Redakcja
Kontakt
Strażak
Prenumerata
Ceny reklam i ogłoszeń
Listopad 2008
W numerze
Ponadto polecamy
Październik 2008
W numerze
Ponadto polecamy
Archiwum
Wrzesień 2008
Sierpień 2008
Lipiec 2008
Czerwiec 2008
Maj 2008
Kwiecień 2008
Marzec 2008
Luty 2008
Styczeń 2008
Grudzień 2007
Listopad 2007
Październik 2007
Wrzesień 2007
Sierpień 2007
Lipiec 2007
Czerwiec 2007
Maj 2007
Kwiecień 2007
Marzec 2007
Luty 2007
Styczeń 2007
Wcześniejsze numery

Zima  czas dla dzieci PDF Drukuj E-mail
Oceny: / 1
KiepskiBardzo dobry 

ImageSpod hełmu

No to mamy pełnię zimy. Ciągły chłód oraz mrok zapadający tuż po południu sprawiają, że wymyślamy sobie głównie domowe zajęcia. Jeśli chodzi o nas strażaków, to myślę, że ci mają weselej, którzy obok domowych pieleszy mają w remizach sale i pokoje i w tych pokojach... No właśnie. Wyobraźmy sobie spacer w styczniowy, wczesny wieczór do strażnic w dowolnej gminie. W jednym, może dwóch obiektach zastaniemy otwarte drzwi. Tam druhowie, albo dzierżawiąca pomieszczenia firma – za pomocą stałej lub okolicznościowej oferty – zapraszają do środka. Być może w trzecim budynku drzwi będą nieco uchylone, bo właśnie w tym czasie kierowca mechanik naprawia drobną  usterkę w samochodzie. W pozostałych remizach od tygodni szczelnie zamknięte drzwi  próbuje przykryć śnieżna kołderka. Nic, tylko zimowa cisza.

Przedstawiony widok jest bez wątpienia typowy, od lat niezmienny, a więc ze wszech miar normalny. Nie można zatem dopatrywać się w tym stanie czegoś dziwnego – przecież w OSP nie  ma ludzi na etatach, którym można kazać pokutować w zimnych murach – gdyby nie, powiedzmy, parę drobnych szczegółów. Na niektórych strażackich placach warstwa śniegu mówi, że drzwi budynku nie otwierano nie tylko w jednym dniu, ale co najmniej od jesieni. Obwód murów i gabaryty wnętrza, stawiające dom strażaka na pierwszym miejscu wśród wszystkich budowli we wsi, podkreślają, że wykorzystywanie budynku od maja do października to trochę mało. Sprowadzając bowiem  remizę do roli operacyjnej, a więc przetrzymywania sprzętu na wypadek pożaru w okresie wzmożonej palności, wystarczyłoby wcześniej wybudować jedynie garaż z niewielkim zapleczem technicznym. My zaś budujemy strażnice „dla ludzi”. A ludzie nie zapadają, jak misie, w zimowy sen.

Niejednokrotnie zadawałem pytanie: Dlaczego tak wiele remiz, tak rzadko wykorzystujemy w okresie zimowym? Druhowie tłumaczyli się zazwyczaj brakiem odpowiedniego ogrzewania. Do mnie jednak te argumenty w pełni nie docierają. Sądzę, że większą przeszkodą jest brak pomysłów na pracę w okresie chłodów.

Wchodzimy w okres ferii zimowych. Przypadki wyjazdu dzieci wiejskich na zimowy wypoczynek, jak dotąd, raczej są rzadkie. Gromadki dzieci i młodzieży będą snuć się przy głównej drodze. Tu i tam dwoje czy troje spotka się w przytulnym domu. Większość wlepi wzrok w ekrany telewizorów, część w ekrany komputerów. A przecież może i powinno być inaczej. Zgromadźmy nasze dzieci wokół strażnic. Przygotujmy fragment placu i urządźmy na nim (jeśli warunki pozwolą) lodową ślizgawkę. Kilka litrów paliwa do motopompy, aby wylać  wodę pod przyszły lód, to przecież żaden koszt. Otwórzmy salę, nawet nie ogrzewaną. Gra w ping-ponga, kometkę, uprawianie gimnastyki, ćwiczenia siłowe i kulturystyczne nie wymagają temperatury pokojowej. Nie powinno być problemem  urządzenie w trakcie  ferii jednej czy dwóch imprez, na przykład kulturalnej i sportowej. Nawet, jeśli w tym celu trzeba byłoby przynieść z każdego domu wiaderko węgla. Cóż za problem zorganizować dla różnych grup wiekowych zawody na przykład w podnoszeniu ciężarków, rozciąganiu sprężyn, wykonywaniu pompek i nagrodzić czołówkę dyplomami.

To wszystko zależy od jednego warunku: trzeba chcieć zrobić. Ci, którzy potrafią ten warunek spełnić, zawsze otrzymują bardzo hojną zapłatę. Radość i uśmiech dzieci. Ta radość to więcej niż pieniądze.

druh Antoni

< Poprzedni   Następny >
Popularne
 
 

Created by Internetowy Instytut Informacji @ 2007