|
„Mierz siły na zamiary” – to powszechnie znane polskie przysłowie. Jak przystało na symbol mądrości ludowej, nie poddaje się ono weryfikacji, gdyż można je tylko stosować, albo o nim nie pamiętać. Tak w skrócie można powiedzieć o jednym z elementów sztuki dokonywania wyboru repertuaru. Repertuar dla orkiestry jest dobierany i następnie kreowany przez kapelmistrza. Dyrygent jest odpowiedzialny za jego powstanie, przygotowanie, trwanie lub poddawanie zmianom, a przede wszystkim odpowiada za jego jakość. Odpowiedzialność ta jest zawsze jednoosobowa, choć okoliczności powstawania repertuaru mogą niekiedy sprawiać wrażenie decyzji zbiorowych, gdy pod wpływem nacisków członków orkiestry kapelmistrz bierze na warsztat jakąś wskazaną partyturę. Jeśli się decyduje na taki wybór, powinien pamiętać o wszelkich konsekwencjach, także tych wyżej opisanych. Można poszerzyć repertuar orkiestry nawet o każdy podpowiedziany przez członków orkiestry utwór, pod warunkiem wszakże, iż orkiestra „da mu radę”.  Dyrygent dobiera utwory dostosowane do możliwości technicznych muzyków Nikt lepiej od kapelmistrza nie zna możliwości technicznych każdego z członków jego orkiestry. Piszę o tym, gdyż nie wyobrażam sobie, aby mogło być inaczej. Dyrygent prowadzący zajęcia swojej orkiestry, na każdej próbie ma okazję sprawdzić umiejętności instrumentalistów, znaleźć sposoby na systematyczne poszerzanie ich, zauważyć ewentualne rezerwy możliwości tkwiące w muzykach i przy okazji doboru repertuaru umiejętnie je wykorzystać. Każdy nowy utwór powinien być krokiem w przód, jeśli idzie o możliwości techniczne orkiestry oraz okazją do poznania nowych stylów muzycznych i nowych współbrzmień instrumentalnych. Stosowny dobór repertuaru jest w tym pomocny i rozwija wyobraźnię muzyczną każdego członka orkiestry. Przyjmując za pewnik, iż kapelmistrz jest najlepszym, najwszechstronniej wykształconym muzykiem w orkiestrze, można zaufać jego umiejętnościom, także w doborze repertuaru. Trudno jest uwierzyć, że źle grająca orkiestra sama sobie wybrała utwory, byle jak je wyćwiczyła i następnie podpisawszy kontrakt zagrała na koncercie, chyba że wystąpiła bez dyrygenta. W przeciwnym wypadku nikt zdrowo myślący w taki przypadek nie uwierzy. Zawsze i za wszystko odpowiada ten gentleman na przedzie orkiestry, czyli kapelmistrz. Zatem przyjmijmy, iż dyrygent odpowiedzialnie traktujący swoją rolę zawsze dobrze przemyśli kwestie repertuarowe. Nie weźmie na warsztat zbyt trudnych utworów (zna przecież możliwości swoich muzyków), nie ulegnie zwykłym zachciankom repertuarowym (chwilowa moda na jakiś hit), nie wprowadzi do repertuaru pozycji mało ambitnych pod względem artystycznym (tzw. repertuar banalny), ale spróbuje wyćwiczyć i wykonać takie utwory, które będą na miarę możliwości technicznych jego muzyków, poszerzą repertuar o różne gatunki muzyczne. Postara się poszukać najnowszych aranżacji popularnych hitów i da orkiestrze szansę częstych występów publicznych, nie muszę dodawać, że po jak najlepszym przygotowaniu, aby każdy koncert był niekwestionowanym sukcesem orkiestry. Kapelmistrz poszukuje utworów dla swojej orkiestry różnymi sposobami. Jednym z najczęstszych jest wymiana repertuarowa z kolegami dyrygentami z innych orkiestr. Następuje to najczęściej na wspólnych występach orkiestr na przeglądach lub festiwalach. Tam orkiestry mają okazję posłuchać się nawzajem, porównać się z innymi, a także wymienić się repertuarem. Pamiętać jednak należy, że poziom wykonawczy każdej z orkiestr, choćby minimalnie, różni się i nie każda orkiestra może grać to samo co inna. Namawiam też do systematycznego podnoszenia poziomu wykonawczego swoich orkiestr, gdyż tylko tym sposobem możemy zdobyć umiejętności techniczne do wprowadzenia do repertuaru orkiestry utworów o wysokim stopniu trudności.  Nikt nie zna lepiej od kapelmistrza możliwości czlonków swojej orkiestry Repertuar powinien muzykom dostarczać radości i przyjemności z wykonywania takich, a nie innych utworów. Trudno się dziwić, że czasami słuchamy koncertu orkiestry, która na estradzie wygląda jakby ją do tego grania zmuszono. Po krótkiej analizie dochodzimy do wniosku, że siedzący na estradzie raczej młodzi ludzie grają utwory z „epoki kamienia łupanego”, czyli stare, staromodnie zinstrumentowane, źle brzmiące i w ogóle nudne. Takie muzykowanie długo nie potrwa, gdyż trzeba pamiętać, że nasi strażaccy muzycy, to ludzie młodzi lub nawet bardzo młodzi i poszukujący w muzykowaniu w orkiestrze przyjemności, a nie pokuty za grzechy kapelmistrza. Kapelmistrz może być nawet sporo starszy od swoich podopiecznych, ale jako muzyczny autorytet powinien elastycznie poruszać się w materii muzycznej, tak aby repertuar obejmował zarówno tzw. utwory obowiązkowe (marsze, muzykę żałobną, religijną), jak i utwory z gatunku muzyki pop, naturalnie dobrze zaaranżowane i przede wszystkim leżące w granicach możliwości członków orkiestry. Zakładając, że dobrze, czyli mądrze ułożymy sobie repertuar, to mamy już połowę sukcesu, jeśli chodzi o kwestie interpretacyjne. Coraz częściej mamy do czynienia z porządnie napisanymi nutami, od partytury począwszy, na głosach dla poszczególnych instrumentów skończywszy. Są to już czytelne, komputerowo napisane nuty, gdzie spotykamy także dokładnie naniesione wszelkie oznaczenia muzyczne takie jak tempo, dynamika czy artykulacja. Pomijając dopuszczalność dowolnych interpretacji, zakładamy – a szczególnie radziłbym to młodym, początkującym kapelmistrzom – że za najważniejsze uznać trzeba wszelkie określenia i oznaczenia interpretacyjne zapisane w partyturze. Trzymając się tej zasady ustrzeżemy się popełnienia błędów w tej materii. Oczywiście zakładam, że wszelkie używane w zapisie muzycznym określenia w języku włoskim są kapelmistrzowi znane i wie jak je stosować. Spotyka się też często określenia słowne odnoszące się do interpretacji danego utworu w językach innych niż włoski. Trzeba wtedy, o ile kapelmistrz nie zna tego języka, sprawdzić znaczenie tego określenia i zastosować się do niego. W razie niepewności radziłbym spytać kogoś z kolegów kapelmistrzów o radę lub zdobyć nagranie danego utworu i posłuchać. Zdarza się, że dużo radości słuchaczom sprawia wykonanie jakiegoś bardzo znanego utworu w nowej, odkrywczej interpretacji. Zaznaczyć trzeba jednak, że na taki krok pozwolić mogą sobie tylko najlepsze orkiestry, te które już doskonale potrafią zinterpretować dany utwór w stylu tradycyjnym, a zmieniając interpretację artystycznie eksperymentują. Takie orkiestry już nie ryzykują utraty dobrego imienia, ale wszystkim innym radziłbym daleko posuniętą poprawność interpretacyjną, zgodną z zapisem nutowym i tradycją wykonawczą. Wiesław Pitulski Fot. Anna Świtalska |