokiej temperaturze, czasami nie w pełni wyposażeni we właściwe środki ochrony indywidualnej. Wszystko to ma wpływ na samopoczucie i zdrowie ratowników.

Wydarzeniami traumatycznymi są akcje, gdy podczas działań zostaje ranny lub ginie kolega – strażak, a także gdy ofiarami są dzieci lub dorośli, których znamy. W tej ostatniej sytuacji częściej niż strażacy PSP znajdują się strażacy ochotnicy. Działają oni w pobliżu miejsca zamieszkania i nierzadko zdarza się, że gaszą pożar u sąsiada lub kogoś z rodziny. Widzą nieszczęście znajomych, którym wichura zniszczyła dom. Wydobywają spod obsuniętej ziemi, a następnie udzielają pomocy medycznej koledze. Często dzieje się to na oczach mieszkańców wsi, którzy w czasie działań i długo potem komentują wydarzenie i pracę strażaków. Przed nimi trzeba zachować twarz, pokazać, że jest się twardym.

Nie ma co udawać, że udział strażaków w takich zdarzeniach nie wpływa na ich emocje, nie powoduje urazów psychicznych. Trzeba być bardzo ostrożnym z wypowiadaniem stwierdzeń w rodzaju: „Nie mamy problemów ze stresem”, „Moi ludzie sami sobie poradzą” lub „Moi ludzie są zawodowcami”.

Intuicja zamiast wiedzy

O wiele trudniej jest radzić sobie z tym strażakom ochotnikom niż pełniącym służbę w PSP. Ci drudzy przygotowywani są do tego w szkołach pożarniczych na zajęciach z psychologii, uczą się jak zachowywać się wobec ofiar wypadków i jak z nimi rozmawiać, jak odnosić się do gapiów, co robić kiedy ludzie zaczynają popadać w panikę. W większości komend wojewódzkich PSP zatrudnieni są psychologowie, którzy, w razie potrzeby, służą im pomocą.

W programie szkolenia strażaków ochotników nie ma tych zagadnień. Jedynie na kursach ratownictwa medycznego wprowadzony jest temat psychologicznych aspektów akcji ratunkowej i to w bardzo wąskim zakresie – mówi mł. bryg. Anna Rokita-Pawłowska, wykładowca w Szkole Głównej Służby Pożarniczej i jednocześnie kierownik Interwencyjnego Zespołu Psychologicznego.

Reakcje na stres są różnorodne i mogą dotyczyć zarówno sfery emocjonalnej: gniew, lęk, poczucie winy, przygnębienie, zamykanie się w sobie, agresja lub depresja, wybuchowość; poznawczej: trudności w koncentracji, luki w pamięci, dezorientacja, zapominanie; fizjologicznej: wzrost ciśnienia krwi, przyspieszenie bicia serca, bóle pleców i głowy, wrzody żołądka, biegunka, zmęczenie, bezsenność, koszmary nocne, jak i zachowań: brak apetytu lub przejadanie się, nadużywanie leków, alkoholu, narkotyków, zwiększenie liczby wypalanych papierosów, trudności w koncentracji, poczucie niedawania sobie rady, zaburzenia w relacjach z bliskimi, kolegami, unikanie ludzi.

Odreagować stres

– Jeśli uraz jest silny lub długotrwały może powodować konsekwencje dla zdrowia fizycznego i psychicznego, a tym samym zaburzać efektywność funkcjonowania. Stan wywołany ostrym stresem źle wpływa na relacje z ludźmi z otoczenia, a więc na życie w rodzinie, w OSP, w pracy. Próby odreagowania, wyrzucenia z siebie złych emocji wśród bliskich, zwłaszcza w domu, często prowadzą do agresji, przez co wzrasta wrogość pomiędzy członkami rodziny. Lepiej jest rozmawiać z kolegami z OSP, którzy uczestniczą w podobnych sytuacjach, niż z żoną, dziećmi lub ojcem, bo trauma przenosi się na rodzinę. Dobrze też jest pójść zagrać w piłkę lub pomodlić się w kościele – radzi mł. bryg. Cezary Dobrodziej, również wykładowca SGSP i zastępca kierownika Interwencyjnego Zespołu Psychologicznego.

Niektórzy uważają, że „na frasunek dobry trunek” i dla uspokojenia sięgają po alkohol. – Chociaż pity z umiarem nie jest niczym złym, to w tym przypadku nie jest sposobem na rozwiązanie problemu, a sięganie po butelkę dla rozładowania stresu, na który strażacy często są narażeni, może doprowadzić do alkoholizmu. Ponadto nawet człowiek spokojny, ale znajdujący się w stresie, po wódce często staje się agresywny. Zdarza się, że robi rzeczy, których nigdy na trzeźwo by się nie dopuścił, przez co wpędza się w nowe kłopoty, a problem, który skłonił go do picia, nadal pozostaje – mówi Cezary Dobrodziej.

Image
Członkowie Interwencyjnego Zespołu Psychologicznego: mł. bryg. Cezary Dobrodziej, mł. bryg. Anna Rokita-Pawłowska i mł. kpt. Renata Szykuła-Piec

Kto pomoże?

Istotną rolę mogą odegrać koledzy. Ważne, żeby byli blisko tego, kto przeżył wstrząs, wysłuchali go, wspólnie omówili zaistniałą sytuację, udzielili wsparcia i – co jest bardzo ważne – nie dopuścili do ironicznych komentarzy innych osób.

Pomocą w dojściu do ładu z samym sobą może być odprawa po akcji, w czasie której przełożony (dowódca akcji, komendant, naczelnik lub prezes OSP) omówi i przeanalizuje przebieg działań oraz złagodzi nagromadzone emocje. Rozmowy na temat zdarzeń i przeżyć są bardzo ważne, ale należy zachować dużą ostrożność, wykazać się wrażliwością, otwartością na potrzeby, żeby nie zaszkodzić tym, którym potrzebne jest wsparcie.

– Gdy psuje się sprzęt, do naprawy wzywa się serwis, bo specjaliści wykonają to dobrze i wezmą odpowiedzialność za to co robią. Z ludźmi powinno być tak samo. Po pomoc psychologiczną powinno zgłaszać się do profesjonalnie przygotowanych osób: psychologów, psychiatrów i tych, którzy interweniują w sytuacjach kryzysowych – uważa Cezary Dobrodziej.

Niewątpliwie, takimi specjalistami są osoby wchodzące w skład Interwencyjnego Zespołu Psychologicznego. – Udzielamy pomocy ratownikom, którzy przeżyli zdarzenie traumatyczne oraz ich rodzinom i innym osobom cywilnym biorącym udział w zdarzeniu – informuje Anna Rokita-Pawłowska. – Jeździmy przede wszystkim do ludzi, którzy doświadczyli trudnych przeżyć podczas akcji: gdy zginął strażak, ktoś poniósł śmierć w wyniku działań ratowniczych, była duża liczba ofiar, poszkodowane zostały dzieci. Służymy także ochotniczym strażom pożarnym i czasami spotykamy się ze zdziwieniem ze strony ochotników, że przyjeżdżamy do nich. Często po raz pierwszy mają możliwość skorzystania z tej formy pomocy. Staramy się jeździć do OSP w soboty lub w niedziele, bo w te dni ochotnikom łatwiej jest się z nami spotkać. Można dzwonić do nas bezpośrednio, wtedy pokierujemy, jak załatwić przyjazd psychologa, kontaktować się za pośrednictwem powiatowego lub wojewódzkiego stanowiska kierowania PSP. Dobrze jest wcześniej zapytać psychologa, czy potrzebna jest pomoc w danym przypadku.

Psycholog potrzebny od zaraz

 Kontakty członków Zespołu z ludźmi potrzebującymi wsparcia psychologów jednoznacznie potwierdzają potrzebę organizowania i udzielania pomocy w strażach pożarnych. Anna Rokita-Pawłowska i Cezary Dobrodziej podają przykłady wizyt w OSP.

Młodzi ludzie po raz pierwszy wyjechali do akcji. Okazało się, że była to katastrofa z dużą liczbą ofiar. Niestety, strażacy nie mieli sprzętu potrzebnego do szybkiego opanowania sytuacji. Po powrocie byli zdruzgotani, nie mogli poradzić sobie z wyrzutami, nie chcieli z nikim rozmawiać o tym co się stało, nie odzywali się, stracili zapał i motywację do dalszej służby.

Podczas innych działań ratowniczo-gaśniczych zasłabło dwóch strażaków. To wywołało obawy i dręczące pytania: Czy nadaję się do służby? Jak oceniają mnie koledzy i sąsiedzi? Czy w przyszłości nie zawiodę?

Rola osoby pomagającej w takich sytuacjach polega na rozładowaniu napięcia, pomocy w uporządkowaniu myśli kłębiących się w głowie, zachęceniu do porozmawiania z innymi, którzy znaleźli się w podobnej sytuacji. Jeśli człowiek przeżywający dylematy usłyszy od specjalisty lub innej osoby obdarzonej autorytetem (np. doświadczonego strażaka), że innym też zdarzają się takie sytuacje, a jego zachowanie jest typowe w takich przypadkach, uspokaja się i wycisza.

Na jednym ze spotkań z Zespołem ktoś opowiadając o zdarzeniu zaczął płakać. Łzy pokazały się także w oczach innych. Dziwi? Zaskakuje? Przecież to dorośli mężczyźni i strazacy, a „prawdziwy mężczyzna nie płacze”. Jednak ci, którzy krzyczą, płaczą – radzą sobie. Gorzej jest z tymi, co tłumią wszystko w sobie.

Zadaniem Interwencyjnego Zespołu Psychologicznego jest udzielanie pomocy indywidualnej i grupowej strażakom PSP i OSP, ale cztery pracujące tam osoby nie zawsze mogą dotrzeć do każdego potrzebującego pomocy. Dlatego warto próbować nawiązać kontakt i współpracę z psychologami zatrudnionymi w komendach wojewódzkich PSP. Są oni w: Katowicach, Krakowie, Lublinie, Łodzi, Olsztynie, Poznaniu, Szczecinie, Warszawie, Wrocławiu. W województwach, gdzie nie ma w KW PSP psychologa zalecane jest nawiązywanie współpracy ze specjalistami z terenu działania OSP, np. zatrudnionymi w policji lub wojsku.

Należałoby pomyśleć o wprowadzeniu szkolenia psychologicznego na kursach dla strażaków ochotników przewidzianych w „Systemie szkolenia członków OSP”.

Na uwagę zasługuje propozycja Interwencyjnego Zespołu Psychologicznego otoczenia programem psychologicznym kilku OSP (to na początek), żeby sprawdzić, jakie będą efekty. Pozwoliłoby to na poprawę kondycji psychofizycznej druhów, odpowiedni dobór kandydatów zamierzających zostać członkami czynnymi, a ubiegającym się o wstąpienie do straży na poznanie zagrożeń wiążących się z tą społeczną służbą i podjęcie świadomej decyzji bycia strażakiem.

Anna Świtalska

Interwencyjny Zespół Psychologiczny działa od 22 kwietnia 2003 roku. Utworzony został na bazie Szkoły Głównej Służby Pożarniczej. Wchodzi w skład Centralnego Odwodu Operacyjnego Krajowego Centrum Koordynacji Ratownictwa i Ochrony Ludności i dysponowany jest przez oficera dyżurnego kraju.

Do zadań Zespołu należy m. in.:

  • objęcie profesjonalną opieką psychologiczną ratowników PSP i OSP oraz innych działających w ramach krajowego systemu ratowniczo-gaśniczego, którzy doświadczyli negatywnych skutków stresu po przeżyciu zdarzenia traumatycznego,
  • udzielania wsparcia i opieki psychologicznej rodzinom ratowników i innym osobom cywilnym biorącym udział w zdarzeniu,
  •  opracowanie programów szkoleniowych z zakresu profilaktyki zdrowia psychicznego w podmiotach ratowniczych dla kadry dowódczej i członków specjalistycznych grup ratowniczych.

Numer telefonu do Interwencyjnego Zespołu Psychologicznego czynny całą dobę: 693-884-969

< Poprzedni   Następny >
Popularne
 
 

Created by Internetowy Instytut Informacji @ 2007