|
25 lutego, kilka minut przed godziną 6 monotonię widoku z okna pierwszego piętra budynku zaplecza socjalno-kuchennego Restauracji Vocalisa w Łebie zakłócił blask ognia. Jak relacjonował dozorca obiektu – ogieńł się nagle zza ściany górującego nad zabudowaniami budynku starej wędzarni ryb i bardzo szybko sięł obejmując całość zabudowań od strony kanału portowego. pojawi rozprzestrzenia obejmując całość zabudowań od strony kanału portowego. Informacje o obiekcie Restauracja Vocalisa powstała w wyniku adaptacji do potrzeb gastronomicznych dawnej wędzarni. Wokół niewielkiego budynku wędzarni zbudowanego z cegły i krytego drewnianym dachem o poszyciu papowym, powstała zabudowa drewniana również kryta papą. W głębi posesji z bloczków gazobetonu wybudowano piętrowy budynek kuchni i zaplecza socjalnego również z dachem drewnianym krytym papą, a od strony północno-wschodniej postawiono dwie drewniane wiaty. Zabudowania Vocalisy znajdowały się na działce o powierzchni ok. 1000 m2.  Gwałtowny przyrost temperatury spowodował odsłonięcie zbrojeń słupów betonowych. Do obiektu restauracji od strony południowo-zachodniej przylega ciąg zabudowań gospodarczych oraz pokoi gościnnych sąsiedniej posesji. Również te budynki mają dach drewniany kryty papą. Od strony południowo-zachodniej do zabudowań restauracji przylegają 4 garaże blaszane i 2 drewniane pełniące rolę magazynków sprzętu połowowego. Działania minuta po minucie Tempo rozwoju pożaru i strach przed uwięzieniem w budynku zaplecza spowodował, iż dozorujący obiekt mężczyzna przesadził płot odgradzający teren restauracji od ul. Wybrzeże i zamiast niezwłocznie powiadomić telefonicznie straż pożarną o pożarze pobiegł do odległej o kilkaset metrów i zamkniętej o tej porze remizy OSP. Po skazanych z góry na niepowodzenie próbach dostania się do remizy zaczął dobijać się do znajdującej się w budynku remizy Stacji Pogotowia Ratunkowego. O godzinie 6.16 do Powiatowego Stanowiska Kierowania w Lęborku dotarła informacja telefoniczna, iż do stacji pogotowia przybiegł jakiś mężczyzna i poinformował o pożarze nad kanałem. Nie podał informacji o miejscu pożaru ani o rodzaju obiektu. Podczas rozmowy z PSK w stacji pogotowia ponownie pojawił się dozorca z Vocalisy i dyżurny otrzymał informację o pożarze starej wędzarni. Dyżurny PSK dysponuje do pożaru dwa GBA z OSP Łeba, GCBA 5/24 z JRG Lębork oraz GCBA 6/32 z OSP Wicko. Przybyły na miejsce pożaru zastęp z OSP Łeba stwierdza, że pożar obejmuje już cały obiekt restauracji, a część drewnianej zabudowy zawaliła się. Rozpoczyna działania gaśnicze od strony kanału portowego.  Samochody OSP Wicko i OSP Wrzeście. O godzinie 6.30 Kapitanat Portu Łeba do zabezpieczenia kutrów stojących przy nabrzeżu, gdzie pali się restauracja, dysponuje statek ratowniczy Huragan z Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa. Ten niewielki statek ratowniczy, o długości 15,2 m, dysponujący pompą główną o wydajności 80m3/h (ok. 1330 l/min) oraz pompą przenośną o wydajności 600 l/min, i co najważniejsze sprawną oraz zdecydowaną załogą, okazał się niezwykle wartościowym wsparciem jednostek straży pożarnych prowadzących działania gaśnicze na lądzie. Kapitan statku nie ograniczył swoich działań do zabezpieczenia kutrów, lecz natychmiast po przybyciu na miejsce pożaru uruchomił pompę główną statku, polecił rozwinąć 1 linię gaśniczą i podać prąd wody w obronie wiaty od strony północno-wschodniej. Następnie ustawił pompę przenośną i zasilił przybyłe OSP. O godzinie 6.59 na miejsce pożaru dociera GCBA 5/24 z JRG Lębork, którego dowódca informuje PSK o sytuacji pożarowej, prosi o przysłanie dodatkowych sił i środków oraz postanawia rozwinąć dwie linie gaśnicze od strony południowo-zachodniej: jedną w natarciu na płonące garaże, a drugą w natarciu po drabinie na dach budynku. Ze względu na zagrożenie budynków sąsiednich na ich dachy wprowadzono trzecią linię gaśniczą. Te działania pozwoliły na opóźnienie rozwoju pożaru w kierunku południowym do czasu przybycia sił i środków zadysponowanych przez PSK, tj. dwóch GCBA 6/32 z OSP Nowa Wieś Lęborska, GBM z OSP Wrzeście, GBM z OSP Łebieniec oraz SLOp z JRG.  Mimo gęstej zabudowy i trudnych warunków działania udało się uratować zadaszenie garażu i wiatę. O godzinie 7.17 dyżurny PSK otrzymuje od mieszkańców Łeby telefoniczną informację, iż pożar przechodzi na przylegające budynki należące do posesji przy ul. Grunwaldzkiej i że zagrożony jest zbiornik z gazem propanem-butanem. Informację tę przekazuje niezwłocznie dowódcy zmiany JRG będącemu na miejscu oraz dowódcy JRG Lębork będącemu w drodze do pożaru. Na szczęście informacje o zagrożeniu zbiornika z gazem nie potwierdziły się, a wprowadzenie linii gaśniczej na dach budynku od strony ul. Grunwaldzkiej przez zastęp GCBA 6/32 z OSP Nowa Wieś Lęborska i prowadzone działania gaśnicze z pozostałych kierunków pozwoliły na lokalizację pożaru o godzinie 7.49. Dogaszanie pożaru i prace rozbiórkowe trwały do 10.55. Analizy i refleksje Tyle suchych faktów. Po każdej akcji przychodzi czas na ocenę i wnioski. Zadajemy sobie pytanie, czy można było zadziałać inaczej, sprawniej i skuteczniej? Czy można było ograniczyć straty spowodowane pożarem? Odpowiedź na drugie pytanie jest oczywista. Można było ograniczyć straty, gdyby dozorcy obiektu starczyło zimnej krwi, gdyby zamiast biec do odległej i zamkniętej OSP skorzystał z posiadanego telefonu do zaalarmowania straży, gdyby podał konkretne informacje o miejscu pożaru, rodzaju i wielkości budynków Vocalisy, gdyby w obiekcie o palnej konstrukcji dodatkowo nie zgromadzono dużej ilości materiałów palnych.  Z nasady tłocznej umieszczonej na polerze dziobowym rozwinięto linię gaśniczą. W wyniku takiego, a nie innego postępowania dozorcy, do czasu przybycia pierwszej jednostki straży pożarnej, przez ponad pół godziny i przy wietrze o sile 4°B (ok. 7m/s), pożar swobodnie się rozwijał obejmując praktycznie cały obiekt. Biorąc pod uwagę sytuację pożarową oraz trudne warunki pogodowe niewątpliwym powodem do satysfakcji dla strażaków biorących udział w działaniach jest ograniczenie pożaru do obiektów, które obejmował już w chwili przybycia pierwszych jednostek i skuteczna obrona przyległych budynków. Powodów do satysfakcji nie daje niestety stan sił i środków, jakimi dysponują ochotnicze straże pożarne. Oprócz wieku i wyposażenia pojazdów narastającym problemem OSP są braki kadrowe, również widoczne podczas omawianej akcji gaśniczej. kpt. Bogdan Madej Fot. asp. sztab. Tomasz Loroch |