Za strażacki medal nikt nie płaci premii. Przypięty do piersi nie otwiera furtki, nie obdarza przywilejami, a jednak bardzo cenimy sobie ten metalowy krążek. Cenimy, bo nie otrzymujemy go za deklaracje, dobre chęci, opowiadanie się po jakiejś stronie, lecz za czyny doceniane powszechnie, służące bezpośrednio lub pośrednio zapobieganiu ludzkim krzywdom.
Ileż radości w oczach dostrzega się u niejednego, dojrzałego mężczyzny, kiedy podczas uroczystości przedstawiciel władz dekoruje go medalem „Za zasługi dla pożarnictwa”. Strażak ten najlepiej wie, ile razy wybiegał z domu na dźwięk syreny, ile godzin spędził na szkoleniach i ile czasu przeznaczył na różne prace w strażnicy. Mówić o zasługach trudno, niekiedy skromność na to nie pozwala. Medal zaś mówi za strażaka. Medale „Za zasługi dla pożarnictwa” mogą być nadawane także osobom nie działającym w szeregach ochotniczych straży pożarnych. Dla pożarnictwa bowiem można zasłużyć się działając aktywnie na wielu innych płaszczyznach. Dlatego też do władz Związku OSP RP składane są wnioski o nadanie medalu dla przedsiębiorcy, urzędnika, policjanta, nauczyciela, przedstawicieli wielu innych profesji. Wnioski te są często w pełni zasadne. Przedsiębiorca na przykład bezinteresownie wspierał finansowo straż i dzięki jego pieniądzom nabrała ładniejszego wyglądu strażnica lub poprawiło się wyposażenie w sprzęt strażacki. Urzędnik sympatyzujący z OSP przez wiele lat pomagał w kwestiach prawnych, przygotowywał potrzebne do działania dokumenty. Policjant z własnej inicjatywy zabezpieczał strażackie imprezy, a ponadto współpracował przy różnorodnych, wspólnych akcjach ratowniczych. Nauczyciel prowadził w szkole młodzieżową lub harcerską drużynę pożarniczą lub pomagał w organizacji konkursów dla młodzieży o treściach pożarniczych. Taką, przytoczoną dla przykładu pracę warto zauważyć i docenić. Docenianie jej przez nadanie medalu jest nie tylko symbolicznym podziękowaniem, ale także wywołaniem impulsu do dalszej, nierzadko efektywniejszej działalności. Zdarza się jednak, że do władz Związku kierowane są wnioski, które trudno zrozumieć. Można na nich dostrzec nie tylko dane o kandydatach, ale także coś w rodzaju kompleksów niektórych zarządów OSP przed (ich zdaniem) ważniejszym od strażaków kandydatem. W przypadkach takich ważniejszym motywem od zasług staje się stanowisko służbowe, pozycja, wykształcenie. Pokutują tu i ówdzie poglądy, że dyrektorowi, komendantowi, prezesowi nie wypada wręczyć medalu brązowego, że po otrzymaniu medalu brązowego mógłby się poczuć zbyt mało doceniony i przestać pomagać. Tak myśleć nie wolno. Jeśli strażak ochotnik, związany w sposób trwały ze swoim stowarzyszeniem, po dziesięciu, a nawet kilkunastu latach bezinteresownego wysiłku cieszy się z otrzymanego brązowego medalu (bo ktoś wcześniej nie pomyślał), to dlaczego miałby nie cieszyć się ktoś, kto na tego typu wyróżnienie wcale nie liczył? Sam fakt dostrzeżenia zasług musi być dla osoby spoza naszego Związku miłym przeżyciem. A na koniec (może trochę z przymrużeniem oka) jeszcze mała podpowiedź. Jeśli chodzi nam o to, aby osobie zasłużonej dla OSP nie tylko podziękować, ale także uzyskać na przyszłość jej sympatię, starajmy się tak działać, aby w przyszłości móc złożyć wniosek o nadanie kolejnego medalu. druh Antoni |