|
To było dwa tysiące lat temu. Uczeni w piśmie kręcąc palcami swoje pejsy, dostojni i ważni, pełni zadumy kolejny raz wczytują się w teksty Świętych Ksiąg, aby odgadnąć to co dla Narodu Wybranego było nie tylko wielką tęsknotą, ale także nadzieją. Spełnienie się Słowa, które kiedyś zostało skierowane do ich przodków przez Boga samego i które przekazywane było z pokolenia na pokolenie jako największa i najświętsza Obietnica: przyjdzie na świat Słowo Przedwieczne, Książę Pokoju, Mesjasz, Emanuel – Bóg z nami. Dziś też w liturgii Kościoła jest obecne pełne tęsknoty adwentowe wołanie: „Niebiosa sprawiedliwego spuśćcie jak rosę”. I oto spełnia się czas, Archanioł Gabriel posłany przez samego Szefa – Pana nieba i ziemi przybywa do Nazaret, pozdrawia Dziewczę z Narodu Wybranego o imieniu Maryja i rozmawia z Nią o sprawach nader ważnych, bo dotyczących całego świata. Odpowiedź, jaką zabiera ze sobą przed Majestat Najwyższego, brzmi: „Oto ja Służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego”. Wobec ludzkich wątpliwości i wahań Józefa przybywa Boży Posłaniec ponownie, aby oznajmić: „Nie bój się Józefie, przyjmiesz do siebie Maryję, urodzi Syna, ty nadasz Mu Imię Jezus”. Spełnił się czas, Bóg zamieszkał w człowieku. Ewangelista Święty Łukasz napisał: „W owym czasie wyszło rozporządzenie Cezara Augusta, żeby przeprowadzić spis ludności w całym państwie. Wybierali się więc wszyscy, aby się dać zapisać, każdy do swego miasta. Udał się także Józef z Galilei z miasta Nazaret, do Judei, do miasta Dawidowego zwanego Betlejem, ponieważ pochodził z domu i rodu Dawida, żeby się dać zapisać z poślubioną sobie Maryją, która była brzemienna. Kiedy tam przebywali, nadszedł dla Maryi czas rozwiązania. Porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie”. Przyszli z pokłonem Pasterze, przybyli i Trzej Mędrcy – Królowie, oddali pokłon Dziecięciu, ofiarowali Mu swe dary. A w Pastorałce do dziś brzmi skarga: „Nie było miejsca dla Ciebie w Betlejem w żadnej gospodzie, I narodziłeś się Jezu w stajni, w ubóstwie i chłodzie... A dzisiaj czemu wśród ludzi tyle łez, jęków, katuszy? Bo nie ma miejsca dla Ciebie w niejednej człowieczej duszy”. Miłość przyszła na świat, ale tak wielu zajętych było życiem świata, jego złudami, szybkim tempem, nie poznali czasu nawiedzenia swego. I król Herod, który poczuł się tak dalece zagrożony narodzinami Dziecięcia, że posunął się do zbrodni dzieciobójstwa. Nasuwa się refleksja, iż niewiele zmienił się ten nasz stary świat, ze swymi niedowiarkami, herodami, ale na szczęście także z Pasterzami i Mędrcami. Tajemnica tkwi w sercu człowieka, czy jest otwarte czy zamknięte, gorące czy zimne jak głaz, pełne miłości czy też ciągle zaborcze i chciwe. Wieczór wigilijny, pod dachem domu, gdzie jest matka zgromadzi się cała rodzina, kogoś bliskiego już tym razem nie będzie. Stół wigilijny, biały opłatek w wyciągniętej przyjaźnie dłoni, puste miejsce przy stole, przyjmiemy każdego wędrowca, który tego wieczoru do drzwi zastuka. Bóg się rodzi, Emanuel – Bóg z nami. Brzmi śpiew kolędy: „Podnieś rękę Boże Dziecię, błogosław Ojczyznę miłą. Dom nasz i majętność całą i wszystkie wioski z miastami”. Na ten œwięty czas Bożego Narodzenia i na Nowy 2008 Rok życzę Wam Kochani moi zdrowia i błogosławieństwa Bożej Dzieciny, serca i jeszcze raz serca, serca otwartego, miłującego, odpowiedzialnego, po prostu serca strażackiego. Dlaczego takiego? Bo wiem, że takim sercem, każdy rozpozna czas narodzin Pana i Jego obecności w naszym życiu. Z dużym szacunkiem, pamięcią w modlitwie i z pozdrowieniami Ksiądz KRZYSZTOF Wasz kapelan |