Redakcja
Kontakt
Strażak
Prenumerata
Ceny reklam i ogłoszeń
Wrzesień 2009
W numerze
Ponadto polecamy
Sierpień 2009
W numerze
Ponadto polecamy
Lipiec 2009
W numerze
Ponadto polecamy
Czerwiec 2009
W numerze
Ponadto polecamy
Maj 2009
W numerze
Ponadto polecamy
Archiwum
Kwiecień 2009
Marzec 2009
Luty 2009
Styczeń 2009
Grudzień 2008
Listopad 2008
Październik 2008
Wrzesień 2008
Sierpień 2008
Lipiec 2008
Czerwiec 2008
Maj 2008
Kwiecień 2008
Marzec 2008
Luty 2008
Styczeń 2008
Grudzień 2007
Listopad 2007
Październik 2007
Wrzesień 2007
Sierpień 2007
Lipiec 2007
Czerwiec 2007
Maj 2007
Kwiecień 2007
Marzec 2007
Luty 2007
Styczeń 2007
Wcześniejsze numery

Nie musielibyśmy narzekać PDF Drukuj E-mail
Oceny: / 4
KiepskiBardzo dobry 

ImageZasadniczym celem ochotniczych straży pożarnych jest jak najskuteczniejsze interweniowanie tam, gdzie pożar lub inne zdarzenie zagraża ludziom. Bo cóż to za straż, która wezwana na ratunek nie pospieszy błyskawicznie i nie udzieli skutecznej pomocy? Aby jednak społeczeństwo mogło liczyć na ratunek, strażacy ochotnicy, którzy dobrowolnie biorą na swoje barki niesienie pomocy, muszą się odpowiednio przygotować. Muszą mieć zatem bazę (choćby na  sprzęt), odpowiednie wyposażenie i przygotowanie fachowe. Bazę, sprzęt i umiejętności można jednak uzyskać wówczas, jeśli zabiegać o nie będzie zespół dobrze zorganizowanych ludzi, chętnych na co dzień do różnorodnych, społecznych czynności. Dobra organizacja wymaga więc wielu prac towarzyszących, choćby gospodarczych, propagandowych, kulturalno-oświatowych. Dopiero szeroki wachlarz czynności wpływający na pozyskiwanie nowych członków, zdobywanie sympatii otoczenia, budowanie wzajemnego zaufania i koleżeńskich stosunków może przynieść efekt w postaci sprawnej, zdolnej do wielkich czynów jednostki OSP.

Tak pojmowaną działalność akceptuje i popiera zdecydowana większość strażaków. Dlatego też członków OSP spotykamy z zawiniętymi rękawami przy inwestycjach budowlanych tak własnych jak i wiejskich, spotykamy ich aktywnie uczestniczących w gminnych, kościelnych i wiejskich świętach, uroczystościach i imprezach, etc. Strażaków można też spotkać podczas imprez i zajęć sportowych. Ale podczas uprawiania sportu chyba jednak trochę za rzadko. Może ktoś ma odmienne zdanie? Ja, mimo wszystko, jeszcze raz powtórzę – chyba trochę za rzadko. Wśród celów, jakie zawarte są we wzorcowym statucie OSP (które notabene prawie wszystkie straże przyjęły uchwałą jako własny), jeden punkt nakazuje: „rozwijanie wśród członków ochotniczej straży pożarnej kultury fizycznej i sportu”. Jest to zatem jeden z celów głównych. Jest faktem, że rozwijanie kultury fizycznej w  pewnym zakresie jest realizowane powszechnie. To przygotowania i start w zawodach sportowo-pożarniczych, ale czy statut odnosi się tylko do zawodów? Udział w akcjach ratowniczych wymaga sprzętu, wyszkolenia i bezwzględnie wysokiej sprawności fizycznej. Zawody wprawdzie sprawność poprawiają, ale czy kilkutygodniowe przygotowania zapewniają strażakowi stałą kondycję i sprawność ruchową? Myślę, że nie.

Strażacy PSP zajęcia sportowe mają wpisane w stałe cykle szkolenia. A więc biegają, uprawiają gimnastykę, tam gdzie to możliwe, korzystają z pływalni, a ponadto często grają w piłkę. Sport ma wpływać na ich efektywność pracy, a także (co może nawet jest ważniejsze) na bezpieczeństwo podczas trudnych zadań ratowniczych. Wiadomo, człowiek wysportowany w mniejszym stopniu ryzykuje wypadkiem podczas trudnych czynności. Nie chcę porównywać strażaków ochotników do zawodowców. Zawodowcy mają na ćwiczenia więcej czasu. Czy jednak brak czasu jest na tyle istotny, by bardziej ryzykować zdrowiem podczas akcji. Przecież przy pożarach wszyscy strażacy, bez względu na ich status, narażają się jednakowo. Pomyślmy więc, jeśli nie dla dobra społecznego, to dla własnego, o jak najlepszym przygotowaniu do trudnej służby. Trochę wolnego czasu na zajęcia sportowe przynajmniej raz w tygodniu każdy może znaleźć.

Skarżymy się również nierzadko na puste strażnice, na okresy marazmu w stowarzyszeniu. A przecież zawsze można się spotkać na naszych placach przy remizach, aby trochę pobiegać, porzucać piłkę, pograć w tenisa stołowego. Trzeba tylko chcieć kupić stół do tenisa stołowego, piłkę, a może kulę lub oszczep. Gdybyśmy podjęli działania w tym kierunku, to może i na brak młodzieży w naszych szeregach nie musielibyśmy narzekać.

Druh Antoni

< Poprzedni   Następny >
Popularne
 
 

Created by Internetowy Instytut Informacji @ 2007