Redakcja
Kontakt
Strażak
Prenumerata
Ceny reklam i ogłoszeń
Listopad 2008
W numerze
Ponadto polecamy
Październik 2008
W numerze
Ponadto polecamy
Archiwum
Wrzesień 2008
Sierpień 2008
Lipiec 2008
Czerwiec 2008
Maj 2008
Kwiecień 2008
Marzec 2008
Luty 2008
Styczeń 2008
Grudzień 2007
Listopad 2007
Październik 2007
Wrzesień 2007
Sierpień 2007
Lipiec 2007
Czerwiec 2007
Maj 2007
Kwiecień 2007
Marzec 2007
Luty 2007
Styczeń 2007
Wcześniejsze numery

Groźne oblicze Emmy PDF Drukuj E-mail
Oceny: / 2
KiepskiBardzo dobry 

ImageTo już reguła. W  przypadku  zapowiedzi gwałtownego pogorszenia pogody, groźby wystąpienia dużych opadów i silnych wiatrów, mieszkańcy obszarów podgórskich Dolnego Śląska szykują się na najgorsze. Bo właśnie tu w kotlinach jeleniogórskiej, kłodzkiej, pogodowe anomalia  dają się wszystkim najbardziej we znaki.

Tym razem to już nie jest zwykła wichura. Nad Polskę znad Atlantyku nadciąga huragan Emma. W miarę jak rośnie w siłę, coraz więcej obaw zawiera się w pytaniach:  – Co przyniesie? Jakie będą skutki wizyty Emmy?

W pierwszym dniu marca do wszystkich służb, a także mieszkańców województwa dolnośląskiego, dociera ostrzeżenie Biura Prognoz Meteorologicznych we Wrocławiu. W ciągu najbliższej doby wiatr może wiać nawet z prędkością do 120 km na godz., a w górach, na Śnieżce prędkość huraganu może sięgać dwustu kilometrów. Wojewoda dolnośląski w wydanym komunikacie ostrzega Dolnoślązaków, że „wiatr może uszkadzać dachy i kominy, zrywać linie energetyczne i wyrywać drzewa z korzeniami”.

Ostrzeżenia o nadciągającym niebezpieczeństwie, a także zalecenia, aby bez potrzeby nie wychodzić z domów, nie parkować samochodów pod drzewami, jak po sznurku powędrowały w dół. Dotarły do miast, miasteczek i dolnośląskich wsi, a przede wszystkim do służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo i skuteczne prowadzenie akcji ratowniczych. W Kłodzku, mieście którego nie omija żaden huragan przewalający się po Dolnym Śląsku, wójt gminy miejskiej Ryszard Niebieszczański ogłosił pogotowie przeciwpowodziowe.

W stan pogotowia postawiono przede wszystkim strażaków. Zarówno zawodowych jak i ochotników. Siła to znaczna, bowiem samych OSP jest w powiecie kłodzkim 62, z czego 18 w KSRG. W Komendzie Powiatowej PSP wzmocniono skład osobowy na stanowisku kierowania do trzech funkcjonariuszy. W ten weekend przy monitorach i telefonach dyżur objęli: kpt. Tomasz Wojtowicz, asp. Grzegorz Michałowski i sekc. Waldemar Olejnik.

Jak później powie st. kpt. Janusz Marnik, od chwili osiągnięcia stanu gotowości, rozpoczęło się oczekiwanie. Jedni czekali w domach pod telefonem na sygnał do akcji. Inni, jak całe kierownictwo KP PSP, komendanci miejsko-gminni OSP, czy naczelnicy ochotniczych straży pożarnych, patrolowali newralgiczne miejsca. Z kolei strażacka służba dyżurna na stanowisku kierowania KP PSP uczestniczyła w monitorowaniu sytuacji dzięki zainstalowanemu tu Lokalnemu Systemowi Osłony Powodziowej (LSOP), który powstał po tragicznych doświadczeniach powodzi z 1997r.

Atak i obrona

Emma pojawiła się nagle. Wiatr osiągnął błyskawicznie szybkość w granicach 100 km/godz. Z ciemnego nieba chlusnęło ulewą, a potem po dachach i ulicach rozsypał się grad. Kiedy wygięte w pałąk drzewa trzeszczały niebezpiecznie, a potem z trzaskiem waliły się, zawyły pierwsze syreny strażackie. Gwałtowna ulewa spowodowała, że urządzenia pomiarowe zamocowane w newralgicznych miejscach kłodzkich rzek najpierw drgnęły, a następnie zaczęły pokazywać szybki przybór wód. To też reguła. Niepozorne rzeczki wijące się zwykle malowniczo pośród gór, szemrzące na skraju wsi, niemal w mgnieniu oka zmieniają się w groźny, niszczący żywioł.

Na szczęście tym razem każde uderzenie huraganu było natychmiast  rejestrowane, a to pozwalało na podjęcie  precyzyjnych działań. W ciągu najbliższych godzin strażacy wyjeżdżali do ponad 70 interwencji. Rozmaitych. Przede wszystkim po to, aby usuwać powalone drzewa, czy zerwane dachy. Jedno z drzew runęło na samochód osobowy. Na szczęście w środku nikogo nie było.

Image 

Natomiast  znacznie więcej roboty mieli  ochotnicy m.in. z Ołdrzychowic, Krosnowic i Żelaznej. Nauczeni doświadczeniem patrolowali  rzeki, które zwykle sprawiają najwięcej kłopotów. Stany wód  na Nysie Kłodzkiej i Białej Podlaskiej wprawdzie osiągnęły poziom alarmowy, ale ... Jak z zadowoleniem kwituje komendant miejsko-gminny OSP Marcin Olejnik „na tym stanęło”. Gorzej było na rzece Kamienna, gdzie  w obliczu groźby wylania rzeki, strażacy zabezpieczyli brzegi rozwiniętymi rękawami. Także tutaj przez całą dobę patrolowano teren.

Cios w sanatorium 

W chwili ataku huraganu strażacy JRG w Bystrzycy Kłodzkiej, a także okolicznych OSP, byli  w stanie gotowości do działania. Nie czekali długo na uderzenie huraganu. Oprócz kilkunastu drobniejszych interwencji, zdarzyła się i ta, zagrażająca katastrofą budynku i życiu ludzi. Potężnego uderzenia pędzącego z szybkością ponad 100 km/godz. wiatru  nie wytrzymała ogromna lipa stojąca malowniczo przy sanatorium „Ondraszek” w Długopolu Zdrój. Drzewo zachwiało się jak znokautowany bokser, a następnie poszybowało na dach budynku. Trzask łamanych gałęzi zmieszał się pękającą więźbą dachową i  łoskotem spadających dachówek. 

Na miejsce zjechali strażacy JRG dowodzeni przez st. asp. Jacka Pilnego, a także OSP KSRG Stary Waliszów, z którymi przyjechał naczelnik OSP Jan Szkwarek. Na miejscu okazało się, że trzeba ewakuować pensjonariuszy sanatorium, a ponadto, że potrzebny będzie odpowiedni sprzęt, aby poradzić sobie z ogromną lipą wspartą o dom.

Do akcji włączono więc SD-30 z kłodzkiej JRG oraz dźwig z Pogotowia Energetycznego. Dzięki temu najpierw powalone drzewo zdołano odchylić od budynku. Następnie zaś do akcji wkroczyli pilarze, którzy przy wykorzystaniu drabiny SD-30, od góry stopniowo odcinali konary i pień drzewa. Jak informuje komendant miejsko-gminny OSP i zarazem zastępca dowódcy JRG w Bystrzycy Kłodzkiej  st. asp. Piotr Budnik, akcja trwała ponad pięć godzin i, co najważniejsze, zakończyła się pomyślnie. Przede wszystkim dlatego, że mimo zagrożenia, nikt nie został poszkodowany. A Emma zniknęła równie nagle jak się pojawiła...

Huragan Emma spowodował największe zagrożenie w województwach: dolnośląskim, śląskim, opolskim i małopolskim. Strażacy interweniowali ponad 3 tys. razy. Na skutek ataku żywiołu dwie osoby poniosły śmierć, a 12, w tym siedmiu strażaków, zostało rannych. Mimo to Emma była słabsza, niż się spodziewano. Specjaliści ostrzegają jednak, że w związku ze zmianami klimatycznymi możemy się spodziewać kolejnych podobnych wizyt huraganów, orkanów, tajfunów itp.

Lech Lewandowski
Fot. archiwum JRG Bystrzyca Kłodzka

< Poprzedni   Następny >
Popularne
 
 

Created by Internetowy Instytut Informacji @ 2007