Redakcja
Kontakt
Strażak
Prenumerata
Ceny reklam i ogłoszeń
Wrzesień 2009
W numerze
Ponadto polecamy
Sierpień 2009
W numerze
Ponadto polecamy
Lipiec 2009
W numerze
Ponadto polecamy
Czerwiec 2009
W numerze
Ponadto polecamy
Maj 2009
W numerze
Ponadto polecamy
Archiwum
Kwiecień 2009
Marzec 2009
Luty 2009
Styczeń 2009
Grudzień 2008
Listopad 2008
Październik 2008
Wrzesień 2008
Sierpień 2008
Lipiec 2008
Czerwiec 2008
Maj 2008
Kwiecień 2008
Marzec 2008
Luty 2008
Styczeń 2008
Grudzień 2007
Listopad 2007
Październik 2007
Wrzesień 2007
Sierpień 2007
Lipiec 2007
Czerwiec 2007
Maj 2007
Kwiecień 2007
Marzec 2007
Luty 2007
Styczeń 2007
Wcześniejsze numery

Mamy czym się pochwalić PDF Drukuj E-mail
Oceny: / 1
KiepskiBardzo dobry 

Kiedy w 1988 roku otrzymałem zaproszenie do Czechosłowacji na festiwal orkiestr dętych, miałem za sobą już kilka bliższych kontaktów z kilkunastoma polskimi orkiestrami strażackimi.

 Festiwal, na który mnie zaproszono, odbywał się w niewielkim mieście Kolin, oddalonym kilkadziesiąt kilometrów od czechosłowackiej stolicy Pragi. Impreza przez organizatorów była potocznie nazywana „kmochovką”, od nazwiska bodaj największego, a już z pewnością najpopularniejszego na przełomie XIX i XX wieku kompozytora czeskich utworów marszowych Františka Kmocha.

Kiedy rok później otrzymałem kolejne zaproszenie na ten festiwal, zdołałem bliżej poznać kilkadziesiąt polskich orkiestr strażackich, gdyż jako juror wziąłem udział w kilku przeglądach międzywojewódzkich (tak wówczas nazywały się dzisiejsze przeglądy regionalne) oraz miałem swój udział w wytypowaniu kilkunastu z nich do finałowej imprezy, jaką był kolejny Festiwal Orkiestr Ochotniczych Straży Pożarnych. Możliwość posłuchania kilku orkiestr zagranicznych na festiwalu w Kolinie i porównania ich do świeżo poznanych orkiestr rodzimych była dla mnie bardzo ciekawym doświadczeniem.

 Na przeglądach w kraju słuchałem wyłącznie orkiestr polskich, podczas gdy „kmochovka” prezentowała kolińskiej publiczności muzykę wykonywaną przez orkiestry z kilku krajów europejskich, takich jak Szwajcaria, Austria, Niemiecka Republika Demokratyczna i Związek Radziecki. Trochę dziwił mnie brak jakiejkolwiek orkiestry z Polski. Oba moje pobyty na kolińskim festiwalu nie dały mi okazji do artystycznej konfrontacji polsko-czechosłowacko-międzynarodowego pojedynku orkiestr dętych odbywanego na żywo. Miałem jednak ogromną satysfakcję z faktu, iż poziom czołówki polskich orkiestr strażackich o ile nie był równy usłyszanemu w Kolinie, to był zbliżony.

Od tamtego czasu minęło sporo lat, wiele się zmieniło zarówno w sensie politycznym, bo nie ma już Czechosłowacji, Niemieckiej Republiki Demokratycznej czy Związku Radzieckiego, jak i artystycznym. W porównaniu do tamtych lat polskie orkiestry strażackie zrobiły milowy krok do przodu. Dzisiaj czołówka polskich orkiestr jest pięknie umundurowana, równym krokiem maszeruje i wspaniale gra. W porównawczym rankingu do orkiestr zagranicznych, nasze orkiestry strażackie (kilkadziesiąt tych czołowych, z przeglądów) nie tylko w niczym tym zagranicznym nie ustępują, ale co najmniej kilka z nich znacznie je artystycznie wyprzedziło.

Image
Orkiestry uczestniczące w Festiwalu Orkiestr OSP w Krynicy w 2007 roku

Siłą naszych orkiestr stał się nie tylko bardzo interesujący, przemyślnie układany repertuar, precyzyjne wykonanie, ale prawie regułą stał się fakt posiadania przez nie – jako części stałej orkiestry – dziewczęcej grupy tanecznej, wykonującej trudne, misternie obmyślone przez choreografów układy musztry lub tańca. Orkiestry z tzw. czołówki krajowej prawie wszystkie dzisiaj występują w towarzystwie mażoretek, co widowiskowość występów tak uatrakcyjniło, że na festiwalach naszych orkiestr nigdy nie brakuje żywiołowo oklaskującej występy publiczności.

Druhowie kapelmistrzowie, którzy prowadzą te orkiestry wielokrotnie odbyli już trasy koncertowe daleko poza granicami swoich siedzib. Tak jak dawniej można było sobie pomarzyć o takim tournée, tak dziś bez obaw kapelmistrzowie przyjmują zaproszenia na koncerty zagraniczne i jadą na nie nie obawiając się, że będą kopciuszkami, bo poziomem wykonawczym niejednokrotnie przewyższają występujące wraz z nimi inne orkiestry zagraniczne. Liczni przebywający w naszym kraju goście z zagranicy ilekroć przypadkiem usłyszeli nasze orkiestry na przeglądach regionalnych lub na festiwalu, nieomal z reguły powodowali wysyłanie zaproszeń przez zagranicznych organizatorów imprez artystycznych w wielu krajach do naszych strażackich orkiestr.

Często wyjeżdżają one, gdyż systematycznie podnosząc poziom artystyczny swoich koncertów, podczas pobytu zagranicą stają się najlepszymi ambasadorami kultury polskich strażaków ochotników. Wiele polskich orkiestr odbyło artystyczne podróże do Rzymu, zwłaszcza gdy papieżem był Polak Jan Paweł II. Z tamtych czasów pozostała niezmiennie najlepsza opinia o polskich orkiestrach. Zresztą nie tylko tam koncertowały, były i są nadal bardzo chętnie zapraszane do wielu innych krajów europejskich. Orkiestry strażaków ochotników jeżdżą na festiwale, także te największe oraz na imienne zaproszenia orkiestr zagranicznych, które chcą nawiązać dwustronne, przyjacielskie i artystyczne kontakty z polskimi strażakami.

Docierają do Komisji Kultury Zarządu Głównego Związku OSP RP opinie nie tylko o wspaniałych występach naszych orkiestr za granicą, ale deklaracje nawiązania bliższych, stałych artystycznych kontaktów z polskimi zespołami. To cieszy, bo nie są to jedynie grzecznościowe formułki, ale niejednokrotnie entuzjastyczne opinie o wielkich, niezapomnianych przeżyciach, których podczas swojego tournée dostarczyli polscy muzycy.

Jerzy Wiesław Zawisza
Fot. Anna Świtalska

 

< Poprzedni   Następny >
Popularne
 
 

Created by Internetowy Instytut Informacji @ 2007