|
W województwie świętokrzyskim jest 29 centrów edukacyjno-oświatowych. Mimo że projekty, dzięki którym powstały, już wygasły, a tym samym skończyły się pieniądze na ich finansowanie, żadne nie zaprzestało działalności. Ale jak długo uda się je utrzymać? Dzięki projektowi Internetowe Centra Edukacyjno-Oświatowe w województwie świętokrzyskim powstały 22 centra. W Ćmińsku, który odwiedziłam, otwarto je w maju 2008 roku. Następnie realizując projekt Wioski Internetowe na Wsi utworzono pod koniec roku 2008 kolejnych 7 placówek. – Wszystkie działają do dziś – mówi Magdalena Żak, koordynator wojewódzki. – Część z nich finansują urzędy gmin, część OSP, częściej straże. Osoby opiekujące się centrami, uczące obsługi komputerów, korzystania z Internetu to w większości wolontariusze.  Magdalena Rudnicka i Magdalena Żak prowadzą centrum w Ćmińsku jako wolontariuszki W Ćmińsku na drzwiach strażnicy, za którymi mieści się centrum, wisi plakat zachęcający do korzystania z tego co oferuje ta placówka. Podane są dni i godziny otwarcia. Wchodzę do sali. Wszystkie komputery zajęte. Siedzą przy nich ludzie w różnym wieku, dzieci i dorośli. Kilka osób czeka na krzesełkach pod ścianą, aż zwolni się komputer. Centra pełnią rolę świetlic wiejskich. Każdy może z nich korzystać nieodpłatnie. Ponieważ w gminie Miedziana Góra jedyne centrum jest w Ćmińsku, przyjeżdżają tu ludzie z innych miejscowości. Po co? Niektórzy mają założoną pocztę mailową, więc co jakiś czas chcą odczytać wiadomości. Ktoś chce sprawdzić konto w banku, inny zapłacić rachunki, jeszcze inny porozmawiać przez Skaype’a z rodziną za granicą. Wielu przychodzi, by znaleźć w Internecie coś, co go interesuje: oferty pracy, wiedzę na wybrany temat. To ci, którzy już potrafią korzystać z tych dobrodziejstw cywilizacji. Niektórzy nauczyli się tego w pierwszych miesiącach funkcjonowania centrum. Anna Odej jest studentką Wyższej Szkoły Ekonomii i Prawa im. prof. Edwarda Lipińskiego w Kielcach. Pisze pracę magisterską. Zastaję ją w ćmińskim centrum przy komputerze. – Zbieram materiały do pracy – wyjaśnia. – Studiuję rachunkowość, potrzebna jest mi m.in. znajomość budżetu państwa. Bez Internetu jest to nieosiągalne. Będąc w centrum mogę nawiązać kontakt mailowy ze znajomymi, nawet z promotorem porozumiewam się w ten sposób. W domu nie mam komputera. Uczelnia umożliwia korzystanie z komputera i Internetu, ale jest wielu chętnych, trzeba długo czekać. Mieszkam niedaleko stąd. Mogę przyjść w każdej chwili, tak jest o wiele wygodniej – mówi.  Anna Odej zbiera materiały do pracy magisterskiej Wciąż przychodzą nowi, którzy wcześniej nie korzystali z centrum. Zaczynają naukę od podstaw. Umiejętność obsługi komputera potrzebna jest prawie na każdym stanowisku. Opanowanie jej ułatwia znalezienie pracy. Zachęca przykład innych. W gminie Miedziana Góra kilka osób znalazło dzięki temu pracę. Oferty wyszukiwano w Internecie. Programy edukacyjne, jakimi dysponuje centrum umożliwiły zdobycie potrzebnych kwalifikacji. Jest dużo młodzieży. Szkoła czynna jest do godz. 16. Potem przychodzą do remizy, a właściwie do mieszczącego się tam centrum internetowego. Odrabiają prace domowe, korzystają z gier. Najważniejsze, że spędzają czas pożytecznie i bezpiecznie, pod okiem opiekunek Magdaleny Żak i Magdaleny Rudnickiej. Obie są wolontariuszkami. Pani Żak od stycznia tego roku także funkcję koordynatora wojewódzkiego pełni społecznie. Stałą bywalczynią centrum jest 6-letnia Julia Stefańska. – Jestem tu codziennie. Rodzice pozwalają mi przychodzić. Dzisiaj mam grę „Fryzjer”. Mogę robić lalce różne fryzury i ładnie ją ubrać. Mam tu koleżanki – opowiada Julka.  6-letnia Julia Stefańska jest stałą bywalczynią centrum Do centrum w Ćmińsku przychodzi miesięcznie 260 – 290 osób. Nie było przypadków niszczenia sprzętu, niewłaściwego korzystania z niego. Największym sukcesem centrum jest to, że dzięki prowadzonym tu zajęciom ludzie znaleźli pracę. Młodzieży maturalnej informacje znalezionym w Internecie pomagały podejmować decyzje o wyborze studiów. Największym problemem jest finansowanie centrów po zakończeniu projektów. – W tych jednostkach, gdzie jest dużo młodych ludzi, jest zapał, centra jeszcze pociągną, gdzie tego nie ma, będzie ciężko. Jeśli nie wejdzie kolejny projekt i nie dostaniemy środków na prowadzenie centrum z Zarządu Głównego Związku OSP RP, będziemy szukać wsparcia finansowego w urzędzie marszałkowskim, w urzędach pracy – mówi Magdalena Żak. A Magdalena Rudnicka dodaje – pracę w centrum traktuję jako wolontariat. Tak można działać kilka miesięcy, ale zobowiązania wynikające z projektu zakładają, że centra mają funkcjonować kilka lat. Na takich zasadach będzie trudno. Jest u nas więcej osób przygotowanych do prowadzenia centrum, ale trudno znaleźć chętnych, którzy robiliby to społecznie przez długi czas. Zatem, jaki los czeka centra? Tekst i zdjęcia: Anna Świtalska |