Refleksje po świętach
Za sobą mamy wiosnę i pierwsze tygodnie lata. Za sobą także większość tegorocznych świąt, uroczystości, imprez i spotkań. A okazji do występowania w mundurze nie brakowało. Najpierw zebrania sprawozdawcze, potem obchodzony w różnoraki sposób Dzień Strażaka przeplatany jubileuszami, uroczystościami z okazji wręczenia lub dekoracji sztandarów, zawodami gminnymi itp. Wiele uroczystości i imprez jeszcze przed nami, ale już teraz, po wiosenno-letnim „szczycie” spróbuję skomentować nasz wygląd zewnętrzny. Na ogół wyglądamy dobrze. Stan umundurowania zgodny z obecnie obowiązującym wzorem może już zadowalać. Znikają czapki okrągłe, a na głowach niemal powszechne stały się rogatywki. Straże przekonały się, że jeśli mundur, to biała koszula, czarny krawat i tego samego koloru skarpety i pantofle. Pstrokacizna, która jeszcze przed kilkoma laty psuła szyki, prawie już zanikła. Swego czasu podczas uroczystości w niewielkiej OSP stojący obok mnie oficer Wojska Polskiego o zgrupowanych w szyku strażakach powiedział: „Lepiej wyglądają niż niejedna kompania reprezentacyjna w wojsku”. Popatrzyłem uważnie i doszedłem do wniosku, że nie był to kurtuazyjny komplement. Wszyscy strażacy byli ubrani w nowe, połyskujące błyszczącymi guzikami mundury i czapki rogatywki. Uzupełnienie stanowiły jednakowe białe koszule, granatowe krawaty i galowe sznury. Takie przykłady cieszą. Szkoda tylko, że nie każdą gminę stać, aby kompletnie umundurować swoich strażaków. Cóż, umundurowanie kosztuje niemało. Trudno zatem określić czas używalności... zwłaszcza w jednostkach biedniejszych. Używanie mundurów „do zdarcia” i zmieniające się wcześniej wzornictwo, to przyczyny powstania dość urozmaiconej mieszanki krojów, rodzajów tkanin, a nawet ich kolorów. Nie można zatem dziwić się druhom, że stoją obok siebie w różniących się nieco mundurach. Można mieć natomiast nadzieję, że już wkrótce umundurowanie całkowicie się ujednolici. Pozostawmy jednak to zagadnienie, które nie do końca zależy od naszej dobrej woli i poruszmy inne, mieszczące się w zasięgu naszych dobrych chęci. Chcemy ładnie wyglądać, upodobniać się wręcz do żołnierzy. Nic dziwnego, stajemy bowiem w obronie naszych małych ojczyzn – wsi, kiedy grozi im jakiekolwiek niebezpieczeństwo. Na strażackich czapkach także nosimy godło państwa. Chcemy, ale nie zawsze zadajemy sobie wystarczająco dużo trudu, by dowiedzieć się, jak przystroić mundur, aby wyglądał godnie i pięknie. Nosimy z dumą odznaki i odznaczenia, ale zbyt rzadko przychodzi nam do głowy, że mundur to nie choinka i każda odznaka ma określone przez regulamin, właściwe dla siebie miejsce. Patrząc na nasze szeregi w dalszym ciągu dostrzegamy źle przypięte sznury. Najczęstszym błędem jest mocowanie sznura przy guziku przypinającym pagon, a nie przy guziku przyszytym pod pagonem. W dalszym ciągu można zauważyć dystynkcje przyszyte w różnych miejscach, lecz nie na właściwym miejscu kołnierzyka. Odznaczenia umieszczamy – nigdy chyba nie pojmę dlaczego – w przez siebie wymyślonym porządku i przez siebie określonych miejscach. Te niedociągnięcia, stwarzające niekiedy trochę zabawny obraz, są bez wątpienia konsekwencją niewystarczającego informowania, szkolenia, wzajemnego instruowania się, bo czego jak czego, ale chęci eleganckiego prezentowania się w mundurach strażakom nie brakuje. Dla pocieszenia druhów informuję, że istnieje uchwalony przez Zarząd Główny Związku OSP RP regulamin nadawania i noszenia odznak oraz ceremoniał dla OSP i z dokumentów tych można korzystać. DRUH ANTONI |