|
W „Strażaku” nr 8/2008 przedstawiłem moje przemyślenia na temat zapowiadanych zmian w ustawie o ochronie przeciwpożarowej dotyczących strażaków ochotników oraz Związku OSP RP. Po podpisaniu ustawy przez Prezydenta RP miałem wyrzuty. Nie wierzyłem w tak szybkie wprowadzenie ich w życie. Chwała dla skuteczności zespołów: parlamentarnego i senatorskiego strażaków oraz podziękowanie dla wszystkich posłów i senatorów, że wreszcie potraktowali ochotnicze strażactwo poważnie. We wrześniowym numerze „Strażaka” główny pomysłodawca oraz inicjator zmian do ustawy o ochronie przeciwpożarowej senator Zbigniew Meres, a zarazem wiceprezes ZG ZOSP RP ostatecznie rozwiał moje wątpliwości. Idylla trwała tylko 2 miesiące. Życie napisało inny scenariusz wydarzeń. Po 25 września 2008 r. dziarsko do akcji wkroczyli radni (w tym również radni druhowie strażacy-ochotnicy) i zaczęli uchwalać wysokość ekwiwalentu. Z przekazów ustnych w moim małopolskim województwie, rozmów z wójtami, burmistrzami, strażakami, radnymi można wywnioskować, że druhów ratowników różnicuje się na lepszych i gorszych. W jednej gminie za godzinę udziału w szkoleniu przyznano 5 zł, w innej 7 zł, w jeszcze innej 10 zł. To nie napawa naszych wspaniałych druhów ratowników optymizmem. Niestety, Szanowni Państwo Radni pewnie nie wiedzą na czym polega szkolenie przygotowujące do działań ratowniczych i że programy tych samych szkoleń nie różnią się między sobą, a strażacy w każdej gminie są ulepieni z tej samej gliny. Cieszy fakt, że znalazły się rozsądne rady doceniające zaangażowanie strażaków podczas kursów, odpraw szkoleniowych, ćwiczeń, manewrów itp. Przyznały maksymalną stawkę ekwiwalentu, jak za udział w działaniach ratowniczo-gaśniczych. Chociaż i tutaj spotyka się stawki zróżnicowane. W jednym przypadku 1 zł (na własne życzenie radnych strażaków) i przeciętnie od 6 do 13 zł. Ewenementem na skalę województwa jest już znana gmina, w której strażacy walkę o ekwiwalent wygrali z wójtem. Sterowani radni tej gminy uchwalili ekwiwalent w wysokości 16 zł za godzinę udziału w działaniu ratowniczym podczas pożaru, natomiast za działania podczas akcji związanych z „niepożarowymi zdarzeniami miejscowymi” przyznali strażakom 10 zł. Kompletne nieporozumienie. Druhowie tej OSP nie dali za wygraną i natychmiast zwrócili się do wojewody o uchylenie tej niesprawiedliwej uchwały. Czy sprawą zainteresuje się tym razem Regionalna Izba Obrachunkowa? Zróżnicowanie ekwiwalentu jest sprzeczne z duchem ustawy o ochronie przeciwpożarowej. Zdecydowana większość druhów-ratowników na terenie Małopolski nie pobierała należnego od 17 lat ekwiwalentu.Teraz z niego też zrezygnuje. Nikt ich do tego nie przymusi. Mówią, że mają swój honor. Chcą, aby te zaoszczędzone środki z ekwiwalentu gmina przekazywała na konto stowarzyszenia. Nagromadzone oszczędności zamierzają wykorzystać na podniesienie gotowości bojowej. Nie bardzo wierzę w przekazanie tych pieniędzy OSP, bo ciągle słyszę narzekania strażaków, że gminy przeznaczają szczupłe środki na utrzymanie ochotniczych straży pożarnych. Niestety, druhowie nie wiedzą, że tak nie można. Po otrzymaniu ekwiwalentu, tylko strażak osobiście może go wpłacić na konto Stowarzyszenia. Jest to ponadto darowizna i od niej prawdopodobnie trzeba będzie zapłacić podatek. Poczekać należy na szczegółowe wyjaśnienia tych spraw przez prawników. Tu nie o honor jednak chodzi Szanowne Druhny i Szanowni Druhowie. Ekwiwalent nie jest żadnym wynagrodzeniem, jak to próbują interpretować władze samorządowe, lecz formą rekompensaty za utracone wynagrodzenie, swoistym świadczeniem, które ma pokryć koszty przygotowania się do działań, prania odzieży, dojazdu i powrotu do remizy lub miejsca zdarzenia, niezależnie od rodzaju akcji lub szkolenia. Nie zawsze utracone wynagrodzenie jest w pełni rekompensowane. Znam strażaka, który stawkę godzinową w swoim macierzystym zakładzie pracy ma wyższą o 60% niż wynosi maksymalna stawka ekwiwalentu. Pracodawca na szczęście nieobecność mu usprawiedliwia, ale traci on część dochodów. Jeżeli Panie i Panowie Radni są honorowi, niech również zrezygnują z przysługujących im diet. W cieple, w klimatyzowanych salach, kiedy nie ryzykuje się utraty życia ani zdrowia, jak czynią to strażacy podczas działań ratowniczo-gaśniczych, łatwo jest podejmować uchwały. Dobrze, jeżeli częstotliwość działań ratowniczych jest mała. Trudna sytuacja przedstawia się w OSP, gdzie częstotliwość działań ratowniczych w ciągu roku wynosi od 100 do 200 zdarzeń. Uczestniczący średnio w 70 działaniach w ciągu roku strażak, ma już tego dość. Oprócz obowiązków w OSP, ważne dla każdego z ratowników jest utrzymanie rodziny oraz praca. Dlatego Szanowne Panie i Szanowni Panowie Radni, chociaż raz sprawdźcie, jak wygląda to w praktyce. W nocy, natychmiast po uruchomieniu syreny alarmowej wyskoczcie szybko z ciepłego łóżka i prywatnym samochodem podążcie za swoimi strażakami, aby obserwować przez 2 godziny, jak likwidują skutki miejscowego zagrożenia, na przykład wypadku drogowego z ofiarami śmiertelnymi, podczas piętnastostopniowego mrozu z towarzyszącym wiatrem. Wtedy może przekonacie się, że strażacy ratownicy-ochotnicy powinni mieć uchwaloną najwyższą obowiązującą aktualnie stawkę ekwiwalentu. Przyjmijcie do wiadomości, że oprócz działań ratowniczych i szkoleń, za które przysługuje ekwiwalent, a nie wynagrodzenie, ci wspaniali druhny i druhowie budują i remontują za darmo remizy, utrzymują wokół nich ład i porządek, myją i konserwują oraz naprawiają sprzęt użyty podczas akcji ratowniczych, przeprowadzają zbiórki szkoleniowe, prowadzą kroniki, utrzymują orkiestry oraz zespoły artystyczne, kierują ruchem drogowym, opiekują się młodzieżą, zabezpieczają imprezy gminne, uroczystości kościelne, wyścigi kolarskie i samochodowe itp. Zapominają o tym też często sami dzielni druhowie strażacy i nie wiedząc czemu pobieranie ekwiwalentu uważają za coś wstydliwego i uwłaczającego ich godności. Przykro, że pogląd taki reprezentują również niektórzy członkowie najwyższych oraz wojewódzkich władz Związku. Powoduje to niepotrzebne nieporozumienia i animozje osobiste. Dziwne, że jak walczono o ekwiwalent, ich ręce wędrowały przy głosowaniach za nim w górę. Czy była potrzebna szeroko zakrojona akcja walki o ten należny ustawowo „przywilej”? Co będzie jak zmieni się władza samorządowa i układ polityczny? W dobie kryzysu znajdą się znowu chętni do obniżenia środków na ochronę przeciwpożarową w gminie. Niektórzy strażacy im w tym pomogą. I bądź tu człowieku mądry. Nie zmieniam jednak poglądu, że stawka ekwiwalentu za udział w działaniach ratowniczych i szkoleniu powinna być uchwalona na poziomie maksymalnym we wszystkich gminach Rzeczypospolitej, bez względu na to czy ratownicy-ochotnicy chcą go otrzymywać czy z niego rezygnują. Czesław Kosiba |