Redakcja
Kontakt
Strażak
Prenumerata
Ceny reklam i ogłoszeń
Wrzesień 2009
W numerze
Ponadto polecamy
Sierpień 2009
W numerze
Ponadto polecamy
Lipiec 2009
W numerze
Ponadto polecamy
Czerwiec 2009
W numerze
Ponadto polecamy
Maj 2009
W numerze
Ponadto polecamy
Archiwum
Kwiecień 2009
Marzec 2009
Luty 2009
Styczeń 2009
Grudzień 2008
Listopad 2008
Październik 2008
Wrzesień 2008
Sierpień 2008
Lipiec 2008
Czerwiec 2008
Maj 2008
Kwiecień 2008
Marzec 2008
Luty 2008
Styczeń 2008
Grudzień 2007
Listopad 2007
Październik 2007
Wrzesień 2007
Sierpień 2007
Lipiec 2007
Czerwiec 2007
Maj 2007
Kwiecień 2007
Marzec 2007
Luty 2007
Styczeń 2007
Wcześniejsze numery

Mali duzi bohaterowie PDF Drukuj E-mail
Oceny: / 4
KiepskiBardzo dobry 

Codziennie dochodzi do setek zdarzeń. W pożarach i wypadkach są osoby ranne, a nawet ofiary śmiertelne. Liczone są straty materialne, liczby zastępów i służb biorących udział w działaniach ratowniczych. Bardzo rzadko mówi się o małych bohaterach wielkich tragedii.

Jednak dzieci jako bohaterowie to wyjątki wśród setek tysięcy zdarzeń i zachowań ludzkich.

W styczniu tego roku najbardziej znanym dzieckiem w Polsce stał się 8-letni Konrad Ochodzki z Ruśca koło Bełchatowa (woj. łódzkie). Tego feralnego dnia w domu był tylko z babcią. W pewnym momencie babcia zeszła do piwnicy, aby dołożyć do pieca centralnego ogrzewania. Gdy otworzyła drzwiczki od pieca nagle gwałtowny płomień ją odrzucił. Poczuła pieczenie twarzy i zaczęła wołać o pomoc. Piwnica szybko wypełniała się duszącym dymem. Mały Konrad słysząc krzyk babci stanął na progu wejścia do piwnicy i zauważył, ¿e na babci pali się ubranie. Nie zawahał się. Wszedł do piwnicy, podniósł wycieraczkę i zaczął nią gasić ubranie babci. Zauważywszy to babcia kazała natychmiast Konradowi uciekać. Chłopiec nie dawał za wygraną. Gaszenie nie było takie proste jak widział to na filmach. Wielokrotnie wiêc uderzał, aż płomień zgasł. Wyszedł z babcią z piwnicy. Później, ponieważ dym szybko ogarnął inne pomieszczenia domu, babcia dodzwoniła się do rodziny i wezwano strażaków. Pierwsza przyjechała miejscowa OSP z Ruśca, później JGR PSP z Bełchatowa. Ugasili pożar oraz oddymili mieszkanie. Niezbędne okazało się również podanie tlenu Konradowi oraz jego babci, która trafiła z licznymi poparzeniami do szpitala. Wszyscy podziwiali zachowanie chłopca. I na tym ta historia pewnie by się zakończyła, gdyby nie zapowiedŸ wyróżnień, jakie mały bohater miał otrzymać od strażaków oraz wójta Ruśca. – To było w grudniu my wszyscy już zapomnieliśmy – mówi babcia Konrada. Powtarzało się jedno pytanie. Skąd mały chłopiec wiedział jak się zachować. Dla mieszkańców i sąsiadów państwa Ochodzkich jest to sprawa oczywista. Ojciec małego Konrada Dariusz Ochodzki jest już od ponad 30 lat w Ochotniczej Straży Pożarnej, to i on ma to we krwi. Potwierdzeniem tej tezy są słowa mamy Konrada Anny Ochodzkiej. Gdy tylko słyszał syrenę, niezależnie od tego co robił, nawet gdy był zajęty zabawą – biegł do taty wołając, że wyje syrena i że trzeba już jechać. Mama chłopca żartuje, że upewniał się czy, aby na pewno tata słyszał syrenę. Często widział tatę w mundurze i przymierzał czapkę strażacką. Wiele razy widział jak tata jechał do strażnicy. Stał w bramie odprowadzając go wzrokiem. Sam, niestety, nie mógł jechać i pomagać innym.

Zapowiedzi nagród spełniły się 19 marca 2008 r. W Szkole Podstawowej im. T. Kościuszki w miejscowości Rusiec odbył się specjalny apel. Podczas jego trwania władze gminy – wójt gminy Rusiec Dariusz Woźniak oraz przedstawiciele Państwowej Straży Pożarnej i ochotniczej straży pożarnej – zastępca komendanta powiatowego PSP bryg. Stanisław Krasoń, prezes ZOP ZOSP RP w Bełchatowie Aleksander Frączkowski oraz strażacy z OSP Rusiec złożyli gratulacje małemu bohaterowi Konradowi Ochodzkiemu.

 Za bohaterski czyn otrzymał on specjalny dyplom, puchar, statuetkę strażaka oraz nagrody. Nie zapomniał o nim również starosta bełchatowski Jarosław Bruzda, który 11 kwietnia 2008 r. w budynku starostwa spotkał się z Konradem Ochodzkim, jego rodzicami i babcią. Mały bohater otrzymał upominki w postaci odtwarzacza MP 4 i przyborów szkolnych. Spytany o znajomość telefonów alarmowych odpowiadał krótko i pewnie. Dzwoniliśmy na te numery ze szkoły. Tak normalnie. Zrobiliśmy takie papierowe telefony na zajęciach i już.

Tę formę edukacyjnej zabawy potwierdza jego rówieśnik i imiennik 7-letni Konrad Bielecki z Łodzi. Zapytany o numery alarmowe bez zastanowienia wymienia je jednym tchem. Był już z rodzicami na pokazach strażackich podczas WOŚP oraz z okazji Święta Łodzi. Namówił również panią przedszkolankę, aby zaprosiła strażaków do przedszkola. Dzięki temu wszystkie dzieci zobaczyły prawdziwego strażaka i mogły przymierzyć jego hełm i ubranie.. Od pewnego czasu istotną większość jego zabawek stanowią zabawki strażackie. Jego rodzice Joanna i Michał zastanawiają się czy to zainteresowanie minie z wiekiem. Każdy chłopiec, a przynajmniej ich większość chciała być strażakiem, a udało się nielicznym.

Konrad Bielecki mieszka w Łodzi i nie jest jeszcze bohaterem, jak jego imiennik. Potwierdza jednak edukacyjny wpływ zabaw i zainteresowań na dopiero co tworzący się światopogląd dzieci. Duże miasto w odróżnieniu od małych miejscowości daje większe możliwości zainteresowań. Tym trudniej dotrzeć z tak ,,oczywistą wiedzą”. Socjologowie biją na alarm. Postawy prezentowane w telewizji są według nich ślepo naśladowane przez dzieci i młodzież. Z drugiej strony jednak bohaterowie seriali są bardzo odlegli i jest ciągłe ,,zapotrzebowanie” na tych własnych, bliskich bohaterów. Sąsiedzi Ochodzkich z Ruśca są pewni bohaterstwa małego Konrada. – Dawno nic takiego u nas nie miało miejsca – dodają.

Okazało się, że to wydarzenie miało wpływ na innych mieszkańców. Zaczęto bowiem analizować całe zdarzenie. Powstało wiele pytań. Jak mógł płomień tak ,,odbić’’? Dlaczego sama babcia nie potrafiła zgasić ognia? Czy rzeczywiście gaszenie plastikową wycieraczką było najlepszym rozwiązaniem? Wielu ludzi poprzez mówienie o tym przyglądało się własnym zachowaniom. Co robią dobrze, a co źle i jakie mogą być tego konsekwencje.

Przypomnijmy również innych małych bohaterów z ostatnich miesięcy.

Paulinka Krystenko ze swoją mamą Anetą mieszka na drugim piętrze bloku w Stargardzie Szczecińskim (woj. zachodniopomorskie). Tego dnia mama Paulinki miała dłużej zostać w pracy. Dziewczynka wróciła po szkole do domu. Będąc w swoim pokoju poczuła dym. Zaniepokojona sprawdziła pozostałe pomieszczenia. W pokoju babci, mimo gęstego dymu, zobaczyła palący się fotel. Dym szybko wypełniał pozostałe pomieszczenia. Nie wahając się wybiegła z mieszkania i zadzwoniła pod numer 112. Podała nazwisko, adres i powiedziała, że w mieszkaniu się pali.

Zgodnie z poleceniem dyspozytora szybko uciekła z mieszkania. Głośno krzyczała, że się pali i dzięki temu ostrzegła pozostałych mieszkańców bloku. Po chwili pojawili się strażacy i ugasili pożar. Najprawdopodobniej przyczyną pożaru było zwarcie instalacji elektrycznej. Sąsiedzi Paulinki oraz babcia nazywają ją bohaterką. Strażacy podkreślają, że prawidłowa informacja, którą otrzymali od dziewczynki, pozwoliła na szybką lokalizację pożaru jeszcze w początkowym jego stadium. Kilka minut później trudno byłoby uratować nie tylko mieszkanie Paulinki, ale również mieszkania sąsiadów.

W marcu tego roku równie znanym mały bohaterem stał się pięcioletni Sebastian. Uratował on z pożaru swoje dwie siostry – 1,5 roczną Andżelikę oraz 3-miesięczna Patrycję. Gdy jego mama wyszła po drewno na podwórko i już wracała do domu zobaczyła płomienie wydobywające się z okien mieszkania, gdzie pozostawiła swoje dzieci. Mimo dymu wbiegła do domu szukając dzieci w pokojach – nie znalazła ich. Była pełna dramatycznych myśli. Wyszła załamana z domu. Wtedy podszedł do niej Sebastian
i zaprowadził do dziewczynek. Stwierdził, że najmłodszą siostrę wyniósł na rękach, a drugą siostrę zawołał, aby poszła za nim. Strażacy, którzy przybyli na miejsce, nie kryli podziwu dla małego chłopca. Taki mały, a wiedział jak się zachować. Na wieść o nieszczęściu, jakie spotkało rodzinę sąsiedzi postanowili im pomóc, ponieważ cały dobytek strawił pożar. Znaleźli się ludzie, którzy częściowo wyremontowali pomieszczenia oraz przekazali kilka niezbędnych rzeczy.

Jednak najtragiczniejszym przykładem małego bohatera sprzed kilku lat jest czyn 7-letniego Brajana Chlebowskiego z Łodzi. Przypomnijmy. Brajan widząc pożar w swoim mieszkaniu zadzwonił po straż pożarną. Jego ojciec próbował zbagatelizować zgłoszenie twierdząc, że nic takiego się nie dzieje. Dyspozytor Miejskiego Stanowiska Kierowania PSP w Łodzi jednak mu nie uwierzył i zadysponował zastępy słysząc płacz chłopca. Brajan tym bohaterskim czynem uratował nie tylko swojego ojca, ale także mieszkańców kamienicy. Sam zatruty czadem został przewieziony do szpitala w stanie krytycznym. Jego mózg obumierał. Lekarze nie dawali nadziei. Rodzice chłopca po diagnozie lekarzy, że nie ma żadnych szans na jego przeżycie podjęli bardzo trudną decyzjê o odłączeniu go od przyrządów sztucznie podtrzymujących jego życie. Zrobili to po to, aby mógł jeszcze pomóc innym dzieciom. Tak też się stało. Jego cząstka pozwoliła żyć wielu dzieciom, które czasami bardzo długo czekały na przeszczep. To jednak nie wszystko co po sobie zostawił. W przedszkolach, szkołach oraz wielu spotkaniach ON i jego czyn powraca. Jego bohaterskie zachowanie jest przedstawiane jako przykład jak bezpiecznie się zachować, gdy powstanie zagrożenie lub pożar. Konkursy plastyczne z zakresu bezpiecznych zachowań, konkursy wiedzy pożarniczej, pokazy strażackie, ćwiczenia ratownicze, wykłady na wyższych uczelniach, materiały telewizyjne, prasowe i radiowe – to przykłady tylko najbardziej widocznych działań straży pożarnej w zakresie edukacyjnym. Realizowane na różnych szczeblach obejmują swoim zasięgiem przedział wiekowy od przedszkolaka do studenta. Niezmiernie rzadko pojawiają się jednak dzieci w wieku 5 – 7 lat. Takie bohaterskie zachowania i postawy tylko czasami pojawiają się w lokalnej prasie – telewizja pokaże migawkę w wiadomościach. Jeszcze więcej jest jednak tych bezimiennych, którzy pozostają jedynie w opowiadaniach znajomych lub strażaków. Na pewno można powiedzieć, że poprzez zabawę można nauczyć wiele ciekawych, ale również potrzebnych zachowań. Przyswojenie numerów alarmowych oraz co powiedzieć przez telefon dyżurnemu strażakowi na pewno owocuje takimi postawami. Większość dzieci wyrasta ze swych zabawek. Pozostają jednak informacje i wiedza.

Akcji edukacyjnych przeprowadzonych przez Państwową Straż Pożarną i ochotniczą straż pożarną przy współpracy z innymi służbami ratowniczymi jest bardzo wiele. Niestety, niewiele z nich jest dostrzeganych medialnie. Strażacy, policjanci oraz wiele fundacji łączy siły, aby w profesjonalny, ale także ciekawy sposób przekazać niezbędną wiedzę. Te działania to nic nowego, jednak systematycznie przeprowadzane stanowią pierwszy kontakt z prawdziwą fachową wiedzą oraz …strażakami.

To wszystko jest oczywiste i wszyscy wiemy o tym – taki najczęściej pada komentarz osób dorosłych. Coraz częściej jednak specjaliści sięgają po fachową pomoc strażaków. Pomoc, ale także autorytet i zaufanie, jakim są obdarzani. Ci mali duzi bohaterowie potwierdzają, że warto wiele wysiłku wkładać w bezpośrednią pomoc, co i we właściwe i ciekawe dotarcie do tych najmłodszych. Tych, którzy nie nazywają siebie bohaterami, a ratują życie swoich rodzin i sąsiadów. Dają przykład rówieśnikom, ale także ...dorosłym.

Piotr Cholajda
Fot. archiwum

 


Popularne
 
 

Created by Internetowy Instytut Informacji @ 2007