Redakcja
Kontakt
Strażak
Prenumerata
Ceny reklam i ogłoszeń
Listopad 2008
W numerze
Ponadto polecamy
Październik 2008
W numerze
Ponadto polecamy
Archiwum
Wrzesień 2008
Sierpień 2008
Lipiec 2008
Czerwiec 2008
Maj 2008
Kwiecień 2008
Marzec 2008
Luty 2008
Styczeń 2008
Grudzień 2007
Listopad 2007
Październik 2007
Wrzesień 2007
Sierpień 2007
Lipiec 2007
Czerwiec 2007
Maj 2007
Kwiecień 2007
Marzec 2007
Luty 2007
Styczeń 2007
Wcześniejsze numery

Malutkie też ważne PDF Drukuj E-mail
Oceny: / 1
KiepskiBardzo dobry 

ImageZa nami kolejna kampania zebrań sprawozdawczych w OSP. Przebiegała spokojnie. Nie było wywołujących dreszczyk emocji wyborów. Od paru miesięcy mamy już pełne, nowe władze, włącznie z krajowymi. Przez kilka zatem kolejnych lat będziemy próbowali wykazać, że nakreślone plany zamienią się w wymierne  efekty.

Co przyniosły tegoroczne zebrania? Jak zwykle,  pozwoliły ocenić pracę zarządów OSP, ocenić własne możliwości i przymierzyć się do nowych zadań. Wnioski z zebrań będą wyciągane przez poszczególne ogniwa naszego Związku. Pojawią się  analizy. Ja nie zamierzam w niniejszym felietonie analizować przebiegu zebrań, choćby dlatego, że nie posiadam odpowiedniego zasobu wiedzy. Chcę jednak w swoich rozważaniach pozostać blisko tego ważnego tematu.

Rozmawiałem ostatnio z druhem z małej OSP. Nasza rozmowa zeszła szybko na temat walnych zebrań. Z jego ust wówczas wydobyła się ni to skarga, ni to uwaga, która brzmiała mniej więcej następująco: - My, strażacy usadowieni na „dołach”, szczególnie w tych bardzo małych jednostkach, czujemy się coraz mniej potrzebni. Coraz rzadziej odwiedza takie stowarzyszenia (nawet przy okazji zebrania) ktoś z „wyższych pięter” władz. W centrum uwagi są raczej straże samochodowe, szczególnie te z KSRG. My o naszych potrzebach rozmawiamy najczęściej sami, nie bardzo wiedząc na czyją pomoc i w jakim zakresie możemy liczyć.

Słowa te zaskoczyły mnie nieco, gdyż druh ten był z powiatu, w którym OSP nie są pozostawione same sobie. Przede wszystkim na terenie tamtejszych gmin w corocznych posiedzeniach uczestniczą silne reprezentacje władz gminnych... i to nie tylko strażackich, ale też samorządowych. Do większości jednostek, z których przywędruje do powiatu zaproszenie, wyjeżdżają przedstawiciele komendy PSP i często ktoś z prezydium zarządu oddziału powiatowego naszego Związku.

Gdzie więc tkwi problem? Sądzę, że w realnych możliwościach i mechanizmach przyznawania pomocy. Druh, z którym rozmawiałem, pamiętał czasy, kiedy do OSP mógł przyjechać komendant, prezes, szef biura Związku i obiecać nieodpłatne przydzielenie sprzętu, prezent w postaci mundurów itp.itd. Dzisiejsze realia zaś pozwalają na pomoc ściśle określoną, związaną z konkretnymi zakupami, a więc posiadaniem środków własnych. Może się zatem zdarzyć, że słabsze, pozbawione dochodów własnych jednostki, a ulokowane w gminach, których budżety pozwalają na niewiele, będą się czuły pozbawione opieki. Innym motywem niezbyt dobrego samopoczucia może być przekonanie, że samorządy gmin stawiają jakby na najlepszych i do najsilniejszych operacyjnie kierują główne środki przeznaczone na ochronę przeciwpożarową. W wielu  obecnych przypadkach tak właśnie wygląda rzeczywistość. Nie sposób jednak dziwić się gminom, że kierują pieniądze właśnie tam, gdzie przynieść one mogą najlepszy efekt.

Jak więc traktować te małe straże? Przede wszystkim trzeba do nich docierać nie tylko na walne zebrania i nie tylko po to, by zaliczyć spotkanie. Trzeba strażakom z biedniutkich „emów” wyjaśniać zasady udzielania pomocy, wskazywać możliwości łączenia środków (nie zawsze własnych – na przykład pozyskiwanych od sponsorów) z dotacjami na zakupy sprzętu i umundurowania. Warto przy okazji zachęcać do podwyższania efektywności, która musi w perspektywie owocować także pozyskiwanymi pieniędzmi.

druh Antoni

< Poprzedni   Następny >
Popularne
 
 

Created by Internetowy Instytut Informacji @ 2007