|
Kiedy w 1988 roku otrzymałem zaproszenie do Czechosłowacji na festiwal orkiestr dętych, miałem za sobą już kilka bliższych kontaktów z kilkunastoma polskimi orkiestrami strażackimi. Festiwal, na który mnie zaproszono, odbywał się w niewielkim mieście Kolin, oddalonym kilkadziesiąt kilometrów od czechosłowackiej stolicy Pragi. Impreza przez organizatorów była potocznie nazywana „kmochovką”, od nazwiska bodaj największego, a już z pewnością najpopularniejszego na przełomie XIX i XX wieku kompozytora czeskich utworów marszowych Františka Kmocha. Kiedy rok później otrzymałem kolejne zaproszenie na ten festiwal, zdołałem bliżej poznać kilkadziesiąt polskich orkiestr strażackich, gdyż jako juror wziąłem udział w kilku przeglądach międzywojewódzkich (tak wówczas nazywały się dzisiejsze przeglądy regionalne) oraz miałem swój udział w wytypowaniu kilkunastu z nich do finałowej imprezy, jaką był kolejny Festiwal Orkiestr Ochotniczych Straży Pożarnych. Możliwość posłuchania kilku orkiestr zagranicznych na festiwalu w Kolinie i porównania ich do świeżo poznanych orkiestr rodzimych była dla mnie bardzo ciekawym doświadczeniem. Na przeglądach w kraju słuchałem wyłącznie orkiestr polskich, podczas gdy „kmochovka” prezentowała kolińskiej publiczności muzykę wykonywaną przez orkiestry z kilku krajów europejskich, takich jak Szwajcaria, Austria, Niemiecka Republika Demokratyczna i Związek Radziecki. Trochę dziwił mnie brak jakiejkolwiek orkiestry z Polski. Oba moje pobyty na kolińskim festiwalu nie dały mi okazji do artystycznej konfrontacji polsko-czechosłowacko-międzynarodowego pojedynku orkiestr dętych odbywanego na żywo. Miałem jednak ogromną satysfakcję z faktu, iż poziom czołówki polskich orkiestr strażackich o ile nie był równy usłyszanemu w Kolinie, to był zbliżony. Od tamtego czasu minęło sporo lat, wiele się zmieniło zarówno w sensie politycznym, bo nie ma już Czechosłowacji, Niemieckiej Republiki Demokratycznej czy Związku Radzieckiego, jak i artystycznym. W porównaniu do tamtych lat polskie orkiestry strażackie zrobiły milowy krok do przodu. Dzisiaj czołówka polskich orkiestr jest pięknie umundurowana, równym krokiem maszeruje i wspaniale gra. W porównawczym rankingu do orkiestr zagranicznych, nasze orkiestry strażackie (kilkadziesiąt tych czołowych, z przeglądów) nie tylko w niczym tym zagranicznym nie ustępują, ale co najmniej kilka z nich znacznie je artystycznie wyprzedziło.  Orkiestry uczestniczące w Festiwalu Orkiestr OSP w Krynicy w 2007 roku Siłą naszych orkiestr stał się nie tylko bardzo interesujący, przemyślnie układany repertuar, precyzyjne wykonanie, ale prawie regułą stał się fakt posiadania przez nie – jako części stałej orkiestry – dziewczęcej grupy tanecznej, wykonującej trudne, misternie obmyślone przez choreografów układy musztry lub tańca. Orkiestry z tzw. czołówki krajowej prawie wszystkie dzisiaj występują w towarzystwie mażoretek, co widowiskowość występów tak uatrakcyjniło, że na festiwalach naszych orkiestr nigdy nie brakuje żywiołowo oklaskującej występy publiczności. Druhowie kapelmistrzowie, którzy prowadzą te orkiestry wielokrotnie odbyli już trasy koncertowe daleko poza granicami swoich siedzib. Tak jak dawniej można było sobie pomarzyć o takim tournée, tak dziś bez obaw kapelmistrzowie przyjmują zaproszenia na koncerty zagraniczne i jadą na nie nie obawiając się, że będą kopciuszkami, bo poziomem wykonawczym niejednokrotnie przewyższają występujące wraz z nimi inne orkiestry zagraniczne. Liczni przebywający w naszym kraju goście z zagranicy ilekroć przypadkiem usłyszeli nasze orkiestry na przeglądach regionalnych lub na festiwalu, nieomal z reguły powodowali wysyłanie zaproszeń przez zagranicznych organizatorów imprez artystycznych w wielu krajach do naszych strażackich orkiestr. Często wyjeżdżają one, gdyż systematycznie podnosząc poziom artystyczny swoich koncertów, podczas pobytu zagranicą stają się najlepszymi ambasadorami kultury polskich strażaków ochotników. Wiele polskich orkiestr odbyło artystyczne podróże do Rzymu, zwłaszcza gdy papieżem był Polak Jan Paweł II. Z tamtych czasów pozostała niezmiennie najlepsza opinia o polskich orkiestrach. Zresztą nie tylko tam koncertowały, były i są nadal bardzo chętnie zapraszane do wielu innych krajów europejskich. Orkiestry strażaków ochotników jeżdżą na festiwale, także te największe oraz na imienne zaproszenia orkiestr zagranicznych, które chcą nawiązać dwustronne, przyjacielskie i artystyczne kontakty z polskimi strażakami. Docierają do Komisji Kultury Zarządu Głównego Związku OSP RP opinie nie tylko o wspaniałych występach naszych orkiestr za granicą, ale deklaracje nawiązania bliższych, stałych artystycznych kontaktów z polskimi zespołami. To cieszy, bo nie są to jedynie grzecznościowe formułki, ale niejednokrotnie entuzjastyczne opinie o wielkich, niezapomnianych przeżyciach, których podczas swojego tournée dostarczyli polscy muzycy. Jerzy Wiesław Zawisza Fot. Anna Świtalska |