 Druhowie i druhna z OSP Góra Kalwaria. Druhowie z OSP Góra Kalwaria w 2006 r. mieli najwięcej wyjazdów do akcji w Polsce – aż 448. W 2007 r. już znacznie mniej – 360 – ale mimo wszystko te liczby robią wrażenie. Przyczynami tak dużej liczby wyjazdów, jak mówią druhowie, są przebiegające przez teren gminy dwie drogi – krajowa i wojewódzka, a także duże obszary leśne i porośnięte trawami. Druhowie z Góry Kalwarii dysponują trzema samochodami: jelczem 004 GCBA, skarosowanym przez nich w zeszłym roku w remizie, mercedesem atego zakupionym w 2006 r., który kosztował ponad 550 tys. zł (240 tys. zł dał urząd miasta, 100 tys. WFOŚiGW, 70 tys. pochodziło z KSRG, a reszta pieniędzy z urzędu marszałkowskiego) i operacyjnym lublinem 3. Kosztem 38 tys. zł (35 tys. z KSRG, 3 tys. – środki własne OSP) w listopadzie zeszłego roku zostało pozyskane podwozie stara 266 bez zabudowy – przetarg na karosację zostanie ogłoszony niebawem. Tak więc w drugiej połowie roku OSP Góra Kalwaria będzie posiadać cztery samochody.  Wszystkie samochody są doskonale wyposażone w sprzęt. Druhowie dysponują sprzętem do ratownictwa technicznego: nożycami, nożycorozpierakami, rozpierakiem kolumnowym, pilarką do betonu i stali, 2 pilarkami spalinowymi do drewna, 2 deskami ortopedycznymi, 2 zestawami PSP R-1, a także 4 kompletami ubiorów do usuwania gniazd agresywnych owadów. Prezesem OSP jest Wojciech Gieleciński, a naczelnikiem Robert Borowski.  Druhna Marta Urbańska. 20-letnia Marta Urbańska jest z pewnością ewenementem na skalę ogólnopolską, bowiem ukończyła kurs I i II stopnia i brała już udział w ponad 300 akcjach swojej OSP. Do straży wstąpiła pod wpływem brata – Tomasza, który należał do OSP już wcześniej i wiele jej opowiadał o swojej strażackiej służbie. Uczestnicząc w akcjach Marta gasi pożary podając wodę prądownicą, rozwija i zwija linię gaśniczą oraz podaje sprzęt. OSP Góra Kalwaria od 1995 r. należy do KSRG. Przez cały czas w remizie pełni dyżur 4 kierowców będących na etacie urzędu miasta i gminy, którzy zmieniają się co 12 godzin. Umożliwia to bardzo szybki wyjazd do akcji o każdej porze dnia i nocy. Druhowie pragnęliby wymienić 27-letniego jelcza na nowocześniejszy ciężki samochód ratowniczo-gaśniczy, przydałby się także podnośnik. Przy tak dużej liczbie wyjazdów sprzęt zużywa się szybciej i jest uzupełniany na bieżąco. A oto kilka przykładów akcji, do których byli dysponowani druhowie z OSP Góra Kalwaria. W maju 2006 r. zdarzył się wypadek na ulicy Grójeckiej w Górze Kalwarii, na wysokości stacji benzynowej. Jadący od strony Grójca tirem kierowca przysnął i uderzył w kolumnę samochodów. W wyniku tego uderzenia został on zakleszczony w kabinie, a ponadto 5 spośród 25 przewożonych na tirze 1000-litrowych kontenerów rozszczelniło się i na ulicę zaczęła wypływać jakaś substancja chemiczna. Wyznaczoną strefą skażenia zajęli się strażacy z jednostki chemicznej z PSP. Druhowie z Góry Kalwarii zajęli się „wycinaniem” kierowcy z uszkodzonego pojazdu, regulacją ruchu drogowego i posypywaniem środkami neutralizującymi drogi i pobocza. Akcja trwała 7 godzin.  Naczelnik Robert Borowski z trofeami sportowymi jednostki. Na drodze w miejscowości Coniew, w okresie letnich wakacji nastąpiło czołowe zderzenie dwóch samochodów osobowych – volkswagena golfa i volkswagena passata. Druhowie byli na miejscu zdarzenia po trzech minutach od zgłoszenia wypadku. Udzielili pomocy poszkodowanym. Dwaj młodzi mężczyźni z golfa, pijani sprawcy wypadku, trafili w stanie ciężkim do szpitala, a z czteroosobowej rodziny z passata – ojcu, który prowadził pojazd oraz 3-letniemu i 4-letniemu dzieciom nic się nie stało, natomiast matka wskutek obrażeń wewnętrznych zmarła w szpitalu. W 2005 r. w Czaplinku jadąca od strony Góry Kalwarii cysterna z gazem odczepiła się od ciągnika siodłowego i zderzyła się z autobusem stojącym na przystanku. Została przeprowadzona ewakuacja mieszkańców w promieniu 10 km. Akcja polegająca na przepompowywaniu gazu i neutralizacji trwała ponad 24 godziny. W akcji poza JRG PSP brały udział dwie sekcje OSP Góra Kalwaria, które zmieniały się co 12 godzin. Tekst i zdjęcia: Marek Amerski |