Z żywiołem walczyło 90 strażaków z powiatu kieleckiego Łuna ognia i kłęby dymu pojawiły się wieczorem, 9 czerwca nad centrum Kielc. To płonął budynek po byłej świetlicy kolejowej znajdujący się w pobliżu torów i trakcji elektrycznej. Ten największy od początku roku pożar w powiecie kieleckim rozwijał się błyskawicznie. Akcja ratowniczo-gaśnicza trwała ponad dziesięć godzin. Jest godzina 21.40. Jeden z przechodniów alarmuje kielecką straż, że pali się budynek przy ulicy Żelaznej. Cztery minuty później na miejsce przybywają zastępy z JRG 1 Kielce i JRG 3 Kielce. Okazuje się, że pali się obiekt o konstrukcji drewnianej, parterowy, kryty blachą oraz papą. Niegdyś mieściła się w nim świetlica kolejowa. Obecnie „rezydują” tam bezdomni. Problemy w ogniu Dowódca zmiany JRG 1 Kielce st. asp. Artur Pietrzyk po dokonaniu wstępnego rozpoznania poleca podać trzy prądy wody w natarciu na palące się poddasze budynku i do wewnątrz, a ratownikom w aparatach ochrony dróg oddechowych przeszukać budynek w celu sprawdzenia, czy w budynku nie ma osób postronnych. Następnie poleca zadysponować na miejsce dodatkowe siły i środki – ciężkie samochody gaśnicze oraz cysternę (GCBM – 18/8). Mimo prowadzonych działań gaśniczych ogień nadal błyskawicznie się rozprzestrzenia. W dużej mierze pod blachą, którą jest pokryty dach. To znacznie utrudnia działania gaśnicze. Ale to nie jedyne utrudnienie. Kolejnym jest fakt, iż budynek znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie torów kolejowych i trakcji elektrycznej. Kierujący działaniami ratowniczymi (KDR) poleca wyłączyć napięcie w trakcji elektrycznej oraz wyłączyć z użytkowania tory kolejowe. O godzinie 22.21 na miejsce akcji przybywa zastępca komendanta miejskiego PSP w Kielcach bryg. Krzysztof Janicki wraz z grupą operacyjną z Komendy Miejskiej PSP. Przejmuje dowodzenie. Po dokonaniu rozpoznania utrzymuje dotychczasowy zamiar taktyczny, poleca uruchomić Kielecką Kompanię Odwodową, gdyż występują problemy z zaopatrzeniem w wodę. Pobliskie hydranty okazały się niesprawne. Komendant Krzysztof Janicki poleca dyżurnemu MSK powiadomić o sytuacji Pogotowie Wodociągowe. – W tej fazie działań woda była dowożona z hydrantów znajdujących się w odległości około 500 metrów od miejsca zdarzenia. To znacznie utrudniło prowadzenie sprawnej akcji ratowniczo-gaśniczej – mówi komendant Janicki. KDR poleca zamknąć dla ruchu innych pojazdów jedno pasmo ulicy Czarnowskiej, w pobliżu której znajduje się była świetlica kolejowa. Na miejsce przybywają służby kolei, które wyłączają napięcie w trakcji elektrycznej oraz tory kolejowe z użytkowania. Teren akcji zostaje podzielony na dwa odcinki bojowe. Na pierwszym – od strony ulicy Żelaznej działaniami dowodzi st. asp. Artur Pietrzyk, a na drugim odcinku bojowym – od strony torów kolejowych – zastępca dowódcy JRG 1 Kielce st. kpt. Bogdan Niezgoda. Kolejne OSP podają prądy wody w natarciu. Nadal występują problemy z zaopatrzeniem w wodę.
Strażacy kontra napastnicy Przybywają pracownicy Pogotowia Wodociągowego. W okolicy dworca PKP zostają zaatakowani przez grupę kibiców. Z pomocą spieszą im dwaj strażacy biorący udział w akcji ratowniczo-gaśniczej: ogn. Marian Osuch z JRG 3 Kielce i Rafał Pietraszek z OSP Ćmińsk. Strażakom udaje się schwytać jednego z napastników. Przekazują go patrolowi policji. W międzyczasie na miejsce przybywa grupa operacyjna z Komendy Wojewódzkiej PSP w Kielcach pod dowództwem naczelnika Wydziału Operacyjnego KW PSP w Kielcach mł. bryg. Roberta Sabata wraz z rzecznikiem prasowym świętokrzyskiego komendanta wojewódzkiego PSP Magdaleną Porwet. Pożarem objęte są dwie trzecie budynku. Podawane jest dziewięć prądów wody w natarciu z powierzchni ziemi oraz z drabin przystawnych z jednoczesną obroną pozostałej części obiektu. Jeden ze strażaków zostaje ranny. Doznaje urazu oka. Pomocy udziela mu obecny na miejscu zespół karetki pogotowia ratunkowego. Poszkodowany zostaje przewieziony do szpitala. Na szczęście nie wymaga hospitalizacji. O godzinie 01.15 pożar zostaje zlokalizowany na ścianie oddzielenia pożarowego. KDR formułuje zamiar taktyczny polegający na dokonaniu niezbędnych prac rozbiórkowych (obecny stan jest zagrożeniem dla osób postronnych), przeszukaniu pogorzeliska, żeby wykluczyć obawy, iż w budynku ktoś mógł przebywać. Na szczęście obawy się nie potwierdzają. Ostatni zastęp powraca do koszar tuż przed godziną ósmą rano.
Największy w tym roku To był największy pożar, jaki od początku roku wybuchł na terenie powiatu kieleckiego. Ogień strawił 500 metrów kwadratowych powierzchni obiektu. Straty oszacowano na 70 tysięcy złotych. Przypuszczalną przyczyną zdarzenia było podpalenie. W akcji, która trwała ponad dziesięć godzin, uczestniczyło 10 zastępów PSP (25 strażaków) i 12 zastępów OSP: Górno, Brudzów (2 zastępy), Daleszyce, Ćmińsk (2 zastępy), Wolica, Kowala, Masłów, Bilcza, Wola Murowana, Wola Jachowa. W sumie 65 druhów – ochotników. – Dzięki wydatnemu wsparciu druhów-ochotników udało się, mimo wielu utrudnień, właściwie przeprowadzić działania gaśnicze – podkreśla komendant miejski bryg. Krzysztof Janicki. Cysterna w pierwszym rzucie Dowódca grupy operacyjnej KW PSP w Kielcach mł. bryg. Robert Sabat ocenia, że działania były prowadzone zgodnie z zasadami techniki i taktyki pożarniczej. Podkreśla, że ta akcja wykazała, i¿ należy zwracać szczególną uwagę na przestrzeganie zasad BHP przez strażaków uczestniczących w działaniach ratowniczo-gaśniczych. - W przypadku podejrzenia, że na terenie akcji mogą wystąpić problemy z zaopatrzeniem wodnym, należy w pierwszym rzucie dysponować zastęp GCBM 18/8. Właśnie taką trafną decyzję podjął dowódca w pierwszej fazie działań – ocenia naczelnik Sabat.
Hydranty pod kontrolą Problemy z zaopatrzeniem w wodę – to było najpoważniejsze utrudnienie, jakie wystąpiło podczas akcji przy ulicy Żelaznej w Kielcach. Dlatego 11 czerwca świętokrzyski komendant wojewódzki PSP w Kielcach bryg. Grzegorz Jankowski polecił w trybie natychmiastowym służbom kontrolno-rozpoznawczym sprawdzić wszystkie hydranty na terenie województwa świętokrzyskiego. – Sprawa jest poważna. Chodzi o bezpieczeństwo mieszkańców naszego regionu – podkreśla komendant Jankowski. Wyniki tej kompleksowej kontroli mają trafić na biurko szefa świętokrzyskich strażaków 20 sierpnia. MGDALENA PORWET Fot. Aleksander Piekarski |