|
Dom, w którym przebywamy, jeśli ma być dla nas portem i gniazdem, miejscem wypoczynku, wspólnego zamieszkania i schronienia, musi mieć nie tylko ściany, sufit i podłogę oraz nagromadzone sprzęty, w nim ma być odpowiednia atmosfera, on musi mieć duszę. Tak też ma się sprawa w rodzinie i we wnętrzu każdego z nas. Swoją duszę należy szanować, troszczyć się o nią, dbać, aby obdarzona była nieustannie ogromną siłą, entuzjazmem, chęcią dobrego działania. Ten stan rzeczy musi być przez nas ciągle wspierany, ożywiany poprzez nowe wysiłki i pragnienia. Dla człowieka wiary pomocą i umocnieniem jest obecność i bliskość Boga w naszym życiu. O tej obecności, zjednoczeniu i przyjaźni mówi Jezus na Ostatniej Wieczerzy, u Świętego Jana Apostoła i Ewangelisty brzmi to tak: „To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeśli czynicie to co wam przykazuję. Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego. Nie wyście mnie wybrali, ale ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał – aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje. To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali” (J. 15, 12-17). Mamy więc swoim życiem, działaniem przynosić trwały owoc, aby tak było Jezus poleca, abyśmy się wzajemnie miłowali, bo to jest świadectwem naszej wiary i świadectwem naszej przyjaźni z Jezusem. Ważną sprawą w moim życiu jest dostrzeżenie tej obecności i przyjaźni oraz odpowiednie „wykorzystanie” w moich poczynaniach. Do takiej zażyłości z Bogiem muszę wychowywać moje serce, ono ma być otwarte dla Boga, aby uczynił je swoim mieszkaniem, a to zamieszkanie mego Pana i Stwórcy ma przekładać się na moje międzyludzkie relacje. Pewien mędrzec ujął to tak: „Bądź wyrozumiały i otwarty na innych. Zawsze ich szanuj. Bądź ludzki, twoja delikatność i twój szacunek pomogą ci zaskarbić miłość innych. Miłość to wyjście naprzeciw drugiego człowieka, a nie jedynie dawanie; to siła potężniejsza od jakiejkolwiek innej. Napełnij się miłością aż po brzegi, a przeleje się nadmiar twojego egoizmu. Jeśli pragniesz zmieniać innych – zmień najpierw siebie; każdego dnia wyświadcz komuś jakieś dobro”. Jakie jest niebezpieczeństwo, które zagraża mojej przyjaźni z Bogiem moim Panem, z bliźnim, a także ze mną samym? To niebezpieczeństwo ma na imię wspomniany przed chwilą mój egoizm. Jaka jest recepta? Odpowiedź brzmi: nie żyj jedynie dla siebie samego, żyj dla innych, dla twoich rodziców, dla swojego współmałżonka, dla twoich dzieci, a więc dla twojego gniazda, dla twojego domu, dla ludzi, którym służymy jako strażacy. Powiedział Święty Paweł Apostoł: „Nikt z nas nie żyje dla siebie i nikt nie umiera dla siebie: jeżeli bowiem żyjemy, żyjemy dla Pana; jeżeli zaś umieramy, umieramy dla Pana. I w życiu więc i w śmierci należymy do Pana”. Myślę, że jesteśmy w dobrej konfiguracji, przecież jako służba pożarnicza mamy to we krwi, ale nie zaszkodzi, jeśli po Wielkopostnym czasie pokuty przeżywając radość Zmartwychwstania poprosimy Pana słowami psalmisty: „Daj mi poznać Twoje drogi, Panie, naucz mnie chodzić Twoimi ścieżkami. Prowadź mnie w prawdzie według swych pouczeń, Boże i Zbawco, w Tobie mam nadzieję. Wspomnij na swoje miłosierdzie, Panie, na swoją miłość, która trwa od wieków. Nie pamiętaj mi grzechów i win mej młodości, lecz o mnie pamiętaj w swoim miłosierdziu, ze względu na dobroć Twą Panie”. (Ps. 25) Więc mój Drogi Druhu, który wraz ze mną i swymi bliskimi wędrowałeś przez kolejny Wielki Post, a teraz przeżywasz radość Zmartwychwstania, rozejrzyj się wokół siebie, odwiedź tych, którzy mają się gorzej od ciebie, daj im swoją życzliwość, dobre słowo, swój czas, po prostu podziel się tym co sam posiadasz, choć może też masz niewiele. Zapewniam Cię, że będzie to twoją radością, umocnieniem i dużą satysfakcją, iż myślisz i żyjesz jak człowiek, w kraju nad Wisłą, który jest twoim i moim – Polską. Wszystkim: Szczęść Boże Ksiądz Krzysztof Wasz Kapelan |