Redakcja
Kontakt
Strażak
Prenumerata
Ceny reklam i ogłoszeń
Wrzesień 2009
W numerze
Ponadto polecamy
Sierpień 2009
W numerze
Ponadto polecamy
Lipiec 2009
W numerze
Ponadto polecamy
Czerwiec 2009
W numerze
Ponadto polecamy
Maj 2009
W numerze
Ponadto polecamy
Archiwum
Kwiecień 2009
Marzec 2009
Luty 2009
Styczeń 2009
Grudzień 2008
Listopad 2008
Październik 2008
Wrzesień 2008
Sierpień 2008
Lipiec 2008
Czerwiec 2008
Maj 2008
Kwiecień 2008
Marzec 2008
Luty 2008
Styczeń 2008
Grudzień 2007
Listopad 2007
Październik 2007
Wrzesień 2007
Sierpień 2007
Lipiec 2007
Czerwiec 2007
Maj 2007
Kwiecień 2007
Marzec 2007
Luty 2007
Styczeń 2007
Wcześniejsze numery

Tragiczny sylwester PDF Drukuj E-mail
Oceny: / 1
KiepskiBardzo dobry 

Sylwester 2007 zostanie na długo zapamiętany w Żychlinie i w całym powiecie kutnowskim. Sześć ofiar śmiertelnych w jednym zdarzeniu, w tym dwoje małych dzieci, zszokowało nie tylko całe miasto, ale równieżłało szeroką dyskusję o przyczynach tragedii i możliwości jej uniknięcia.

Przebieg zdarzenia

31 grudnia o godzinie 16.50 dyspozytorka pogotowia ratunkowego w Kutnie przyjęła zgłoszenie, że w Żychlinie zatruło się gazem 6 osób.  Ponieważ pracuje ona w jednym pomieszczeniu z dyżurnym PSP, od razu zadysponowano karetkę pogotowia stacjonującą w  Żychlinie, karetkę pogotowia z Kutna, OSP Żychlin oraz jeden samochód z JRG Kutno. Na miejsce zdarzenia równocześnie dojechała karetka pogotowia z Żychlina i miejscowa OSP. Poszkodowani znajdowali się w mieszkaniu usytuowanym na parterze budynku pochodzącego z końca XIX w., tzw. pałacyku, zaadaptowanym po II wojnie światowej na budynek z mieszkaniami komunalnymi.

Druhowie z OSP Żychlin zastali na miejscu dwoje nieprzytomnych dzieci, w wieku roku i dwóch lat. Zostały one  wyniesione przez osoby postronne na zewnątrz budynku. Resuscytację dzieci natychmiast przejęła załoga pogotowia, prowadząc ją wewnątrz karetki.

Image
Dom, w którym wydarzyła się tragedia.

Strażacy z OSP Żychlin razem z patrolem policji wynieśli na zewnątrz pozostałe 4 osoby znajdujące się w mieszkaniu, gdzie doszło do zatrucia.  Przystąpiono do resuscytacji poszkodowanych. Resuscytację dwóch osób prowadzili ratownicy z OSP Żychlin, a pozostałych dwóch  załoga karetki pogotowia z Kutna. Kilka minut później na miejsce zdarzenia przybył zastępca  komendanta powiatowego PSP w Kutnie i przejął dowodzenie akcją. Chwilę później dojechała JRG Kutno i wspomogła OSP w działaniach medycznych. Po 30-minutowej resuscytacji lekarz stwierdził zgon wszystkich osób wyniesionych z pomieszczenia.

Część załogi JRG Kutno przeprowadziła badania stężenia tlenku węgla we wszystkich pomieszczeniach budynku. Lokal mieszkalny, w którym doszło do tragedii od początku akcji był silnie wietrzony (otwarte na przestrzał okna) i nie stwierdzono w nim niebezpiecznego stężenia tlenku węgla. Zupełnie inaczej przedstawiała się sytuacja w mieszkaniach na piętrze. W dwóch z nich stwierdzono wysokie stężenie tlenku węgla. W związku z tym ewakuowano wszystkich mieszkańców budynku, w sumie 7 osób oraz poinformowano przybyłe na miejsce władze miasta o konieczności zapewnienia mieszkańcom budynku lokali zastępczych.

Jak doszło do tragedii

Chcąc wyjaśnić przyczyny zdarzenia, już 31 grudnia wezwano mistrza kominiarskiego. Postanowiono, że przedstawiciele policji, straży pożarnej i mistrz kominiarski spotkają się następnego dnia w celu ustalenia przyczyn tragedii. 1 stycznia od ósmej rano przystąpiono do ponownych badań stężenia tlenku węgla w budynku. Mistrz kominiarski wykonał pomiary drożności przewodów wentylacyjnych i kominowych w mieszkaniu i stwierdził, iż przewód wentylacyjny oraz przewody kominowe, do których podłączona była kuchnia węglowa i piec kaflowy są drożne i maj¹ odpowiedni ciąg kominowy.

Zupełnie inna sytuacja była z zamontowanym w łazience piecykiem gazowym do podgrzewania wody i jego przewodem spalinowym. Piecyk znajdujący się na ścianie wewnętrznej budynku miał przewód spalinowy wyprowadzony przez rurę typu „spiro” na zewnątrz budynku, Przewód zakończono prowizorycznym „kominem”, wykonanym z rur kanalizacyjnych PCV, w kształcie litery „T”. Badania ciągu wykazały, iż jest on niewystarczający oraz czasami zupełnie zanikający. Stwierdzenie tych faktów, układ ofiar w mieszkaniu oraz zeznania świadków pozwoliły ustalić następujący, hipotetyczny przebieg wydarzeń.

Image
Prowizoryczny przewód kominowy.

31 grudnia w mieszkaniu należącym do starszego małżeństwa przebywał również gościnnie ich syn z żoną i dwojgiem małych dzieci. Było tam  również trzyletnie dziecko córki małżeństwa (wnuczek). Około godz. 16 do córki zadzwoniła jej mama, informując ją, że wnuczek źle się czuje, przypuszczalnie zatruł się jedzeniem. Po przybyciu rodzice  stwierdzili, że dziecko wymiotuje, traci świadomość, więc natychmiast zabrali go do domu i wezwali  karetkę pogotowia. Karetka natychmiast zabrała chłopca wraz z matką do szpitala w Kutnie. Zaniepokojony zięć postanowił zadzwonić do teściów. Ponieważ nikt nie odbierał telefonu, natychmiast udał się do ich mieszkania. Od jego poprzedniej wizyty nie upłynęło więcej niż 30 minut. 

Zastał wstrząsający widok. W łazience w wannie leżał szwagier, obok teściowa, w kuchni na łóżku siedział teść, w pokoju na łóżku leżała szwagierka z dwojgiem dzieci. Nikt nie dawał znaku życia. Dopiero za trzecim
razem udało mu się wejść na dłużej do mieszkania, dwie pierwsze próby kończyły się zawrotami głowy, zmuszającymi go do wyjścia na zewnątrz. Dopiero otwarcie drzwi i wszystkich okien umożliwiło wejście do pomieszczeń.

Co się stało? Dlaczego wszyscy tak szybko i bez żadnych widocznych objaw zginęli? Zabił ich tlenek węgla. Świadkowie przypuszczają, iż przybyła do starszego małżeństwa rodzina postanowiła wykąpać się przed sylwestrem.  Ponieważ kąpano też małe dzieci, zamknięto szczelnie okna oraz napalono w obu piecach, węglowym i kaflowym, co w tym mieszkaniu  nie zdarzało się często. Spowodowało to zwiększenie zapotrzebowania na  tlen do spalania. Przez kilka godzin w łazience pracował również piecyk gazowy na propan-butan, służący do podgrzewania ciepłej wody. Lecz mimo wszystko, sprawna wentylacja w lokalu powinna zapobiec tragedii, zmniejszając stężenie tlenku węgla do poziomu, przy którym wystąpiłyby wczesne, zauważalne objawy zatrucia (silne bóle i zawroty głowy, konwulsje, wymioty). Przypuszczalnie tak się nie stało, choć nie można wykluczyć, że objawy te pojawiły się, lecz zostały zlekceważone przez domowników i zrzucone na karb zatrucia pokarmowego. Jeśli jednak nie wystąpiły lub wystąpiły bardzo późno i w krótkim czasie, to dlaczego?

Image
Wiadro z węglem postawiono za blisko pieca.

Trudno to określić, lecz przyczyny mogły być dwie. Wentylacja wywiewna była sprawdzana wprawdzie przy zamkniętych oknach, ale w czasie gdy prowadzono badania, okna nie były uszczelnione. Być może w feralnym dniu zabrakło wystarczającej ilości świeżego powietrza i tlenu pochodzącego z nawiewu (w normalnym użytkowaniu z nieszczelnych okien). Mogło też dojść do zatrzymania ciągu w przewodzie spalinowym piecyka gazowego poprzez bardzo niefortunne i niebezpieczne rozwiązanie w postaci prowizorycznego „komina” oraz zamontowanie od spodu pieca kartonu, co w konsekwencji mogło spowodować cofanie się spalin z pieca do pomieszczenia łazienki. To również dodatkowo powodowało obniżenie stężenia tlenu i produkcję tlenku węgla w pomieszczeniu. Są to na razie hipotezy.

Czy musiało do tego dojść?

Zdecydowanie nie. Zlekceważono wiele przepisów, a ponadto ludzie nie byli świadomi zagrożeń, jakie niosą ich działania. Piecyk gazowy zamontowano w sposób niefachowy, wręcz niechlujny, w pomieszczeniu do tego celu absolutnie nieprzystosowanym. Pomieszczenie nie posiadało wentylacji nawiewnej ani wentylacji wywiewnej. Komin odprowadzający spaliny z piecyka był pokazowym przykładem, jak taki komin nie powinien wyglądać. Wykonany z rur PCV, o długości ok. l metra, w kształcie litery T, otwartej od spodu i od góry, zapewniał przewiew tej części rury, przy możliwości jednoczesnego blokowania spalin odprowadzanych z piecyka podczas silniejszych wiatrów.

Image

Zastanawiająca jest też rola kominiarza, który wielokrotnie kontrolował przewody kominowe w tym lokalu i nigdy nie zwrócił uwagi na znajdujący się w łazience piecyk gazowy i prowizoryczne odprowadzanie spalin. Wyposażenie  mieszkania w autonomiczną czujkę wykrywającą tlenek węgla pozwoliłoby uniknąć tragedii, lecz ofiarami byli ludzie niezamożni, których być może nie było stać na zakup czujki.

Zapobieganie podobnym zdarzeniom

Zanim omówimy możliwości zapobiegania podobnym tragediom w przyszłości, ważne jest podkreślenie roli szkoleń i kursów medycznych dla członków OSP. Załoga OSP Żychlin miała przeszkolonych członków z zakresu  pierwszej pomocy medycznej. Udzielona przez nich pomoc na miejscu zdarzenia, mimo iż nieskuteczna, została oceniona bardzo wysoko.

Po zdarzeniu doszło do spotkania z władzami miasta i dyskusji, w jaki sposób można zapobiegać podobnym tragediom w przyszłości. Rozważano propozycje dotyczące instalacji czujek tlenku węgla w zasobach komunalnych, lecz pomysł ten upadł nie tylko ze względów finansowych.

Postanowiono prowadzić akcję medialną, mającą zachęcać mieszkańców do samodzielnego kupna i montażu czujek. Ustalono również, iż w jak najkrótszym czasie zostaną zakupione mierniki służące do badania stężenia tlenku węgla i gazów wybuchowych (propanu-butanu). Mierniki tlenku węgla będą na wyposażeniu OSP i Zakładu Gospodarki Komunalnej. Będzie on podczas kontroli wewnętrznych podległych mu zasobów mieszkalnych badał stężenie tlenku węgla oraz reagował na wszystkie zgłoszenia mieszkańców. Często zgłaszane są one w zarządach nieruchomości, czy spółdzielniach mieszkaniowych i nie docierają do straży pożarnej.

Image
Zamontowanie od spodu piecyka kartonu mogło spowodować cofanie się spalin.

Postanowiono uważniej przyjrzeć się pracy kominiarzy, a także prowadzić akcje edukacyjne wśród społeczeństwa, mające na celu informowanie o skutkach nieprzestrzegania przepisów przeciwpożarowych i o wymogach dotyczących instalowania urządzeń grzewczych w budynkach. Zarząd Gospodarki Komunalnej postanowił również przeprowadzić kontrolę wszystkich urządzeń grzewczych zamontowanych w jego zasobach przez lokatorów. W jego ślady poszły spółdzielnie mieszkaniowe mające zasoby w  starym budownictwie.

 Niestety, już kilka dni po tragedii zdarzały się przypadki, iż niektórzy mieszkańcy miasta nie chcą wpuszczać kominiarzy na dodatkowe kontrole i nie zgadzają się na przeprowadzenie dodatkowych badań przy użyciu m.in. mierników tlenku węgla. Jak widać, nawet tak ogromna tragedia niektórych niczego nie nauczy i ludzie wolą żyć w błogiej nieświadomości i nadziei, że coś złego może dotknąć wszystkich, tylko nie ich.

< Poprzedni   Następny >
Popularne
 
 

Created by Internetowy Instytut Informacji @ 2007