Redakcja
Kontakt
Strażak
Prenumerata
Ceny reklam i ogłoszeń
Czerwiec 2010
W numerze
Ponadto polecamy
Maj 2010
W numerze
Ponadto polecamy
Kwiecień 2010
W numerze
Ponadto polecamy
Marzec 2010
W numerze
Ponadto polecamy
Luty 2010
W numerze
Ponadto polecamy
Styczeń 2010
W numerze
Ponadto polecamy
Archiwum
Grudzień 2009
Listopad 2009
Październik 2009
Wrzesień 2009
Sierpień 2009
Lipiec 2009
Czerwiec 2009
Maj 2009
Kwiecień 2009
Marzec 2009
Luty 2009
Styczeń 2009
Grudzień 2008
Listopad 2008
Październik 2008
Wrzesień 2008
Sierpień 2008
Lipiec 2008
Czerwiec 2008
Maj 2008
Kwiecień 2008
Marzec 2008
Luty 2008
Styczeń 2008
Grudzień 2007
Listopad 2007
Październik 2007
Wrzesień 2007
Sierpień 2007
Lipiec 2007
Czerwiec 2007
Maj 2007
Kwiecień 2007
Marzec 2007
Luty 2007
Styczeń 2007
Wcześniejsze numery

Wygrać przyszłość PDF Drukuj E-mail

Kiedy w 1983 r. doszło do pożaru w jednym z mieszkań w Sosnówce koło Karpacza i troje dzieci poniosło śmierć, w miasteczku zawrzało.

Nie tylko z powodu samej tragedii, ale też towarzyszących jej okoliczności. Zwłaszcza zaś tego, że miejscowi strażacy z OSP nie przystąpili odpowiednio szybko do akcji, bo nie mogli dojechać na miejsce zdarzenia. A nie dojechali, ponieważ ich wiekowy samochód zwyczajnie... nie odpalił.

Ta tragedia była kroplą, która przelała czarę goryczy. Od dawna przecież dyskutowano o licznych potrzebach strażaków. Niestety zawsze kończyło się na jałowych dyskusjach i narzekaniach na brak środków. Czyli na niczym. Ale po tej tragedii stało się dla wszystkich jasne, że jeżeli nic się nie zmieni, to czarny scenariusz może się powtórzyć. Dlatego, jak dziś wspomina  komendant gminny ZOSP RP Czesław Ostrowski, właściwie od tamtego zdarzenia sprawy strażaków wreszcie ruszyły. Choć wcale nie „jak po maśle”.

Image
Na stanowisku kierowania OSP Sosnówka.
Otóż postanowiono, że w Sosnówce powstanie ośrodek szkoleniowy SP, a w nim część pomieszczeń zostanie przeznaczona na nową remizę OSP. Wszystko przebiegało pomyślnie. Gmina dała działkę, powołano też uroczyście społeczny komitet budowy. Był bardzo liczny (około 60 osób), co niestety, nie szło w parze z mobilnością do praktycznego działania. Kiedy okazało się, że do przecinania wstęgi jest wielu chętnych, a pracować na budowie nie ma komu, zarząd OSP podjął dramatyczną decyzję. – Obaliliśmy ten komitet i wzięliśmy się za konkretną robotę – wspomina druh Ostrowski.

Po latach pracy i licznych zabiegach organizacyjnych na rzecz wzmocnienia OSP, można stwierdzić, że spełnia ona wymogi nowoczesnej jednostki.

Pełna wersja artykułu dostępna w formie papierowej. Aby zaprenumerować naszą gazetę kliknij...

< Poprzedni   Następny >
Popularne
 
 

Created by Internetowy Instytut Informacji @ 2007