Redakcja
Kontakt
Strażak
Prenumerata
Ceny reklam i ogłoszeń
Wrzesień 2009
W numerze
Ponadto polecamy
Sierpień 2009
W numerze
Ponadto polecamy
Lipiec 2009
W numerze
Ponadto polecamy
Czerwiec 2009
W numerze
Ponadto polecamy
Maj 2009
W numerze
Ponadto polecamy
Archiwum
Kwiecień 2009
Marzec 2009
Luty 2009
Styczeń 2009
Grudzień 2008
Listopad 2008
Październik 2008
Wrzesień 2008
Sierpień 2008
Lipiec 2008
Czerwiec 2008
Maj 2008
Kwiecień 2008
Marzec 2008
Luty 2008
Styczeń 2008
Grudzień 2007
Listopad 2007
Październik 2007
Wrzesień 2007
Sierpień 2007
Lipiec 2007
Czerwiec 2007
Maj 2007
Kwiecień 2007
Marzec 2007
Luty 2007
Styczeń 2007
Wcześniejsze numery

Pod presją unijnej dyrektywy PDF Drukuj E-mail
Oceny: / 0
KiepskiBardzo dobry 

Niedawna informacja o konieczności zatrudniania przez firmy pracowników do wykonywania czynności w zakresie ochrony przeciwpożarowej i ewakuacji pracowników, a także do udzielania pierwszej pomocy, wywołała rozmaite reakcje.

Na czoło medialnych doniesień wybiły się reakcje pracodawców, którzy generalnie są oburzeni takim postawieniem sprawy. Ale z drugiej strony – i o tym już nie było tak głośno – obowiązek zatrudniania takich wyspecjalizowanych pracowników wywołał ożywioną reakcję na rynku pracy. Wielu poszukujących pracy dostrzegło bowiem szansę na zdobycie dobrej posady. Wreszcie ostro zarysował się też problem przeszkolenia odpowiedniej liczby inspektorów, co w obecnych realiach jest po prostu niemożliwe.

Między młotem a kowadłem

 Jak przyznaje kierownik Oś-rodka Szkolenia przy wrocławskiej KW PSP kpt. Jerzy Ciężki, tuż po tym jak w mediach zawrzało od opinii i komentarzy na temat znowelizowanego kodeksu pracy, w ośrodku zaczęły się urywać telefony. Chętnych do odbycia stosownego kursu uprawniającego do pracy na stanowisku zakładowego inspektora – specjalisty od pożarów i pierwszej pomocy, było kilkudziesięciu (!) dziennie. Zgodnie bowiem z obowiązującymi przepisami taki pracownik albo musi mieć tytuł zawodowy technika pożarnictwa, albo też ukończone szkolenie specjalistyczne. Te zaś prowadzą Szkoła Główna SP, szkoły Państwowej Straży Pożarnej lub ośrodki szkolenia w komendach wojewódzkich PSP.

– Ponieważ nie ma już wolnych miejsc na przewidzianych na ten rok szkoleniach, musieliśmy udzielać zainteresowanym odmownych odpowiedzi – informuje kpt. Jerzy Ciężki. – Ale nie wierzono nam. Doszło nawet do tego, że pytano nas o to, czy są jakieś dodatkowe, nieoficjalne listy uczestników.

Z kolei co bardziej krewcy właściciele małych firm próbowali insynuować, że władza chce „wyrwać” od nich dodatkowe pieniądze. I rzeczywiście jest tak, że zmiany w obowiązującym od 18 stycznia tego roku znowelizowanym kodeksie pracy, dotkną bardzo wielu przedsiębiorców i będą bardzo kosztowne. Przypomnijmy, że wedle gusowskich danych, w 2007 r. działało w kraju 1,7 mln firm zatrudniających do dziewięciu osób.

Prawo jednak mówi, że inspektor musi być wszędzie tam, gdzie jest zatrudniany choćby jeden pracownik. A przy takim założeniu liczba firm sięga niemal 2 mln. Tymczasem koszt wyszkolenia jednego inspektora w Szkole Głównej SP, to ponad 1200 zł. Obliczono więc, że firmy, aby spełnić wymagania będą musiały wyłożyć łącznie 2,36 mld zł.

 Nadgorliwość, czy obowiązek

 W odpowiedzi na powszechną krytykę obowiązku zatrudniania inspektorów Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej odwołuje się do uregulowań unijnych w tej sprawie. Zmiany w kodeksie pracy są mianowicie wymuszone koniecznością dostosowania krajowych przepisów do prawa unijnego. Komisja Europejska zarzuciła Polsce brak takiej zgodności i postawiła zarzut niepełnego wdrożenia dyrektywy Rady z 12 czerwca 1989 r. w sprawie wprowadzenia środków w celu poprawy bezpieczeństwa i zdrowia pracowników.

Przedstawiciele MPiPS przypominają, że resort przez kilka lat prowadził negocjacje z Komisją Europejską, wskazując, że Polska wypełniła już postanowienia unijnej dyrektywy. Stało się to mianowicie na mocy ustawy z 24 sierpnia z 1991 r. o ochronie przeciwpożarowej. Niestety, w Brukseli nie przyjęto tej argumentacji. W marcu 2007 r. Komisja powołując się na art. 226 Traktatu ustanawiającego Wspólnotę Europejską wezwała Polskę do dostosowania się do postanowień dyrektywy. Brak odpowiedniej reakcji z naszej strony grozi oddaniem sprawy do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. W konsekwencji na Polskę mogą zostać nałożone kary sięgające nawet kilkudziesięciu milionów euro.

Minister pracy i polityki społecznej Jolanta Fedak nie rezygnuje jednak z prób przekonania Komisji Europejskiej do naszych racji. Chodzi o wprowadzenie takich zmian legislacyjnych, które uwzględnią interesy małych firm. Obecnie, jak powiedział mediom naczelnik Wydziału Warunków Pracy w Departamencie Prawa Pracy MPiPS Jerzy Kowalski: – Dyrektywa uniemożliwia wprowadzenie na przykład rozwiązania, zgodnie z którym tylko pracodawcy zatrudniający większą liczbę pracowników byliby zobowiązani do wyznaczania pracowników odpowiedzialnych za udzielenie pierwszej pomocy lub wykonywanie czynności związanych z ochroną przeciwpożarową.

W sukurs pracodawcom małych firm obiecują pójść także organizacje zrzeszające pracodawców. Związek Rzemiosła Polskiego już zapowiedział złożenie wniosku do resortu pracy o zmianę przepisu o inspektorach. Podobny wniosek zapowiada także Krajowa Izba Gospodarcza. Wskazuje się przy tym na absurdalność przepisu, według którego firma zatrudniająca, na przykład, tylko ucznia będzie musiała dodatkowo zatrudnić pracownika z uprawnieniami w zakresie ochrony przeciwpożarowej, albo będzie zmuszona opłacić mu szkolenie przeciwpożarowe. Podobnych przykładów świadczących o ułomności rozwiązania, które jest nam narzucone przez prawo unijne, przytacza się wiele.

  W poszukiwaniu złotego środka

 Dotychczasowy przebieg dyskusji o inspektorach odsłania kilka ważnych faktów. Przede wszystkim to, że na skutek transformacji, mamy obecnie w kraju znaczący wzrost małych przedsiębiorstw. Dlatego problem inspektorów stał się tak nabrzmiały. Poza tym nawet jeżeli wymogi odnośnie inspektorów zostaną złagodzone, zgodnie z postulatami i z korzyścią dla najmniejszych pracodawców, to i tak obowiązek ten będzie nadal dotyczył setek tysięcy, czyli ogromnej ilości przedsiębiorstw.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami inspektor ochrony przeciwpożarowej albo musi mieć tytuł zawodowy technika pożarnictwa, albo też ukończone szkolenie specjalistyczne. Te zaś prowadzą Szkoła Główna Służby Pożarniczej, szkoły Państwowej Straży Pożarnej lub ośrodki szkolenia w komendach wojewódzkich PSP.

Tymczasem możliwości przeszkolenia odpowiedniej liczby inspektorów są mocno ograniczone. Szkoła Główna S³u¿by Po¿arniczej przeszkoliła w minionym roku 210 osób. We wrocławskim Ośrodku Szkolenia KW PSP w ciągu bieżącego roku na dwóch kursach przeszkolonych zostanie maksymalnie kilkadziesiąt osób. To wszystko, to kropla w morzu potrzeb. Na pytanie czy nie można zwiększyć liczby kursów, kpt. Jerzy Ciężki rozkłada bezradnie ręce: – Przecież my prowadzimy także inne szkolenia – kursy szeregowych PSP, ochotników OSP czy kursy operatorów drabin strażackich. Nie jesteśmy w stanie zwiększyć liczbę szkoleń inspektorów.

 A poza tym jest jeszcze kwestia doboru właściwych kandydatów na takie stanowiska. Bo przecież nie powinni to być ludzie przypadkowi, pozbawieni odpowiednich predyspozycji i motywacji.

Dodajmy jeszcze, że wbrew często wygłaszanym opiniom, strażacy ochotnicy nie znaleźli się w sytuacji uprzywilejowanej z tego tytułu, że należą do OSP. Trzeba też wyraźnie powiedzieć, że ochotnicze straże pożarne nie mają uprawnień do szkolenia inspektorów ochrony przeciwpożarowej.

Wbrew często wygłaszanym opiniom, strażacy ochotnicy nie znaleźli się w sytuacji uprzywilejowanej z tego tytułu, że należą do OSP. Trzeba też wyraźnie powiedzieć, że ochotnicze straże pożarne nie mają uprawnień do szkolenia inspektorów ochrony przeciwpożarowej.

Powstaje więc pytanie: czy jest jakieś rozsądne i satysfakcjonujące rozwiązanie tego problemu?

 

Otóż jest już kilka propozycji rozwiązań. Wskazuje się na przykład, że należałoby zrezygnować z obowiązku zatrudniania inspektora w ramach umowy o pracę, na rzecz umowy zlecenia. Można też powierzyć zadania inspektorskie wyspecjalizowanej firmie obsługującej wielu małych pracodawców. Na możliwe rozwiązania zwracają uwagę także strażacy ochotnicy, a wśród nich dyrektor Biura ZOW ZOSP RP Województwa Wrocławskiego Andrzej Łabentowicz, który proponuje: – Może należałoby się zastanowić nad tym, czy nie skorzystać w szerokim zakresie z członków OSP, jako kandydatów na pracowników odpowiedzialnych w zakładach za sprawy bezpieczeństwa przeciwpożarowego i pomocy poszkodowanym z zakresu ratownictwa medycznego? Przecież w naszych OSP jest wielu ochotników z pokaźnym doświadczeniem pożarniczym i po przeszkoleniach z zakresu ratownictwa medycznego. Dlaczego tego nie wykorzystać?

Obecnie kandydat do tej pracy musi posiadać co najmniej wykształcenie średnie i ukończone szkolenie inspektora ochrony przeciwpożarowej lub mieć tytuł zawodowy technika pożarnictwa.

Tego rodzaju pomysły są w obecnej sytuacji niewątpliwie interesujące. Jednak ich realizacja wymuszałaby pewne zmiany w wymaganiach stawianych kandydatom na inspektorów. Obecnie kandydat musi posiadać wykształcenie średnie oraz mieć ukończone szkolenie inspektora ochrony przeciwpożarowej. Czy nie należałoby zmodyfikować tych sztywnych wymagań tak, aby do stanowisk inspektorów byli dopuszczeni na przykład ludzie posiadający bogatą praktykę i wiedzę pożarniczą, tudzież kwalifikacje z zakresu ratownictwa medycznego, potwierdzone odbytym szkoleniem prowadzonym przez PSP? Zwłaszcza że nie byłby to znowu taki precedens, skoro stanowiska te mogą obejmować osoby posiadające tytuł zawodowy technika pożarnictwa.

Wydaje się, że nieco inne, bardziej elastyczne podejście do kwestii kwalifikacji inspektorów, znacznie złagodziłoby problem, który obecnie wydaje się tak nabrzmiały i nie do rozwiązania. Otóż wówczas niewątpliwie pracodawcy chętniej zatrudnialiby u siebie członków OSP. Byliby oni bowiem jednocześnie i fachowcami w swoich zawodach i inspektorami. Czy tacy w OSP są? Ależ tak! Tylko na Dolnym Śląsku jest ponad 7,5 tys. ochotników wchodzących w skład JOT (jednostki operacyjno–techniczne). A członkami JOT są strażacy ochotnicy po przeszkoleniu strażackim, po przeszkoleniu z zakresu ratownictwa medycznego, a jednocześnie mający spore doświadczenie wyniesione z wielu akcji.

Bardziej elastyczne podejście do wymogów stawianych inspektorom złagodziłoby także problem konieczności ich przeszkolenia. Obecnie w całym kraju rocznie można przeszkolić 1500 osób, co w zestawieniu do potrzeb jest liczbą znikomą. Wreszcie, co też nie jest bez znaczenia, pracodawcy nie byliby narażeni na tak znaczące koszty szkoleń. Bo albo nie ponosiliby ich w ogóle w przypadku części ochotników, albo byłyby one zminimalizowane do na przykład przeszkolenia z zakresu ratownictwa medycznego. Oczekując na pozytywne dla naszych pracodawców decyzje Komisji Europejskiej, warto więc zastanowić się, czy nie zastosować innych rozwiązań, wychodzących naprzeciw unijnym wymogom, a jednocześnie oczekiwaniom polskich właścicieli małych firm.

Tekst i zdjęcie:
Lech Lewandowski

 

P.S.

Informacje o nowelizacji Kodeksu pracy dotyczące zatrudnienia pracowników do wykonywania czynności w zakresie ochrony przeciwpożarowej zamieszczamy na str. 52.

 

< Poprzedni   Następny >
Popularne
 
 

Created by Internetowy Instytut Informacji @ 2007